„Zmorą są pacjenci roszczeniowi”.

Typowa rozmowa w gabinecie wygląda tak: „Pan jest od tego, żeby leczyć, żeby mi wypisać natychmiast leki, nie po to płacę ciężkie pieniądze na ZUS, żebyście się tu w przychodni obijali” – mówi dr Krzysztof Kordel, prezes Wielkopolskiej Izby Lekarskiej i Rzecznik Praw Lekarzy. Kim jest roszczeniowy pacjent? – Najczęściej ma około 50 lat, wyższe wykształcenie i przekonanie, że wszystko mu się należy. Zachowuje się jak w żarcie „załatwię to teraz z całą moją fizyczną siłą i godnością osobistą” – wyjaśnia dr Kordel. – Najczęściej jest to atak werbalny. Na lekarzy lecą wyzwiska, te najbardziej niecenzuralne i pogardliwe zwroty. Rzadziej dochodzi do napaści, choć bywają ciężkie poturbowania, złamania ręki – dodaje.

System „Monitorowanie agresji w ochronie zdrowia” (MAWOZ), utworzony w październiku 2010 r. przez Naczelną Izbę Lekarską i Naczelną Izbę Pielęgniarek i Położnych w celu umożliwienia lekarzom i pielęgniarkom zgłaszania przypadków agresji w miejscach pracy, odnotował dotąd ponad 150 zgłoszeń. 57 dotyczyło uszczerbku na zdrowiu lekarza, pielęgniarki lub położnej.

- Ludzie wszczynają burdy, bo muszą czekać w kolejce, choć to nie wina lekarzy. Albo nie dostali L4 – wylicza szef WIL. – Chyba najwięcej agresji jest na szpitalnych oddziałach ratunkowych. Jestem zwolennikiem, aby tam koniecznie był monitoring – podkreśla. – To wina braku edukacji. Czy uczniom w szkole mówi się, co to jest SOR? – pyta retorycznie.

- Pacjent powinien przejść pełną ścieżkę leczenia – najpierw lekarz rodzinny, potem – specjalista, w końcu – szpital. No chyba że to rzeczywiście nagła sytuacja, np. zawał. Ale w Polsce jest za mało lekarzy. Lekarz rodzinny średnio ma pod opieką co najmniej 2,5 tysiąca chorych. Czasem o tysiąc więcej. W sezonie grypowym przyjmuje dziennie 100 osób! Zawalony jest papierkową robotą. To nie jest normalne. Dlaczego tak mało jest skarg na prywatne gabinety? Bo tam lekarze mają czas dla chorych. Tam rozmowa nie trwa pięć minut, bo za drzwiami nie ma sznura chorych – zwraca uwagę Rzecznik Praw Lekarzy.

- Nie bronię wyłącznie interesu lekarzy. Wielokrotnie kierowałem do sądu sprawy przeciwko kolegom. Prawda jest jednak taka, że to lekarze częściej padają ofiarą przemocy w gabinetach niż pacjenci – zaznacza.

- Brakuje nam tzw. kompetencji miękkich, nie uczą nas tego na studiach. Inaczej rozmawia się z umierającą osobą, inaczej z roszczeniową, inaczej z przestraszoną i zagubioną – przyznaje dr Kordel. – Izba lekarska oferuje już takie szkolenia. Chce je też organizować Ministerstwo Zdrowia za pieniądze z Unii Europejskiej. Mam nadzieję, że będzie masa chętnych.

Gazeta Wyborcza
25.02.2013

www.mp.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>