Święta Lekarka Joanna Beretta Molla!


Niedawno od Mojego Proboszcza ks. Jerzego Berdychowskiego ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy, który kieruje Parafią Świętej Rodziny w Tarnowie (www.familia.tarman.pl , tel. 0-14, 622-11-22) a zarazem jest Duszpasterzem Służby Zdrowia Miasta Tarnowa otrzymałem „Dobre Nowiny” (nakład 400 tys.) . Gazeta została wydana w kwietniu b.r. przez Dom Wydawniczy Rafael- www.rafael.pl. Rzuca się w oczy tytuł: ” Joanna Beretta Molla-FENOMEN Redakcja we wstępie napisała, że jest przekonana, że postać Świętej Lekarki jest nie tylko szalenie interesująca, ale jest w niej ciepły, magnetyczny urok, któremu nie sposób ulec! Joanna Beretta Molla– gdy się ją pozna- staje się przyjacielsko bliska. O tym niezwykłym uczuciu mówią wszyscy, którzy „zarazili” się kultem tej jedynej w swoim rodzaju świętej. Warto abyśmy się zapoznali się z fragmentami Jej życiorysu….

Joanna urodziła się w 4 października 1922 roku w agencie, niedaleko Mediolanu, jako dziesiąte dziecko państwa Beretów( w sumie mieli trzynaścioro dzieci). Kilka lat wcześniej na „hiszpankę” zmarła trójka jej rodzeństwa, dwie siostry w okresie jej niemowlęctwa, a najstarsza Amalia w wieku 26 lat. Dom rodzinny Joanny wyglądał skromnie, ale Berettowie nie cierpieli z powodu biedy. Wszystkie dzieci otrzymały odpowiednie wykształcenie i dobra formację. Rodziców, rodzeństwo i atmosferę domową Joanna zawsze wspominała bardzo ciepło. Atrakcyjna, lubiła się dobrze ubierać, katalogi mody zamawiała w Paryżu. Nie stroniła od gustownego makijażu, malowała paznokcie. Miała karnet do La Scali, odwiedzała teatry i kina, chętnie bywała na przyjęciach i sama je organizowała, kochała taniec. Malowała, grała na pianinie, podróżowała. Uprawiała alpinizm, jeździła na nartach, grała w tenisa. Była praktykującą lekarką, nieźle radziła sobie za kierownicą. Taka była Joanna. Uczucie do mężczyzny swojego życia przeżywała bardzo intensywnie, pisała czułe listy, wyznawała miłość. Była szczęśliwą żoną. Czwórkę dzieci kochała nad życie. Była szczęśliwą matką. Taka była Joanna. Codziennie odmawiała różaniec i starała się być na Mszy świętej. Działała w Akcji Katolickiej i Stowarzyszeniu Świętego Wincentego. Miała szczególne nabożeństwo do Matki Bożej, praktykowała ćwiczenia duchowe, czytała Pismo Święte, o radę zwracała się do spowiednika. Bogu polecała swoje życie, rodzinę, prace, problemy. Taka była Joanna. A teraz dramatyczne decyzje i chwile z życia Świętej Lekarki! Piotr Molla- mąż Joanny żyje do dziś-ma 93 lata. Chcieli mieć więcej niż tylko trójkę dzieci. W lipcu 1961 roku po powrocie ze Skandynawii ,gdzie Joanna towarzyszyła Piotrowi w podróży służbowej, przyszła Święta rozpoznała u siebie oznaki stanu błogosławionego. Wielka radość mieszała się z obawami. Joanna dwukrotnie w ostatnich miesiącach poroniła, a narodziny trzeciego dziecka Mollów- poprzedziły długie miesiące cierpienia. We wrześniu Joanna udała się na kontrolne badanie lekarskie. Wyniki zabrzmiały dla niej jak wyrok. Blisko macicy rósł duży guz i lekarze zalecali natychmiastową operację, chcieli go usunąć. By ratować jej życie, zalecali też aborcję. Joanna była lekarką i doskonale zdawała sobie sprawę ze wszystkich konsekwencji swoich decyzji. Co robimy?