Bioetyczny labirynt: kogo ratować – matkę czy dziecko?

W dyskusjach nad kwestiami bioetycznymi prędzej czy później – przy czym mam wrażenie, że prędzej, gdy moi rozmówcy są bardziej skłonni do moralnych kompromisów, a później, gdy tej skłonności jest niewiele – rozmowa dochodzi do kwestii dylematu, kogo należy ratować: matkę czy dziecko. Prawdę mówiąc, najdziwniejsze w tej rozmowie jest to, że nawet najprostsza analiza faktów pokazuje fałszywość samego dylematu. Do rzadkości bowiem należą sytuacje, w których można by dokonać wyboru pomiędzy matką i dzieckiem. Rzecz oczywiście dotyczy sytuacji kobiety noszącej dziecko w swoim łonie. Nie ma wątpliwości, że niemal do samego końca okresu płodowego swego życia, dziecko jest zależne od matki. Jej życie jest warunkiem przetrwania i rozwoju dziecka. Nie można zatem ich sobie przeciwstawiać, tak jakby przetrwanie jednego było uwarunkowane od uśmiercenia drugiego. Co więcej, życie matki nie jest w niczym lepsze, czy też ważniejsze od życia jej dziecka, podobnie jak dziecko nie jest ważniejsze od matki. Każde z nich jest osobą, obdarzoną godnością wynikającą z własnego człowieczeństwa, osobą wobec której jedyną właściwą postawą jest bezwzględny szacunek. Czytaj dalej