Grozi nam utrata bioróżnorodności.

Ponad połowa gatunków roślin i zwierząt może do końca obecnego wieku doświadczyć olbrzymiego spadku zasięgu występowania, ostrzegają naukowcy z University of East Anglia (UEA). Uczeni przyjrzeli się 50 000 gatunków roślin i zwierząt występujących na całym świecie i przeprowadzili symulacje dotyczące zmian ich zasięgu spowodowanych zmianami klimatycznymi. Wykazała ona, że jeśli zmiany te będą postępowały równie szybko jak obecnie, to do roku 2080 ponad połowa roślin i ponad 1/3 gatunków zwierząt straci więcej niż połowę swojego obecnego zasięgu. To oznacza znaczy spadek bioróżnorodności. Czytaj dalej

Ewolucja zaczyna się od głowy.

U zwierząt najpierw ewoluuje głowa, a dopiero później zmienia się reszta ciała – opisują naukowcy na łamach „Proceedings of the Royal Society B”.
Dynamika procesów ewolucyjnych szczególnie dobrze widoczna jest po wielkich wymieraniach. Opustoszałe nisze ekologiczne zapełniane są wówczas nowymi organizmami, które muszą się przystosować do napotkanych tam warunków środowiska. Następuje bardzo intensywna specjacja organizmów, czyli podział na gatunki (od łac. species – gatunek).
Niekiedy „eksplozja” bioróżnorodności jest tak duża, że wyodrębniają się setki gatunków. Współcześnie przykładem takiej bioróżnorodności są rybki akwariowe pielęgnice czy słynne „zięby Darwina” z wysp Galapagos, różniące się kształtem dzioba, w przypadku których naliczono ok. tysiąca gatunków. Czytaj dalej

Podrzucają jaja komu innemu!

W rejonach Europy, gdzie ociepliło się od 1990 r., kukułki zwyczajne (Cuculus canorus) zmieniły gatunki ptaków, którym podrzucają swoje jaja. Kiedyś gustowały w niemigrujących lub przemieszczających się na niewielkie odległości, teraz wolą długodystansowców. Badaniem zmiany zwyczajów kukułek zajął się zespół Andersa Pape M?llera z francuskiego CNRS (Centre national de la recherche scientifique). Jak wyjaśnić zaobserwowane zjawisko? M?ller tłumaczy, że kukułki odlatują na zimę do subsaharyjskiej Afryki. Wskutek ocieplenia klimatu ich dotychczasowe „ofiary” rozmnażają się jednak wcześniej i gdy C. canorus powraca wiosną, trudno byłoby podrzucić im jaja. Czytaj dalej

Menu z mieszkańców zoo.

Jak we wszystkich niemal ogrodach zoologicznych na świecie także i w pekińskim nie można karmić zwierząt, o czym informują specjalne tabliczki. Nikt jednak nie zabrania zjadania mieszkających tam gatunków, co widać już po pierwszym rzucie oka na menu zlokalizowanej na terenie zoo restauracji Bin Feng Tang: po zakąsce z nogi hipopotama można zjeść zupę z mrówek i zakończyć posiłek daniem głównym z ogona kangura bądź penisa jelenia.
Fenomen lokalu opisano w zeszłym tygodniu w gazecie Legal Daily. Jak można się domyślić, publikacja wywołała gorącą dyskusję, przy czym sporo komentujących wyraziło swoją dezaprobatę. Ge Rui z International Fund for Animal Welfare uważa, że takie przedsięwzięcie jest sprzeczne z ideą ogrodu zoologicznego, który ma pełnić funkcje edukacyjne oraz zachęcać do ochrony zwierząt. Sprzedając mięso demonstrowanych na wybiegach bestii, to zoo stymuluje konsumpcję oraz zwiększa presję na zwierzęta żyjące na wolności. Takie postępowanie jest społecznie nieodpowiedzialne. Inni wspominają, że choć wszystko odbywa się zgodnie z prawem, trudno mówić o humanitaryzmie i moralności. Czytaj dalej

Zagraża im ludowa medycyna!

Jak wynika z najnowszych badań, tradycyjna medycyna i rytuały stanowią zagrożenie dla co najmniej 101 gatunków naczelnych. Czepiaki z rodzaju Ateles zjada się np., by zwalczyć reumatyzm, a części ciała goryli aplikuje się ciężarnym (Mammal Review).  Z 390 wziętych pod uwagę aż 101 gatunków nadal wybija się dla różnych części ich ciała: 47 znajduje zastosowanie w medycynie, 34 wykorzystuje się w czasie obrzędów magicznych bądź religijnych, a 20 służy do obu wymienionych celów. Wg klasyfikacji Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody i Jej Zasobów, 12 gatunków należy zaliczyć do grupy zwierząt skrajnie zagrożonych, 23 są zagrożone, a 22 narażone, czyli podatne na wyginięcie. Czytaj dalej

Krwiożerczy pomidor!

Pomidor czy ziemniak wydają się zupełnie nieszkodliwe. I rzeczywiście, takie są dla ludzi, ale już nie dla owadów. Botanicy odkryli bowiem, że rośliny te są mięsożernymi drapieżnikami, które polują na insekty, by zadbać o samonawożenie (Botanical Journal of the Linnean Society).
Eksperci z Królewskich Ogrodów Botanicznych w Kew zauważyli, że rośliny chwytają owady za pomocą lepkich włosków na łodygach. Następnie ich korzenie absorbują składniki odżywcze, pochodzące z rozkładu opadających na ziemię ciał. Czytaj dalej

Słonie potrzebne od zaraz, aby ratować ekosystemy w Ameryce Południowej.

Wg Chrisa Johnsona, ekologa z James Cook University, wprowadzenie do Ameryki Południowej słoni, czyli dużych roślinożerców, to dobry sposób na odnowienie miejscowych ekosystemów oraz ocalenie zagrożonych gatunków. Na tym jednak nie koniec rewelacji, ponieważ naukowiec proponuje utworzenie na całym świecie parków plejstoceńskich. Czytaj dalej