- zapytał z troską chirurg. Ratujemy Panią czy dziecko? Joanna odpowiedziała bez wahania: Najpierw ratujemy dziecko. O mnie proszę się nie martwić. To samo powtórzyła przerażonemu Piotrowi. Operacja wycięcia włókniaka powiodła się. Uratowaliśmy dziecko- szepnął chirurg do Joanny po operacji.. Teraz przenieśmy się w czasie do chwili rozpoczęcia się porodu. Bóle-znamienne- zaczęły się w Wielki Piątek. Joannę natychmiast przewieziono do szpitala. Ogromne cierpienie trwało wiele godzin, by wreszcie w momencie gdy w Wielką Sobotę rezurekcyjne dzwony z okolicznych kościołów oznajmiły, ze Jezus żyje, na świat przyszła córeczka Piotra i Joanny. W Wielkanoc bóle się nasiliły, stan Joanny pogarszał się z godziny na godzinę. Nie przyjmowała środków narkotycznych by zachować świadomość, co potęgowało cierpienie. Modlił a się. Piotr oraz siostra Joanny, Virginia, byli cały czas przy niej. W kilkadziesiąt godzin po narodzinach córeczki Joanny Emanueli przeżyła zapaść, z której zdołała zbudzić się jeszcze w środę rano. Bóle nasiliły się. Joanna cierpiała bardziej niż kiedykolwiek. Słabła. Gasła z godziny na godzinę. Z grymasem cierpienia poprosiła Piotra, by zabrał ją do domu. Agonia Joanny trwała już ponad tydzień. 28 kwietnia 1962 roku w sobotni wczesny ranek zdruzgotany Piotr spełnił ostatnie życzenie swej żony. Przywiózł umierającą Joannę do domu. Zdążyła jeszcze usłyszeć budzące się ze snu w pokoju obok dzieci… W 1963 roku przyjaciel Beretów, który towarzyszył im w dramatycznym czasie agonii Joanny, ojciec Flinto, wydał książkę, w której mówił wprost o świętości Joanny. Jej życiem i ofiarą zainteresował się  kardynał Montini, późniejszy papież Paweł VI. Zaledwie 8 lat po śmierci Joanny, biskup Carlo Colombo spotkał się z własnej inicjatywy z Piotrem Mollą. Zaskoczony i zakłopotany Piotr usłyszał, że życzeniem Kościoła jest rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego. Biskup prosił Piotra o aprobatę. Podjęcie decyzji nie było wcale łatwe dla męża Joanny! Ostatecznie przeważył prosty argument biskupa: przykład Joanny może zdziałać wiele dobra. 24 kwietnia 1994 roku na Placu Świętego Piotra zebrały się rzesze wiernych. Był też wzruszony Piotr, który nawet nie marzył, że doczeka takiej chwili oraz trójka dorosłych już dzieci. Niepojęte wzruszenie towarzyszyło rodzinie, gdy Ojciec Święty ogłaszał Joannę Berettę Mollę błogosławioną. Piotr Molla nie przypuszczał, że przyjdzie mu przeżyć podobny moment raz jeszcze! 16 maja 2004 roku Kościół ogłosił bowiem Joannę świętą. Po raz pierwszy w dziejach Kościoła zdarzyło się tak, że mąż uczestniczył w uroczystościach kanonizacyjnych własnej żony! Ten tak bardzo krótki czas, jaki minął od śmierci Joanny do beatyfikacji, a później kanonizacji, dowodzi, że biskup Colombo miał rację. Joanna z wrodzoną sobie energią i entuzjazmem czyni tyle dobra, że i tak nie sposób byłoby ją zatrzymać! Dla zainteresowanych sprowadzeniem do swoich miejscowości egzemplarzy „Dobrych Nowin” oraz książek na temat świętej Joanny podam adres: Kinga Polak- specjalista do spraw marketingu Domu Wydawniczego „Rafael” w Krakowie – Kinga@rafael.pl , wiedząc o niespotykanej życzliwości pani Kingi, wiem, że każda prośba zostanie załatwiona pozytywnie!


 


Tarnów, dnia 10 kwietnia 2005 r.     Jacek Roik, jroik@manpol.net 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>