Wiedza Polaków na temat padaczki ciągle za mała.

Choć 80 proc. Polaków zna podstawowy objaw padaczki, czyli napady drgawek ciała, to większość z nich nie potrafiłaby prawidłowo udzielić pomocy choremu podczas napadu choroby – wynika z badania opinii publicznej PRO-EPI, które przedstawiono na konferencji prasowej w Warszawie. Okazało się, że w Polsce ciągle funkcjonują błędne stereotypy na temat choroby i możliwości jej leczenia. Dla co czwartego Polaka (24 proc.) jest to schorzenie objawiające się ciągłymi drgawkami całego ciała, 29 proc. uważa, że jest to choroba nieuleczalna, a 13 proc. postrzega ją mylnie jako chorobę psychiczną.

Jak przypomniała prof. n. med. Joanna Jędrzejczak, prezes Polskiego Towarzystwa Epileptologii, które zleciło badania razem z firmą farmaceutyczną UCB, padaczka jest jedną z najczęstszych chorób neurologicznych. Jest spowodowana okresowymi zaburzeniami czynności komórek nerwowych w mózgu. „Napady padaczkowe są bardzo różne. Lekarze rozróżniają ich ponad 40. Są to nie tylko najczęściej kojarzone z padaczką napady drgawek ciała, ale też nieoczekiwane zaburzenia świadomości, a nawet utrata przytomności” – wyjaśniła specjalistka.

Najczęstszymi przyczynami padaczki są urazy głowy, udar lub guz mózgu, zapalenie mózgu i opon mózgowych. „W 60 proc. przypadków przyczyna choroby nie jest jednak znana. Na padaczkę może zachorować każdy, w każdym wieku” – podkreśliła prof. Jędrzejczak.

Przyjmuje się, że choruje na nią 1 proc. społeczeństwa. Na świecie żyje z nią 50 mln osób, a w Polsce – ok. 400 tys. osób. Co roku odnotowuje się 40-70 nowych zachorowań na każde 100 tys. ludzi, ale po 65. roku życia liczba ta wzrasta do 150 na 100 tys. Prof. Jędrzejczak podkreśliła, że dzięki właściwym lekom i terapii padaczkę można nieraz zupełnie wyleczyć.

Badania PRO-EPI wykazały, że najwięcej błędnych stereotypów na temat padaczki dotyczy udzielania pacjentowi pomocy w czasie napadu choroby. 43 proc. dorosłych Polaków zadeklarowało, iż wie, jak to zrobić, i prawie wszyscy prawidłowo wymieniali konieczność zabezpieczenia głowy chorego przed urazami, zapewnienie mu bezpiecznego miejsca i spokoju oraz zawiadomienie pogotowia w razie przedłużania się napadu.

Niestety, aż 84 proc. osób z tej grupy włożyłoby choremu coś twardego między zęby, część podałaby mu coś do picia lub robiła sztuczne oddychanie. Zdaniem prof. Jędrzejczak są to podstawowe, pokutujące od dziesięcioleci niewłaściwe zachowania, które nie pomagają, a mogą wręcz zagrozić życiu pacjenta. Jak wyjaśniła specjalistka, w czasie napadu dochodzi do bardzo silnego napięcia mięśni i próba wkładania czegoś między zęby może się zakończyć wyłamaniem ich.

Niedostateczna wiedza nauczycieli na temat padaczki i lęk przed atakiem choroby u ucznia są głównymi przyczynami tego, że dzieci z padaczką nie są chętnie przyjmowane do zwykłych szkół. W rezultacie, 40 proc. z nich uczy się w placówce integracyjnej, specjalnej lub też ma indywidualny tok nauczania.

Tymczasem, według 60 proc. przebadanych neurologów padaczka nie jest przeciwwskazaniem do edukacji w zwykłej szkole. Jak podkreśliła obecna na konferencji mama 9-latka chorego na padaczkę do zwykłej szkoły chodzą znajomi i przyjaciele dziecka z podwórka, dzięki temu może być ono traktowane jak inne dzieci, chodzić na zajęcia wychowania fizycznego, uprawiać sport i ma szanse na lepszy rozwój.

Według Jacka Santorskiego, dyrektora Laboratorium Psychologii Zdrowia, o wyborze placówki integracyjnej czy specjalnej powinien decydować jedynie stan zdrowia dziecka. „Ale tylko w nielicznych przypadkach zdarza się, że padaczka jest związana z problemami w nauce i percepcji” – zaznaczył psycholog.

„Niestety, to, że część rodziców posyła dzieci do szkół specjalnych lub na indywidualny tok nauczania, nie zawsze ma związek ze stanem ich zdrowia. Niektórzy po prostu boją się, że w zwykłej szkole dzieci będą źle traktowane, że spotkają się z niechęcią ze strony nauczycieli albo rodziców dzieci zdrowych. Sytuację tę można by zmienić dzięki edukacji społeczeństwa i nauczycieli” – podkreślił Santorski.

Na konferencji poruszono też problem aktywności zawodowej chorych na padaczkę. Okazuje się, że 48 proc. pacjentów z padaczką jest aktywnych zawodowo, co jest poprawą w stosunku do sytuacji sprzed 6 lat, gdy odsetek ten wynosił tylko 25 proc. Niestety, jedna trzecia nie informuje o swojej chorobie współpracowników lub szefa, przez co może nie otrzymać odpowiedniej pomocy podczas napadu padaczki.

Jak przypomniał dr n. med. Paweł Wdówik, dyrektor Oddziału Mazowieckiego Wojewódzkiego Ośrodka Medycyny Pracy, chorzy na padaczkę powinni pamiętać, że mogą się starać o zaświadczenie na temat niepełnosprawności, wtedy będą mogli mieć większe możliwości znalezienia satysfakcjonującej pracy.

Badania PRO-EPI przeprowadzone przez Instytut Badawczy Pentor w lutym i marcu 2009 r. objęły grupę 1042 Polaków do 15. roku życia, 179 lekarzy neurologów opiekujących się chorymi na padaczkę, 1019 dorosłych pacjentów z padaczką, 313 rodziców dzieci z padaczką oraz 200 dyrektorów szkół podstawowych i gimnazjów.

PAP – Nauka w Polsce, Joanna Morga

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>