Stalowa Dunka: 366 maratonów w 365 dni.

Chora na stwardnienie rozsiane Dunka Annette Fredskov dokonała rzeczy wydawać by się mogło niemożliwej: zaliczyła 366 biegów maratońskich w 365 dni. Twierdzi też, że czuje się na tyle dobrze, iż nie odczuwa tak bardzo swojej choroby – informuje bloomberg TV. Stwardnienie rozsiane (SM, z łacińskiego Sclerosis multiplex) jest nieuleczalną chorobą uszkadzającą ośrodkowy układ nerwowy – mózg i rdzeń kręgowy. Ma charakter przewlekły i zapalny. Objawia się zaburzeniami widzenia i mowy, zaburzeniami koordynacji ruchów, zmianami w odbiorze bodźców czuciowych i ciągłym zmęczeniem. Początkowe objawy są zazwyczaj przemijające, łagodne i samoograniczające się.

Z tego też względu nie wzbudzają niepokoju i nie zmuszają do wizyty u lekarza. Z czasem postępuje zniedołężnienie i paraliż. Załamanie sprawności fizycznej pociąga za sobą postępującą depresję, z którą zmagają się osoby cierpiące na zaawansowane SM.

44-letnia Annette Fredskov była załamana, kiedy zdiagnozowano u niej tę chorobę trzy lata temu. Szybko się jednak otrząsnęła i na przekór losowi zdecydowała się uprawiać maraton.

Dopingowana przez swoje dzieci, 11-letnią Emilię, 9-letniego Viktora i jej męża Ulricha przebiegała każdego dnia ostatniego roku 42 kilometry i 195 metrów. Z wyjątkiem ostatniego dnia, kiedy pokonała 84 kilometry – podwójny dystans jak podczas maratonu.

Swoją codzienną trasę pokonywała w okolicach domu w Naestved na południe od Kopenhagi. Fredskov, która sama opisuje siebie jako przeciętną kobietę, po raz pierwszy pobiegła maraton w październiku 2010 roku we Frankfurcie nad Menem – kilka miesięcy po zdiagnozowaniu choroby. I jak wspomina, zakochała się w bieganiu.

Potem było ich coraz więcej i więcej, doszła do takiej wprawy, że zaliczenie biegu maratońskiego nie zajmowało jej więcej niż pięć godzin. Latem ubiegłego roku w końcu zdecydowała się pobić rekord i pokonywać maraton codziennie.

Jak mówi, chce swoim przykładem zainspirować inne osoby cierpiące na SM, by też spróbowały swoich sił w maratonie.

Ale także na jej blogu pojawiały się wpisy, że po biegu czuła się ociężała i potwornie wymęczona. Większość jednak wpisów jest pełnych nadziei i determinacji. „ Nic nie powstrzyma mnie od życia na pełnych obrotach. Bieganie to moja nadzieja, chcę nią zarazić inne chore osoby”. I za takie wpisy chwalili ją nie tylko duńscy lekarze.

Jeszcze dwa lata temu sądziła, że bieganie maratonu bardzo wyczerpuje, potrzeba dużo czasu na odzyskanie sił. Szybko jednak zmieniła zdanie, dziś nie widzi innego sposobu na życie.

Opiekujący się nią lekarze są nie tylko pełni podziwu dla jej ogromnej woli biegania, ale także dla stanu zdrowia. Jak na razie nie rejestrują postępowania objawów typowych dla SM.(PAP)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>