Znamię porośnięte gęstymi włosami w okolicy lędźwiowej kręgosłupa- list od Internautki.

Witam! Trafiłam na Pana stronę przypadkiem, szukając w sieci informacji na temat znamion. Jest Pan doświadczonym lekarzem dlatego chciałabym się z Panem podzielić moim problemem. Jest to złożony problem, dlatego nie jestem w stanie tego opisać w dwóch zdaniach, gdyż wszystko zaczęło się w dniu moich narodzin, 22 lata temu.

 

Tuż po urodzeniu okazało się, że w części lędźwiowej kręgosłupa mam znamię porośnięte gęstymi włosami takimi jak na głowie. Lekarze przecierali oczy ze zdziwienia nie mieli w ogóle pojęcia co to jest, spotkali się z czymś takim po raz pierwszy i mam nadzieję, że ostatni, bo to jest przekleństwo. Zrobiono prześwietlenie i okazało się, że w miejscu tego znamienia mam rozszczep kilku kręgów kręgosłupa, rozszczep niewielki ale jednak. Wiążę się to z tym, że mam obecnie wadę postawy, gdyż w części lędźwiowej kręgosłupa tam gdzie znajduje się znamię i rozszczep mam spore wgłębienie co wiąże się z częstymi bólami kręgosłupa. Zwłaszcza przy długim staniu, bądź pochylaniu się oraz przy noszeniu butów na wyższym obcasie, czego raczej unikam i nie mogę leżeć długo na wznak bo czuję się wówczas jakbym miała pęknąć na pół, dlatego też nie wyobrażam sobie np. porodu. Odnośnie samego rozszczepu powiem tyle, że od tamtej pory miałam wykonanych jeszcze kilka prześwietleń, chyba dwa i jeden rezonans magnetyczny, który nie wykazał nic niepokojącego tzn.  pogłębienia wady. Wszystko to miało miejsce jakieś 4-5 lat temu od tamtej pory nie byłam nawet u ortopedy ani neurologa, gdyż właściwie ci lekarze rozkładają ręce i nie są w stanie mi pomóc. Wiem, w tym miejscu na pewno jest Pan rozczarowany i uważa, że lekceważę własne zdrowie. Nie chce opisywać wszystkiego bo musiałabym książkę napisać. Wracając do sedna mojego listu, czyli znamienia, żaden lekarz nie użył żadnego określenia, które mogłoby je zdiagnozować jako konkretne zjawisko. Sama szukając informacji na internecie dowiedziałam się, że może to być znamię komórkowe barwnikowe. Postaram się je troszkę opisać. Włosy którymi jest porośnięte, nie różnią się niczym od tych które porastają skórę głowy i równie szybko rosną. Gdybym ich nie skracała, mogłabym pleść warkocz. Poza tym właściwie wygląda to „normalnie” pewien obszar skóry porośnięty włosami, nie ma plam, grudek, pieprzyków. Skóra w tym miejscu jest gładka, jedynie jej barwa czasem delikatnie się zmienia, np.  jest bardziej zaczerwieniona. Uważam, że robię ogromny błąd ale depiluję te włosy. Nie potrafię z nimi żyć, to jest moje przekleństwo. Rosną akurat w takim miejscu, że jak usiądę na krześle to wszystko widać, dlatego najczęściej noszę długie koszulki, bądź wkładam bluzki w spodnie. To jest bardzo krępujące, nie wspomnę już o tym, że nigdy nie miałam na plaży stroju kąpielowego, bo oprócz wrażenia estetycznego pod żadnym pozorem nie wolno mi tego wystawiać na działanie promieni słonecznych. Co do samej depilacji, opinie lekarzy były różne, większość stwierdziła, że to zwykły płat skóry tyle, że porośnięty włosami w związku z czym mogę to depilować na rożne sposoby poza usuwaniem laserem, Jedynie jedna Pani doktor powiedziała, że pod żadnym pozorem nie mogę tego golić, jedynie podcinać, i że niestety muszę nosić długie bluzki i nauczyć się z tym żyć.. Życie potoczyło się tak, że poznałam chłopaka, z którym jestem do dziś nieprzerwanie od ponad 3 lat, i bardzo krępuję się przy nim, dlatego mimo głosu rozsądku, żeby tego nie podrażniać, postanowiłam to depilować. Skóra po depilacji jest lekko podrażniona, bardzo ciężko jest to depilować, wydaję krocie na maszynki i różne żele, a włosy później odrastają bardzo ostre i mocne co dodatkowo podrażnia mi skórę. Lekarze twierdzą, że nic nie da się zrobić, jest to tak duży płat skóry, że jedynie przeszczep byłby wskazany ale ze względu, że skóra w tym miejscu jest bardzo delikatna i cienka oraz musi się bardzo napinać i rozciągać, jak wstaje, schylam się itp. wykluczyli i tą metodę. Dlatego właściwie jestem pozostawiona sama sobie, ale nie potrafię z tym żyć tym bardziej, że przeczytałam, iż wrodzone znamienia przekształcają się bardzo często w nowotwory czerniaki. Dlaczego jestem tak bardzo zaniepokojona tą możliwością ? Ponieważ mam potężną skłonność do powstawania różnych plam i pieprzyków na skórze. Od dłuższego czasu na mojej skórze pojawiło się kilka niebezpiecznych pieprzyków, jeden na tułowiu i dwa