Jak skutecznie stosować produkty pszczele?- renesans kitu pszczelego czyli propolisu!

Kit pszczeli (propolis) Kitu pszczelego, zwanego też propolisem, używają pszczoły do uszczelniania gniazda, zalepiania otworów i szpar. Bywają wypadki, że powlekają nim także ciała zabitych przez siebie szkodników, których nie mogą usunąć z ula (np. ryjówki). W szczególnych wypadkach, zwłaszcza wiosną i jesienią, pszczoły gromadzą w ulu duże ilości kitu. Istnieją dwie teorie powstawania kitu pszczelego. Jedna głosi, że przynoszony on jest przez pszczoły w postaci obnóży lepkiej, żywicznej substancji, zbieranej na pączkach drzew (topola) i roślin zielnych (smółka). Wiosną lub jesienią można dosyć często spotkać pszczoły z obnóżami kitu. Według drugiej hipotezy pszczoły produkują kit z otoczek ziarn pyłkowych, które jako substancję niestrawną wydalają. Słuszność tego przypuszczenia nie została jeszcze doświadczalnie sprawdzona. Zastosowanie kitu pszczelego jako leku. Kit pszczeli jest substancją na ogół nie docenianą przez pszczelarzy. Poza pszczelarstwem jest również mało znany. Czytaj dalej

Pochwała kitu pszczelego- list od Internautki.

W dzieciństwie bardzo często chorowałam na gardło, anginę ropną, miałam też zapalenie płuc i słabą odporność (wtedy nie wiedziałam co to kit pszczeli i nie brałam). Od wielu lat gdy tylko zaboli mnie gardło i czuje ze łapie mnie przeziębienie łykam łyżeczkę kitu pszczelego przez 2-3 dni (rozpuszczonego w spirytusie) i zawsze pomaga :). Nie choruję wcale już od wielu wielu lat. Raz mi się tylko zdarzyło 2 lata temu gdy akurat nie miałam kitu rozchorować. Teraz pilnuje aby ten lek zawsze u mnie w szafce w pogotowiu był bo mi pomaga na każde przeziębienie :) Mój tato, który ma problemy z prostatą również stwierdził, że jego uporczywe dolegliwości maleją przy stosowaniu kitu. U mnie w domu nikt na nic nie jest uczulony więc nie dostrzegamy żadnych efektów ubocznych….. Czytaj dalej

Pochwała kitu pszczelego! List od Anny.

Dorzucam swoje doświadczenie z kitem pszczelim. Mój synek, uczuleniowiec (na bardzo wiele różnych alergenów) miał niegojące się ranki za uszami i w zgięciach łokciowych. Nie pomagały żadne maści od lekarza. Znajoma dała mi trochę kitu pszczelego, już zwietrzałego, bo kilkuletniego. Po KILKU dniach smarowania ranki zagoiły się. Do dziś (ma już 30 lat) nie pojawiły się. Czytaj dalej