Więcej neurochirurgów to mniej zgonów w wypadkach drogowych.

Istnieje wyraźny związek pomiędzy dostępnością neurochirurgów a ryzykiem zgonu w wypadkach samochodowych. Im więcej lekarzy tej specjalności, tym mniejsza liczba ofiar kraks i stłuczek – orzekli amerykańscy naukowcy.
Badacze z Dartmouth-Hitchcock Medical Center w Lebanon w stanie New Hampshire postanowili przyjrzeć się kilku faktom dotyczącym wypadków drogowych – głównej przyczyny zgonów w USA wśród osób między 1 a 34 rokiem życia. Zauważyli, że bezpośrednim powodem śmierci w większości z nich jest urazowe uszkodzenie mózgu, którego leczenia podejmują się zazwyczaj neurochirurdzy. Zaobserwowali też, że największa liczba wypadków ze skutkiem śmiertelnym ma miejsce na terenach wiejskich, co można tłumaczyć dłuższym niż w mieście czasem przyjazdu służb medycznych i gorszym dostępem do nowoczesnego sprzętu ratującego życie.

„Wiadomo, że najwięcej neurochirurgów pracuje w szpitalach miejskich, ewentualnie położonych na obrzeżach wielkich aglomeracji – mówi kierujący badaniami dr Atman Desai. – Rozmieszczenie lekarzy tej specjalności na terenie Stanów Zjednoczonych jest więc bardzo nierównomierne”. Mając te fakty na uwadze, badacze postawili hipotezę: im większa gęstość zaludnienia przez neurochirurgów, tym mniejsze ryzyko zgonu w wyniku wypadków drogowych.

Zespół Desai’a przeprowadził retrospektywną analizę danych pochodzących z Area Resource File – bazy zawierającej informacje o okręgowych zakładach opieki zdrowotnej: ich obłożeniu, środkach, jakimi dysponują, kwalifikacjach i szkoleniach pracowników medycznych oraz innych uwarunkowaniach społeczno-ekonomicznych i środowiskowych. Naukowcy zebrali informacje o 3141 okręgach USA, z czego 2051 miało charakter wiejski. Główną zmienną, którą brali pod uwagę, była średnia liczba zgonów w wyniku wypadków samochodowych przypadająca na każdy milion mieszkańców w latach 2004-2006. Drugą analizowaną wartością była gęstość neurochirurgów na tych terenach, czyli to, ilu specjalistów przypadało na milion mieszkańców w 2006 roku.

Okazało się, że średnio we wszystkich badanych okręgach liczba zgonów w wypadkach na każdy milion mieszkańców wynosiła 226. Tymczasem średnia liczba neurochirurgów przypadających na jeden okręg to 6. Najwięcej w jednym hrabstwie pracowało 372 specjalistów, jednak większość okręgów nie zatrudniała żadnego. W kolejnym etapie badań naukowcy wyliczyli, że jeden dodatkowy chirurg na każdy milion mieszkańców to 1,9 zgonu z powodu wypadków drogowych mniej.

Jak podkreśla Desai, zależność ta w mniejszym lub większym stopniu występuje zarówno na obszarach wiejskich, jak i miejskich.

Dla porównania naukowcy przeanalizowali także wpływ dostępności innych lekarzy na liczbę ofiar wypadków drogowych. Okazało się, iż jedno uratowane życie wymaga istnienia np. 33 dodatkowych placówek podstawowej opieki medycznej lub 6 dodatkowych chirurgów ogólnych (także na 1 milion mieszkańców).

„Biorąc pod uwagę związek pomiędzy liczbą neurochirurgów a zgonami w wyniku wypadków samochodowych uważamy, że dostępność lokalnych neurochirurgów jest niezwykle ważna dla poprawy statystyk dotyczących przeżywalności ofiar zdarzeń drogowych. Dlatego tak ważna jest edukacja specjalistów w tej dziedzinie oraz promocja tego kierunku studiów” – podsumowują naukowcy.

Wyniki przedstawionych badań opisano w najnowszym numerze „Journal of Neurosurgery”.

PAP/Rynek Zdrowia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>