Wirus krowiej ospy przedłuża życie chorym na raka wątroby.

Wirus ospy krowiej (VACV), dzięki genetycznej modyfikacji trzykrotnie przedłuża czas przeżycia u osób z pierwotnym rakiem wątroby – informuje „Nature Medicine”. Nieszkodliwemu dla ludzi wirusowi ospy krowiej zawdzięczamy szczepionkę, dzięki której udało się wyeliminować śmiertelnie groźną ospę prawdziwą. Jednak może on znaleźć zastosowanie również w leczeniu nowotworów.
Trzydziestu osobom z pierwotnym (wątrobokomórkowym) rakiem wątroby w ciągu miesiąca podano bezpośrednio do guza po trzy dawki zmodyfikowanego wirusa ospy krowiej (nazwanego JX-594). Połowa ochotników dostała niską dawkę wirusa, pozostali wysoką. Grupa, której podano niską dawkę przeżyła średnio 6,7 miesiąca, natomiast po wysokiej dawce średni czas przeżycia wyniósł 14,1 miesiąca. Dla porównania – przeprowadzone kilka lat temu badania sorafenibu – najskuteczniejszego istniejącego leku na ten rodzaj raka wątroby, wykazały, że przedłuża on życie tylko o trzy miesiące.

Dwaj pacjenci, którym podano najwyższą dawkę wirusa nadal żyli w ponad dwa lata po zastosowaniu leczenia. Poza stosunkowo łagodnymi objawami przypominającymi grypę, podanie wirusa nie dawało skutków ubocznych.

„To bardzo znacząca poprawa przeżycia” – twierdzi Laurent Fischer, prezes firmy Jennerex z San Francisco, która pracuje nad komercyjnym wykorzystaniem tej terapii (po nazwą Pexa-Vec).

Modyfikacja wirusa polegała na usunięciu genu kodującego enzym zwany kinazą tymidyny. Enzym ten pozwala wirusowi rozpoznawać i zakażać dzielące się komórki. Dzięki usunięciu genu wirus ma mniejszą zdolność do zakażania prawidłowych komórek, natomiast chętnie atakuje komórki nowotworowe, w których rośnie aktywność dwóch genów. Pierwszy z nich ma związek z czynnikiem wzrostu naskórka (EGF), który pobudza wzrost guza. Drugi – z naczyniowym czynnikiem wzrostu śródbłonka (VEGF), dzięki któremu nowotwór rozwija własną sieć naczyń krwionośnych. Wirus zmniejsza aktywność tych genów, wskutek czego niedokrwione komórki guza obumierają.

Co więcej, wirus przenosi dodatkowe geny, pobudzające układ odpornościowy do walki z rakiem. Jeden wytwarza czynnik pobudzający kolonie granulocytów – białko, które sprzyja wytwarzaniu dodatkowych białych krwinek w miejscu infekcji. Inny odpowiada za wytwarzanie niespotykanego normalnie u ludzi białka lac-Z, dzięki któremu zakażone komórki są znakowane jako przeznaczone do zniszczenia.

JX-594 nie tylko zmniejsza pierwotny guz, ale także rozprzestrzenia się w organizmie, atakując przerzuty poza wątrobą. Niektóre guzy całkowicie zniknęły, a większość – zarówno pierwotnych, jak i przerzutów – wykazywała wyraźne ślady destrukcji w obrazie MRI. Możliwe, że wirusa wystarczy po prostu wstrzyknąć do krwioobiegu zamiast wprowadzać go bezpośrednio do guza – trwają badania nad skutecznością obu metod.

Zdaniem ekspertów, jeśli dalsze badania na większej grupie pacjentów potwierdzą skuteczność wirusa, powinien on być dostępny dla pacjentów w ciągu pięciu lat. Możliwe, że pomoże także chorym na nowotwory skóry i nerek. Na razie wirusa wstrzyknięto ponad 200 osobom, jednak nie u wszystkich nastąpiła poprawa. Naukowcy wiedzą, dlaczego wirus pomaga, ale nie wiedzą, dlaczego czasami nie pomaga. (PAP)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>