na piersiach, są praktycznie bardzo podobne do czerniaków, tyle że nic z nich nie wycieka.. Ten umiejscowiony na tułowiu wygląda najniebezpieczniej  dlatego miałam wykonywane specjalne badanie, które wykazało,  że nie jest to czerniak, jednak lekarz zalecił mi robienie specjalnych zdjęć tego pieprza co kilka miesięcy ale już prywatnie więc nie skorzystałam, nie stać mnie na to. Badanie to było wykonane jakieś 3-4 lata temu. Od tamtej pory muszę przyznać, że czasem odczuwam ból w miejscu tego pieprzyka na tułowiu. Ale nie bezpośrednio w samym pieprzyku tylko jakby wewnątrz skóry, gdzieś w odrębnym miejscu, bo jak go naciskam to nic nie czuje, nawet jak naciskam skórę dookoła nic nie czuję, ten ból jest gdzieś głęboko ale ja cały czas go czuje jest niewielki. Odczuwam go nawet w tej chwili. Dodam, że nie boli mnie cały czas lecz, czasem. Lekarze bardzo nakłaniali mnie do wycięcia tych wszystkich 3 pieprzyków i ja byłam jak najbardziej na tak, ale moja mama się nie zgadza, twierdzi, że lekarze by tylko operowali, a ona i mój tato też mają podobne pieprze i dużo ich i jakoś żyją więc ja też mam z tym nic nie robić. Tylko że ten pieprzyk jest w takim miejscu, że stale pocieram go paskiem spodni i bielizną, a te na piersiach stalkami od biustonosza, moim rodzicom nie przetłumaczy, wiec musiałabym ukradkiem wycinać, zastanawiam się czy nie zrobić tego na wakacjach jak pojadę do mojego chłopaka, oczywiście wcześniej jeszcze raz zrobiłabym to badanie które wykazuję, czy nie przekształciły się w nowotwór. Wracając do mojej skłonności do powstawania pieprzyków i plamek, musze dodać, że co roku po wakacjach pojawiają się nowe, jedne są chropowate inne płaskie, niektóre wyglądają jak liszaje, po ostatnich wakacjach mam pełno tego na dekolcie są chropowate jasne i nieprzyjemne. Powstały mimo, że latem używałam cały czas kremu z filtrem 45 czyli bardzo wysokim. Mam jasną karnację, niebieskie oczy, włosy ciemny blond. Moja skóra jest bardzo wrażliwa na słońce, kilka razy w swoim życiu doznałam poparzeń po których miałam, gorączkę, wodne bąble i schodziła mi skóra. Nie wiem jak mam żyć, kocham lato ale słońce to mój największy wróg, bardzo się go boję. Nie wiem jak mam żyć, boje się ze zachoruje na nowotwór tego znamienia, gdyż podobno jak na ciele jest dużo znamionek i pieprzyków w tym wrodzone to na 90% można zachorować na nowotwór, w dodatku mam grupę krwi A, najbardziej podatną na nowotwory. W mojej rodzinie nikt nie chorował na czerniaka. Mój tato ma potężne ilości pieprzy też groźnie wyglądających ale ma 60 lat i jak na razie tylko problemy z sercem. Gdyby chodziło tylko o pieprzyki nie przejmowałabym się.. Nikt z rodziny nie przykłada do tego najmniejszej wagi, mój chłopak zaakceptował od początku znamię, ale woli gdy je depiluję, wiem to choć tego nie powiedział nigdy. On też zbytnio się nie przejmuję. Każdy każe, mi z tym żyć, nie przejmować się, ale ja nie potrafię żyć normalnie, czuję się jakby ciążył nade mną zły wyrok, mam złe przeczucia. Proszę podzielić się ze mną swoją opinią, może wie Pan gdzie w Polsce są kliniki zajmujące się takimi schorzeniami, czy można te włoski bezpiecznie i na stałe usunąć? Co mam zrobić z tymi pieprzykami ? Czy to wszystko może mieć ze sobą jakiś związek ? Jak duże jest ryzyko zezłośliwienia znamienia bądź pieprzyków? Czy rzeczywiście nie powinnam nic z tym robić ? Błagam o pomoc. Proszę o odpowiedź. Anna G.

 

Moja odpowiedź: proponuję wizytę u dermatologa ewentualnie u onkologa- chirurga, Jacek Roik,

 

Jedna myśl nt. „Znamię porośnięte gęstymi włosami w okolicy lędźwiowej kręgosłupa- list od Internautki.

  1. Witam też mam taki problem z tym że u mojego 10 letniego synka w wieku 2 lat miał rozpoznany niewielki rozszczep kręgosłupa w odcinku lędzwiowym i piersiowym .Zauważyliśmy z mężem ze cos jest nie tak właśnie przez sporą ilośc włosków która została mu do dziś narazie przycinam mu je mniej wiecej raz w miesiącu ale nie za krutko żeby go nie swędziały znamie cały czas się powieksza włoski na obrzeżu które teraz są cienki przy nast staja sie coraz grubsze i rosna nastepne.Też sie zastanawiam w jaki sposób usunąć je bo nieługo zacznie się okres dojrzewania i boje się żeby czasami się nie zraził nie ukrywam że myślałam o usunięciu laserem ale piszesz że nie można jesli możesz to napisz dlaczego?Młody ostatnie badanie u neurochirurga miał 3 lata temu i wszystko było ok.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>