Świat uczy się od Polaków profilaktyki zakrzepicy.

Świat uczy się od Polaków profilaktyki zakrzepicy

Wczesna diagnoza, w połączeniu z coraz lepszymi metodami terapii przeciwzakrzepowej daje nadzieję na pokonanie zakrzepicy, zwanej przez lekarzy „cichym zabójcą”. Polskie badania pokazują, że edukacja publiczna przynosi korzyści lekarzom, osobom chorym i zagrożonym zakrzepicą, a także reszcie społeczeństwa, zanim jeszcze nazwiemy tę grupę pacjentami – powiedział PAP prof. n. med. Bruce Davidson z Uniwersytetu Waszyngtona, w Seattle (USA) podczas sympozjum poświęconego Żylnej Chorobie Zakrzepowo-Zatorowej, 17-18 czerwca w Warszawie zorganizowanego przez Polską Fundację do Walki z Zakrzepicą „Thrombosis”.

„W najbliższym czasie będziemy świadkami olbrzymich zmian, które dokonają się w terapii powikłań zakrzepowo-zatorowych. Wyniki opublikowanych niedawno badań klinicznych stanowią podstawę wprowadzenia do codziennej praktyki przełomowych innowacyjnych leków. Równie bezpiecznych i bardziej skutecznych” – stwierdził prezes fundacji, prof. Witold Z. Tomkowski, kierownik Oddziału Intensywnej Terapii Pneumologiczno-Kardiologicznej w Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie, przewodniczący komitetu organizacyjnego The Fourth Warsaw Symposium on Thromboebolism.

Uczeni z Polski i ze świata dyskutowali m.in. o profilaktyce przeciwzakrzepowej w ortopedii i traumatologii, o długotrwałej profilaktyce zakrzepicy żył głębokich, a także o profilaktyce udaru mózgu u chorych z migotaniem przedsionków.

Lekarze zaproszeni na certyfikowane sympozjum mogli się dowiedzieć od światowej klasy ekspertów, kiedy należy zastosować nowe przeciwzakrzepowe preparaty doustne, a kiedy warto trzymać się tradycyjnych iniekcji heparynami drobnocząsteczkowymi. Podkreślano też rolę środowiska medycznego w upowszechnianiu w społeczeństwie wiedzy o wczesnych symptomach choroby.

Ból łydek i ud, skurcze, opuchlizna, zaczerwienienie lub brązowe przebarwienia mogą być objawami zakrzepicy żył głębokich. Ich nieznajomość może kosztować życie, bo nieleczona zakrzepica prowadzi do zatoru tętnicy płucnej. Jego symptomy, które mogą też wskazywać na inną chorobę, to duszność, bóle w klatce piersiowej i przyśpieszony oddech. Stąd brak jednoznacznej diagnozy może zagrażać życiu.

Ryzyko powstania zakrzepu wzrasta po operacji – zwłaszcza ortopedycznej lub onkologicznej, u kobiet przyjmujących hormonalną antykoncepcję, w ciąży i po porodzie, u osób palących papierosy, często podróżujących samolotem, otyłych, prowadzących siedzący tryb życia. U części chorych, pierwszym i jedynym objawem klinicznym jest nagłe zatrzymanie krążenia i oddychania – dlatego właśnie chorobę tę nazywa się „cichym zabójcą”. Nadzieję na jej pokonanie daje wczesna diagnoza, w połączeniu z coraz lepszymi metodami terapii.

„Byłem zaszczycony zaproszeniem prof. Witolda Tomkowskiego, który znany jest ze swoich zasług w edukacji społecznej, z oryginalnych wyników i z udziału w badaniach, które angażują resztę świata, ale przede wszystkim są użyteczne dla pacjentów” – ocenił prof. Davidson w rozmowie z PAP.

Amerykański uczony wymienił trzy najważniejsze korzyści z prowadzonych w laboratoriach i klinikach prac naukowych nad nowymi terapiami. Po pierwsze, dowiedziono, że budowanie świadomości społeczeństwa i wczesna analiza objawów pozwala ratować życie. Po drugie – powstały leki, które sprawiają, że ochrona pacjentów po operacjach ortopedycznych jest skuteczna i relatywnie łatwa do uzyskania. Po trzecie – w skomplikowanych przypadkach, gdzie pacjenci borykają się z wieloma chorobami „towarzyszącymi”, nowe osiągnięcia terapeutyczne pozwalają na skuteczne leczenie. Współczesna wiedza daje nadzieję nawet ciężko chorym, często starszym osobom na przeżycie bez krwawień lub udaru, co zdarzało się czasem przy dotychczasowych standardowych terapiach przeciwzakrzepowych.

