Badania przesiewowe chronią palaczy przed zgonem na raka płuca.

Regularne badania przesiewowe przy użyciu tomografii komputerowej mogą uchronić palaczy tytoniu przed zgonem z powodu raka płuca – wykazały badania, na które powołuje się „Time”. Specjaliści dodają jednak, że najlepiej jest zrezygnować z nałogu. Tygodnik twierdzi, że za takim skriningiem po raz pierwszy opowiedział się U.S. Preventive Services Task Force (USPSTF), panel doradczy ekspertów rządu amerykańskiego. Zaleca on, żeby poddawać badaniom osoby w wieku 55-80 lat, które przez 30 lat wypalały jedną paczkę papierosów dziennie. Panel stwierdza, że powinni się im poddawać również ci z nich, którzy przestali zaciągać się dymem papierosowym w ostatnich 15 latach. Czytaj dalej

Celowany skrining raka płuca zmniejsza śmiertelność o 20 proc.

Badanie za pomocą tomografii niskiej dawki populacji osób o określonych czynnikach ryzyka zachorowania na raka płuca o 20 proc. zmniejsza śmiertelność z powodu tego nowotworu, uznawanego w tej grupie chorób za „zabójcę nr 1”.
Obecnie wśród osób, u których stwierdzono raka płuca, następne 5 lat przeżywa zaledwie 10-15 proc. Problem polega na tym, że rak płuc długo nie daje niepokojących objawów. Jest wykrywany z reguły późno, w zaawansowanym stadium, kiedy niemożliwe jest już jego operacyjne usunięcie, a to najskuteczniejsza metoda leczenia. „Wykrywamy w 85 proc. przypadki w zaawansowanych postaciach, nie kwalifikujących się do zabiegu operacyjnego. Do leczenia operacyjnego kwalifikujemy jedynie ok. 10-15 proc. chorych. Optymalny sposób leczenia, który daje szansę życia pacjentowi, jest więc możliwy tylko w niewielkiej grupie osób z mało zaawansowanym rakiem” – powiedział PAP kierownik Kliniki Chorób Płuc i Gruźlicy Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Zabrzu (Śląskie) prof. Jerzy Kozielski. Jak podkreślił, tomografia komputerowa niskiej dawki to nowe narzędzie w rękach lekarzy, pozwalające wykryć nowotwór, kiedy jest on niewielkim, pojedynczym guzkiem. „Tomografia komputerowa niskodawkowa jest w stanie wykryć małe zmiany, które umykają nam w zdjęciu rentgenowskim. Jeśli zmiana jest widoczna w rentgenie, to jest to już często zaawansowana postać i nie jesteśmy w stanie uratować chorego” – podkreślił prof. Kozielski. Czytaj dalej