Wiesława Adamczyka perypetie zdrowotne, po upadku przez dziurę w moście z wysokości 7 metrów, opisane w kwartalniku ?Porady na zdrowie?.

Urodziłem się w 1956 roku (bo nie miałem innego wyjścia). Moje życie od urodzenia na wsi miało swoje wzloty i upadki, ale raczej w spokoju i w zdrowiu. Do momentu wypadku w 1997 roku, lekarzy odwiedzałem sporadycznie, najczęściej z powodu badań okresowych do pracy. O ironio, w wieku 40. lat z haczykiem, kiedy kończy się ?gwarancja” na zdrowie, przytrafił mi się wypadek. Wracając z pracy ciemną nocą, gdy padał deszcz, było mokro i ślisko, spadłem przez dziurę w kładce na moście. A że było to ok. 7 m lotu, nie zdążyłem rozwinąć skrzydeł i upadając, złamałem kręgosłup na odcinku lędźwiowym. Efekt: paraplegia, paraliż od pasa w dół, brak zdolności do samodzielnego funkcjonowania.
Mogę jednak powiedzieć, że otrzymałem drugie życie. Tu muszę złożyć ukłony medycynie ratunkowej (akademickiej), bo potrafi uratować życie w sytuacjach, gdzie dawniej byłoby to nie do pomyślenia lub wręcz niemożliwe. Tak, lekarze sami się tak podzielili, na tych, którzy leczą i tych, którzy ratują. Medycyna akademicka świetnie się rozwinęła jako ratunkowa, tu ma niekwestionowane osiągnięcia, natomiast jeśli chodzi o leczenie? No cóż…leczą, leczą i wyleczyć nie mogą. Jestem tego żywym świadectwem – miałem napisać ?chodzącym”, ale chodzić to marzenie raczej nie do spełnienia. Chyba, żeby interwencja z Nieba, tak jak i moje ocalenie życia z wypadku…
Jak to określił sam ordynator, który mnie składał: – To cud, gdyby kręg przesunął się o milimetr dalej, to…. Tak więc, otrzymałem drugie życie. Od Matki Bożej. Skąd wiem? Wiem, a wytłumaczyć nie potrafię.
Poza tą przykrą dolegliwością, zapas zdrowia wystarczył jeszcze na jakiś czas, jednak z biegiem dni było coraz gorzej. Minęło kilka lat i stałem się gościem szpitali, przyplątała się anemia. Trafiałem zazwyczaj na chirurgię, robili wiele badań i zdjęć (czułem się jak gwiazda Hollywood, z tym, że świeciłem w nocy), dostawałem preparat krwi lub żelazo dożylnie, wracałem do domu, na jakiś czas to pomagało, ale problem pozostawał dalej nierozwiązany. W domu łykałem przepisane żelazo apteczne i mniej więcej po roku trafiałem znów do szpitala. I ?powtórka z rozrywki. Z czasem doszło do tego, że trafiłem do szpitala dwukrotnie w roku i ciągle ten sam problem.
Któregoś dnia, znajomi z internetu przysłali mi artykuł dr Wollesa ?Nieżywi lekarze nie kłamią”. Tytuł mnie trochę zdziwił, ale przeczytałem. I zaczęła się burza ?pod sufitem”. Zacząłem szukać informacji, głównie w internecie, jak sobie poradzić z tym problemem, wtedy już same do mnie trafiały. Prawo przyciągania? Podczas mojej ostatniej ?leczniczej” wizyty w szpitalu, 2 lata temu, podawano mi żelazo dożylnie, zrobiono również badanie na jego wchłanianie. Wypadło bardzo mizernie. Wypytywałem więc lekarza prowadzącego o przyczyny. Zgadywał, a na bardziej szczegółowe pytania wzruszał ramionami. Skoro lekarz nie wiedział, nie wiedziała również jego przełożona pani dr nauk medycznych, nie wiedzieli i profesorowie prowadzący oddziały szpitalne, w których bywałem wcześniej.
Tak wygląda z mojej strony obraz medycyny akademickiej, jeśli chodzi o leczenie. Natomiast w domu czekał na mnie artykuł pani prof. dr Valerii Szedlak-Vadocz (założę się, że też skończyła Akademię Medyczną), z którego dowiedziałem się, że żelazo wchłania się jednak w całym przewodzie pokarmowym począwszy od żołądka, ale koniecznie w towarzystwie witaminy C! Trzeba dodać, że naturalne żelazo chelatowane (minerały uwięzione w enzymach) i naturalna witamina C są najlepsze. W przeciwnym razie spożywamy coś, co nazywają lekarstwem, ale bliżej temu do określenia ?trucizna”. Dzięki znajomemu kupiłem żelazo pochodzenia naturalnego w odpowiednim ?towarzystwie”, ponad 40 witamin i minerałów odpowiednio skomponowanych. Później jeszcze poprawiłem wchłanianie, zażywając dodatkowo preparat ziołowy i od 2 lat nie byłem w szpitalu! No, raz na badaniu 12. godzinnym, kiedy dostałem biegunki spowodowanej zażyciem antybiotyku i raz na zabiegu chirurgicznym, ale to inna historia.
Wiesław Adamczyk (Morawica)

Krzysztof Kamiński
Agencja Dziennikarska REPORTER
ul. Mickiewicza 23/63
38-402 Krosno
tel.13 4325704,604 139893
krzkam@wp.pl
NIP: 684-120-93-16
Wydawca kwartalnika ?Porady na zdrowie?
www.poradynazdrowie.manpol.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>