W niedzielę po raz szósty odbędzie się warszawski onkobieg.

1 września po raz szósty odbędzie się w Warszawie onkobieg służący zwiększeniu wiedzy o schorzeniach nowotworowych, w tym głównie mięsaków tkanek miękkich i kości oraz czerniaków – nowotworów skóry. Kamil Dolecki ze Stowarzyszenia Pomocy Chorym na Mięsaki „SARCOMA”, jeden z organizatorów onkobiegu, poinformował PAP, że w biegu może wziąć udział każda osoba, nie tylko chorzy na nowotwory. Dystans jest niewielki, wynosi jedynie 1,3 km. Trasa wiedzie wokół Instytutu Hematologii i Centrum Onkologii na warszawskim Ursynowie.

Organizatorom onkobiegu najbardziej zależy na zwróceniu uwagi na mięsaki, bardzo rzadkie nowotwory tkanek miękkich i kości. Stanowią one zaledwie 1 proc. wszystkich nowotworów złośliwych u dorosłych i 15 proc. u dzieci. Co roku wykrywa się je u około 1 tys. osób, a tym u prawie 80 dzieci.

Prof. Piotr Rutkowski, kierownik kliniki nowotworów tkanek miękkich, kości i czerniaków z Centrum Onkologii w Warszawie, twierdzi, że jest to szczególna grupa nowotworów, która powinna być leczona jedynie w ośrodkach specjalistycznych.

„Mięsaki nie dosyć, że są rzadkimi nowotworami to na dodatek mają indywidualny przebieg, w zasadzie jest tyle ich odmian, ilu chorych” – podkreśla specjalista. Mogą występować wszędzie: zarówno w mięśniach, tłuszczu, naczyniach krwionośnych, jak i w nerwach obwodowych i kościach. Niepokojące są wszelkie guzki pod skórą powyżej 5 cm.

Nie ma większych kłopotów z leczeniem mięsaków u dzieci, gdyż jest sieć onkologicznych ośrodków pediatrycznych. Do najlepszych należą Instytut Matki i Dziecka oraz Centrum Zdrowia Dziecka (obydwa w Warszawie), a także Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu.

Znacznie gorzej jest z leczeniem mięsaków u ludzi dorosłych. Zajmuje się tym kilka ośrodków onkologicznych, ale jedyną placówką referencyjną jest klinika nowotworów tkanek miękkich, kości i czerniaków warszawskiego Centrum Onkologii.

Prof. Rutkowski twierdzi, że na terenie kraju potrzebne są 3-4 takie ośrodki, a nie tylko jeden. „Choć mamy to szczęście, że są w ogóle specjaliści zajmujący się leczeniem mięsaków. Na Litwie nie ma żadnego ośrodka, bo na te nowotwory choruje tam zaledwie 70 osób rocznie” – dodaje.

W Polsce 50-60 proc. chorych leczonych jest w specjalistycznych ośrodkach, ale powinni do nich trafiać wszyscy chorzy. W Szwecji do ośrodków referencyjnych przyjmowanych jest ponad 90 proc. chorych z mięsakami. Podobnie jest we Francji, gdzie każdy chory musi być zdiagnozowany w placówce referencyjnej, nawet jeśli wcześniej przeprowadzono u niego badania. Potem powinien mieć wyznaczony indywidualny plan leczenia przez zespół specjalistów.

W Polsce aż 40-50 proc. pacjentów wciąż leczonych jest przypadkowo, bez wykonania odpowiedniej diagnostyki. Niektórzy z nich operowani są nawet po kilka razy, gdyż dopiero po zabiegu się okazuje, że mają mięsaka, a nie innego guza. „Za każdym razem operacja jest bardziej rozległa. A za każdą z nich NFZ płaci tyle samo, co za operację wykonywaną w naszej klinice – podkreśla prof. Rutkowski.

Mięsak jest bardzo niecharakterystyczny. W przypadku tkanek miękkich może to być jedynie niebolesny guzek pod skórą, a zatem coś co ma prawie każdy. Otoczony jest jednak tzw. pseudotorebką, która podczas zabiegu trzeba usunąć podobnie jak całego guza. Inaczej dojdzie do wznowy i konieczna będzie kolejna operacja.

Nowotwór ten porównuje się do kanapki z mięsem lub warstwami wędliny w środku. Aby go całkowicie usunąć trzeba wyciąć zarówno jej zawartości jak samą „bułkę”. Chirurg, który nie wie, że to mięsak, zajmie się jedynie wycięciem zawartości guza. Dlatego zanim jeszcze chwyci za skalpel musi być wykonana biopsja guza i badanie histopatologiczne.

„Przypadkowe wycięcie mięsaka, czyli bez uprzedniej biopsji, jest błędem, operacją „łupu-cupu” (whoop’s operation) – podkreśla prof. Rutkowski.

W Szwecji wykonuje się biopsję przed operacją u prawie wszystkich pacjentów. W naszym kraju nie robi się jej aż u 40 proc. chorych. To i tak lepiej niż w 1995 r., gdy bez biopsji było operowanych aż 80 proc. pacjentów z mięsakiem. Stąd tak częste dawniej nawroty choroby.

Prof. Rutkowski zapewnia, że dziś można wyleczyć w naszym kraju 70-80 proc. tych nowotworów, czyli podobnie jak w innych krajach Unii Europejskiej i USA. Najczęściej trzeba wykonać operację w skojarzeniu z radioterapią lub chemioterapią. Zabiegi są na ogół oszczędzające, nie wymagające wykonania np. amputacji kończyny. Warunkiem jest wczesne wykrycie mięsaka i od początku właściwe jego leczenie.

Organizatorami onkobiegu sa Stowarzyszenie Pomocy Chorym na Mięsaki „SARCOMA”, Fundacja „Dobrze, że jesteś” oraz Fundację „Wspólna Droga”. Zbiórka wszystkich chętnych od 12.30 przy parkingu Centrum Onkologii w Warszawie, ul Roentgena 5.

Zbigniew Wojtasiński (PAP)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>