W Częstochowie zakażą chipsow w szkołach?

Czy radnym w Częstochowie uda się wyeliminować ze szkolnych sklepików chipsy, batoniki, czy colę – okaże się w poniedziałek. Co zmobilizuje ich najemców, żeby nie sprzedawać dzieciom tych produktów: obniżka czynszu do połowy, a może bony na zdrowe przekąski?

Pod koniec ubiegłego roku radny z Częstochowy – Marcin Maranda zaproponował podjęcie uchwały „w sprawie upowszechniania zasad prawidłowego żywienia wśród dzieci i młodzieży w szkołach i placówkach prowadzonych przez miasto”.

Maranda z pomysłem nosił się od kilku miesięcy: – Byłem nauczycielem, mam nauczycieli w rodzinie i dobrze wiem, co w naszych szkołach jedzą dzieci – mówi. – Uważam, że wzorem innych miast musimy zachęcać dzieci do zdrowego żywienia i w możliwy sposób ograniczyć dostęp do wszystkich rzeczy typu: napoje koloryzowane, przekąski ziemniaczane – chipsów i batoników czekoladopodobnych oraz innych artykułów spożywczych z dodatkiem substancji konserwujących.

W projekcie uchwały, nad którą radni będą debatować w najbliższy poniedziałek, pojawiło się już nieco poprawek autorskich.

- Najważniejszym jest, że poza „walką” z przysłowiowymi chipsami, nasze miasto ma szansę na opracowanie wieloletniego programu upowszechniającego zasady zdrowego żywienia wśród dzieci i młodzieży – uważa Marcin Maranda. – W jego ramach m.in. dyrektorzy szkół mieliby opracować i wykonać programy upowszechniania wiedzy o konieczności zdrowego odżywiania oraz o chorobach żywieniopochodnych.

Choć wykonanie zadania powierzone ma być prezydentowi, radny ma już nieco pomysłów, jak osiągnąć szczytny cel. Przytacza przykłady innych miast: w jednej z warszawskich gmin przeszkolono dyrektorów i intendentki z zasad zdrowego żywienia, a jedna ze szkół wyższych opracowała wzorcowy jadłospis dla dzieci na kilka tygodni. Z kolei w Sosnowcu zmniejszono o połowę czynsze sklepikarzom, którzy mają wyłącznie zdrową żywność dla dzieci.

- Bardzo się ten pomysł sprawdził. Dzieci mają zdrowe jedzenie, a sklepikarze nie narzekają na utratę zarobków – chwali rezultaty Grzegorz Dąbrowski, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Sosnowcu.

Wśród pomysłów Marandy jest m.in. bon na drugie śniadanie: – Dzieci nie dostawałyby pieniędzy od rodziców, lecz w szkole wydawano by im bony: na jabłko, jogurt czy kanapkę. Za to oczywiście płaciliby rodzice. Dzięki temu dzieciaki nie kupią sobie czegoś niezdrowego w innych sklepach na mieście, tylko dostaną u siebie w szkole coś wartościowego. A sklepikarze też nie stracą, bo będą mieli stałych klientów.
www.portalspozywczy.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>