W chorowaniu na alergie dogoniliśmy kraje wysoko rozwinięte.

Choroby alergiczne są coraz częstsze, co ma wyraźny związek z dobrobytem. Jednak można je leczyć, a prawidłowa terapia chroni także przed innymi schorzeniami – mówili eksperci w piątek w Warszawie na konferencji prasowej.
Określenie „alergia” oznacza dosłownie „odmienną reakcję” (z greckiego allos – inny + ergos – reakcja). To patologiczna, jakościowo zmieniona odpowiedź tkanek na alergen. Może się objawiać łagodnie, jak w przypadku kataru czy łzawienia, aż po zagrażający życiu wstrząs anafilaktyczny a nawet śmierć. Można być uczulonym na przykład na pyłki roślin, roztocza żyjące w domowym kurzu czy niektóre pokarmy.

Jak wynika ze statystyk, częstość występowania alergii wiąże się z rozwojem cywilizacyjnym. W Wielkiej Brytanii czy Francji odsetek alergików jest znacznie wyższy niż na przykład w Indonezji – a w Polsce osiągnął już poziom krajów wysoko rozwiniętych, rosnąc nawet ponad 0,3 proc. rocznie – mówił na konferencji „Alergia – palący problem współczesności” prorektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego prof. Marek Kulus.

W Warszawie astma jest dwa razy częstsza niż na polskich wsiach (22 proc. wobec 11,4 proc.). W zależności od regionu i płci, objawy alergii deklaruje nawet 40 procent respondentów, stany zapalne błony śluzowej nosa występują u ponad 35 procent populacji niektórych wielkich miast, alergiczny nieżyt nosa – u 25 procent, rozpoznana astma – u 10 procent.

W każdej klasie jest dwoje lub troje dzieci z chorobami alergicznymi. Alergia ogranicza im możliwość wyboru zawodu – na przykład dziecko uczulone na pyłki nie nadaje się na rolnika, ogrodnika czy… biegającego po trawie piłkarza, zaś uczulone na pleśń nie powinno jako dorosły pracować w browarze czy przy produkcji serów. Ponadto alergia sprzyja innym chorobom i upośledza jakość życia.

Czynniki genetyczne, zakażenia, żywienie, styl życia – wszytko to może sprzyjać alergii. Częściej zapadają na nią dzieci palących matek. – Szwajcarskie badania na terenach wiejskich wykazały, że bliskość obory zmniejsza ryzyko alergii – mówił prof.Kulus. Podobną rolę „biologicznej profilaktyki” spełniają zwierzęta domowe – pod warunkiem, że były w domu przed pojawieniem się dziecka, bo gdy zostają tam sprowadzone później, same mogą być przyczyną alergii.

Jednak nadmierna aktywność układu odpornościowego ma też swoje dobre strony – zauważył prof. Piotr Kuna. Alergicy rzadziej mają miażdżycę i chorują na niektóre nowotwory. Także używane przez nich leki mają zaskakujące działania uboczne – na przykład wśród osób z dobrze leczoną astmą rzadko zdarzają się zawały.

Skuteczną metodą leczenia są szczepionki odczulające – mówił dr Marek Jutel z Akademii Medycznej im. Piastów Śląskich we Wrocławiu. Pozwalają zmniejszyć koszty chorób i zapobiegać powikłaniom. Ale ich stosowanie ograniczają przeszkody finansowe.

O podobnych przeszkodach przypomniała prof. Anna Bręborowicz z Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. „Nowa ustawa refundacyjna sprawia, że wiele leków czy odżywek pacjenci muszą kupować za pełną odpłatnością, ponieważ w alergologii są one stosowane z nietypowych wskazań” – wyjaśniła.

„Nie są także refundowane dawki adrenaliny stosowanej przy uczuleniu na jad owadów, które mogą uratować na przykład alergika użądlonego przez pszczołę” – dodał dr hab. Radosław Gawlik ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. (PAP)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>