Termiczny „Efekt Pinokia „.

Gdy kłamiemy, zmienia się temperatura nasady nosa oraz wewnętrznego kącika oka – informuje serwis EurekAlert.
Naukowcy z uniwersytetu w Granadzie (Hiszpania) są pionierami wprowadzania do psychologii badań termograficznych. Dzięki rejestrującej podczerwień kamerze można uzyskiwać obrazy, na których obszary o różnej temperaturze mają rozmaite barwy. Technikę tę opracowano w czasie II wojny światowej do celów wojskowych, a obecnie wykorzystywana jest zarówno do wykrywanie strat ciepła w budynkach, jak i wścieklizny u szopów-praczy. Jak wykazały hiszpańskie badania, gdy kłamiemy, rośnie temperatura skóry otaczającej nos i mięśnia oczodołowego w wewnętrznym kąciku oka. Przy intensywnym wysiłku umysłowym temperatura twarzy spada. Natomiast podczas ataku paniki – wzrasta. Gdy kłamiemy, zwiększa się aktywność części mózgu zwanej „wyspą”. Wyspa jest częścią mózgowego systemu nagradzania, a jednocześnie wykrywa i odpowiednio reguluje temperaturę ciała. Czytaj dalej

Łzawy antyafrodyzjak.

Pojawiają się głosy, że kobiece łzy działają jak anty-Viagra. I nie chodzi wyłącznie o sugerowanie mężczyźnie, że nie czas na amory. Okazuje się bowiem, że w wydzielinie gruczołów łzowych kobiet znajdują się związki chemiczne zmniejszające męskie podniecenie seksualne. Dotąd ludzkie łzy uznawano za sygnał wyłącznie wzrokowy. U zwierząt łzy stanowią jednak również komunikat chemiczny. U samców myszy występuje w nich np. substancja, która sprawia, że samice stają się bardziej chętne do kopulacji. Jako gatunek rzadko wchodzimy w na tyle bliski kontakt, by móc odczytać chemiczne wskazówki z łez, ale sytuacje intymne jako nieliczne dają przecież do tego okazję. Noam Sobel z Instytutu Nauki Weizmanna wiedział już, że łzy ronione przy różnych okazjach nie są takie same chemicznie, czemu nie miałyby więc stanowić informacji dla płci przeciwnej? Czytaj dalej