Według prof. Davidsona, badania prof. Tomkowskiego pokazują, że osoby świadome ryzyka zakrzepicy częściej i szybciej trafiają do lekarzy, niż te, które nie miały wiedzy o zagrożeniu i jej objawach.

„Kiedyś tak samo było z zawałami serca. Przez wiele lat ludzie umierali nieświadomi, że ból i duszności powinny skłonić ich do wizyty u lekarza. Co więcej, statystyki wskazywały, że 90 proc. osób, które zmarły na atak serca było u lekarza przynajmniej miesiąc wcześniej. A przecież obowiązek edukowania pacjentów spoczywa na lekarzach. Wyniki prof. Tomkowskiego zrobiły duże wrażenie w świecie medycznym, pokazują bowiem, że popularyzowanie wiedzy na temat ochrony zdrowia ma ogromne znaczenie dla dobrej kondycji całego społeczeństwa” – tłumaczył prof. Davidson.

Według niego, to, co udało się uzyskać w chorobach serca, jest możliwe również w przypadku zakrzepicy i udaru. Nie bez powodu w Stanach Zjednoczonych w przekazie dla społeczeństwa udar nazywa się często „zawałem mózgu”.

Prof. Davidson podkreślił, że swój stan zdrowia powinni kontrolować nawet ci, którym nic nie dolega. A wcześnie wykryta choroba nie musi oznaczać wyroku, bowiem w obszarze terapii nastąpiły przełomowe zmiany. Ostatnie odkrycia w profilaktyce przeciwzakrzepowej pokazują, że zastrzyki rozrzedzające krew nie zawsze są koniecznością, że alternatywą mogą być kapsułki czy pastylki, które nie wymagają już stałego monitorowania krzepliwości w placówkach służby zdrowia. Zaznaczył jednak, że dla osób w ciężkim stanie, sprawdzone leki w iniekcji mogą być najlepszym rozwiązaniem – wybór zawsze należy do lekarza.

„Kolejne ważne badanie dotyczy osób chorych na zakrzepicę żył głębokich, u których choroba postępuje. Czasem wymagają one skomplikowanych terapii, jak np. zastosowania filtru w żyle głównej udowej, bo nie poddają się leczeniu przeciwzakrzepowemu (czyli działaniu preparatów rozrzedzających krew – przyp. PAP). Filtr sprawia, że znajdujący się w nodze zakrzep nie powędruje do płuc i nie zabije pacjenta. Ale co dalej? Nie było żadnych prac na ten temat, dopóki prof. Tomkowski nie dowiódł, że po odczekaniu pewnego czasu (dwóch tygodni albo miesiąca) można poddać pacjenta długoterminowej terapii” – podsumował amerykański uczony.

Jak wyjaśnił PAP prof. Tomkowski, długotrwała terapia przeciwzakrzepowa to taka, która trwa 3-12 miesięcy, a u części pacjentów musi być kontynuowana nawet do końca życia.

„Optymistyczna dla pacjentów z migotaniem przedsionków jest wiadomość, że wkrótce standardowo podawane w tym schorzeniu leki, jak warfaryna czy acenocumarol – będą mogły być zastąpione innowacyjnymi terapiami, które nie wymagają uciążliwego dla pacjenta, częstego (nawet raz w tygodniu) badania krzepliwości krwi INR. Badania pokazują, że w przeciwieństwie do antagonistów witaminy K, nowe leki mają też mniej interakcji z pokarmami i lekami, są zatem znacznie wygodniejsze w stosowaniu. Terapie będą zarejestrowane jeszcze w tym roku i dostępne także w Polsce” – zapowiedział prezes fundacji „Thrombosis”.

Prof. Tomkowski poinformował zebranych, że w grudniu ubiegłego roku powołał przy fundacji Koalicję Przeciw Zakrzepicy, interdyscyplinarny ?Okrągły Stół? skupiający ekspertów tych dziedzin medycyny, w których w największym stopniu występuje zagrożenie żylną chorobą zakrzepowo-zatorową. Działalność Koalicji daje szansę i nadzieję na zmniejszenie liczby groźnych dla życia  powikłań związanych z zakrzepicą. WIęcej na ten temat w serwisie Nauka w Polsce tutaj.

PAP – Nauka w Polsce, Karolina Olszewska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>