Suszenie prania w domu może być szkodliwe dla zdrowia.

Suszenie prania wewnątrz domu może nadmiernie podnosić wilgotność powietrza i sprzyjać astmie oraz alergiom – informuje serwie „BBC News”.
Jak wykazali specjaliści z Mackintosh School of Architecture, w wielu brytyjskich domach jest zbyt dużo wilgoci. Niemal jedna trzecia tej wilgoci to skutek suszenia prania w pomieszczeniach. Na 100 badanych domów w Glasgow w 87 proc. suszenie prania przy zimniejszej pogodzie odbywało się we wnętrzach – na przykład w salonach czy sypialniach. Podczas suszenia jednego prania w powietrze ulatują mniej więcej dwa litry wody. Zbyt wysoka wilgotność powietrza sprzyja astmie, katarowi siennemu i innym alergiom, ponieważ ułatwia rozwój roztoczy kurzu domowego i wzrost pleśni. Specyficzna pleśń powodująca zapalenie płuc u osób z osłabionym układem odpornościowym została znaleziona w 25 proc. badanych domów. Jednak w wielu mieszkaniach problemem jest raczej zbyt suche niż zbyt wilgotne powietrze. Najlepiej, gdy powietrze zawiera od 40 do 60 proc. wilgoci. Czytaj dalej

Ekspert: wilgoć największym wrogiem komputerów.

Silne mrozy czy upały nie zagrażają dobrej jakości komputerom ani innym urządzeniom elektronicznym. Powodem do zmartwień jest wilgoć i powtarzające się, nagłe wyłączanie komputerów – powiedział PAP dr hab. Ryszard Zieliński z Politechniki Wrocławskiej. „Komputer działa najlepiej jeśli jest cały czas włączony, wówczas może działać stabilnie” – tłumaczy PAP ekspert z Instytutu Telekomunikacji, Teleinformatyki i Akustyki PWr. Zwraca jednak uwagę, że szkodliwość nagłych wyłączeń komputera – spowodowana czy przez nas samych czy np. przerwanie dostaw prądu – zależy od urządzeń wspomagających działanie komputerów. „Jeśli zasilacz jest kiepski to częste włączanie i wyłączanie komputera powoduje tzw. przepięcia. Niestety nowoczesne układy elektroniczne „nie lubią” tego typu procesów” – dodaje.
Dr Zieliński tłumaczy, że podobny efekt, co nagłe wyłączanie komputera, może wywołać również wyładowanie atmosferyczne. „Impuls generowany w sieci elektrycznej może uszkodzić zasilacz, a ten całą resztę komputera” – zaznacza naukowiec. Czytaj dalej

Roztocze jak szarańcza.

Roztocze kurzu domowego migrują jako grupa w poszukiwaniu wilgoci, której najlepszym źródłem są ludzie. Stadne wędrowanie ujawnia nieznaną dotąd społeczną naturę tych pajęczaków (Ethology).
Belgijscy naukowcy badali jeden z najczęściej występujących gatunków, a mianowicie skórożarłoczka skrytego (Dermatophagoides pteronyssinus). To jego alergeny odgrywają istotną rolę w rozwoju astmy oskrzelowej. Spodziewaliśmy się, że roztocze będą się przemieszczać do obszarów o większej wilgotności, ponieważ od wilgoci w powietrzu zależy ich przetrwanie [pajęczaki nie piją, a muszą przecież skądś czerpać wodę]. Tymczasem ważnym odkryciem okazał się fakt, że zwierzęta te przyciągają się wzajemnie i wolą się poruszać razem niż niezależnie od siebie ? opowiada jedna z autorek badania Anne-Catherine Mailleux z Uniwersytetu Katolickiego w Louvain. Czytaj dalej

Specjaliści: w upały kleszcze mniej niebezpieczne!

W upalne dni i w nasłonecznionych miejscach prawdopodobieństwo ukąszenia przez kleszcza jest znacznie mniejsze, bo nie lubią one upałów – mówią specjaliści. Najbezpieczniej jest w godzinach 11-17, kiedy temperatura jest najwyższa. Dr hab. Anna Bajer z Zakładu Parazytologii Uniwersytetu Warszawskiego podkreśliła w rozmowie z PAP, że zmniejszona przez upał aktywność kleszczy nie zwalnia nas z zachowania czujności. Jak zaznaczyła, latem szukamy cienia, a kleszcze nawet w upały w zacienionych, wilgotnych miejscach czekają na swoje ofiary. „Najbezpieczniej zimą, kiedy hibernują, ale również latem w upalne dni między 11 a 17 możemy czuć się bardziej bezpieczni” – przekonuje Bajer. Zaznacza przy tym, że kleszcze są w stanie przetrwać każdą temperaturę. Czytaj dalej

IMiGW: ciepłe Morze Śródziemne przyczyną opadów w Polsce.

O tej porze roku Morze Śródziemne często jest już ciepłe i duże ilości pary wodnej dostają się do atmosfery. Ta duża masa wilgoci przesunęła się wraz z niżem, który zatrzymał się nad Ukrainą, stąd intensywne opady – powiedział dyrektor IMiGW, Mieczysław Ostojski.
„Jesteśmy na granicy niżu. Przy zimnym powietrzu, które przychodzi do nas od zachodu oraz ciepłym, prawie że tropikalnym, które naciska ze wschodu, następują gwałtowne opady deszczu” – powiedział Ostojski w poniedziałek na konferencji prasowej w siedzibie Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Jak dodał, pierwsze intensywne opady IMiGW zaobserwował w środę w województwie opolskim. Czytaj dalej