Specjaliści ostrzegają przed zatruciami grzybami!

W Polsce zatruciu grzybami ulega od kilkuset do tysiąca osób rocznie, umiera coraz mniej, ale wciąż są pojedyncze przypadki. Sanepid i lekarze ostrzegają, że najczęściej ofiarami zatruć padają osoby, którym wydaje się, że dobrze znają się na grzybach. „Najczęstszą przyczyną tragicznych pomyłek są grzyby młode, bez wykształconych cech danego gatunku. Dlatego należy zbierać wyłącznie te, które są wyrośnięte i dobrze wykształcone” – podkreślił w rozmowie z PAP Tomasz Misztal z Głównego Inspektoratu Sanitarnego.

Jednym z najbardziej trujących grzybów jest muchomor sromotnikowy. „Zawiera on 12 toksyn, z których dwie są śmiertelne – już 1 mg na 1 kg masy ciała może zabić” – powiedział PAP dyrektor ds. klinicznych Centrum Zdrowia Dziecka dr Jacek Graliński. Jak zaznaczył, ponieważ toksyny powodują niewydolność wątroby i nerek, czasu na ratunek nie ma zbyt dużo.

GIS radzi, by zbierać wyłącznie te grzyby, co do których nie mamy jakichkolwiek wątpliwości, że są jadalne. Według Misztala, aby rozwiać wszelkie wątpliwości, warto wziąć do ręki atlas, a gdyby i to nie wystarczyło – skorzystać z bezpłatnej porady w stacjach sanepidu. Błędne są „domowe sposoby” rozpoznawania gatunków trujących, takie jak ciemnienie srebrnej łyżeczki w zetknięciu z gotowanymi grzybami czy gorzki smak.

„Gatunki śmiertelnie trujące np. Amanita phalloides (muchomor sromotnikowy), Amanita verna (muchomor wiosenny) mają przyjemny, słodkawy smak” – zaznaczył Misztal. „Wszyscy, którzy uważają, że grzyby trujące nie są smaczne, mylą się. Muchomor sromotnikowy smakuje jak większość grzybów jadalnych” – dodał Graliński.

Muchomor sromotnikowy mylony jest najczęściej z gąskami i kaniami. Jak przekonują eksperci, najprostszą metodą uniknięcia tragedii jest omijanie grzybów blaszkowatych.

„Grzyby, które mają na spodzie kapelusza blaszki, trzeba bezwzględnie wyrzucić” – radzi Graliński. Dodaje, że jeżeli pomylimy się przy zbieraniu grzybów rurkowatych, grozić nam mogą jedynie niegroźne dla życia perturbacje.

Punkty skupu grzybów oraz właściciele targowisk, na których handluje się grzybami, mają obowiązek zatrudniania osób z uprawnieniami klasyfikatora grzybów. Grzyby świeże, rosnące w warunkach naturalnych wolno sprzedawać w placówkach handlowych lub na targowisku pod warunkiem uzyskania atestu klasyfikatora lub grzyboznawcy i umieszczenia w miejscu sprzedaży informacji o gatunku grzybów oraz nazwiska i adresu sprzedawcy.

GIS przypomina, by zbierać grzyby w przewiewne koszyki, a nie w reklamówki foliowe, ponieważ powoduje to zaparzanie i przyspiesza psucie. Nie należy też przechowywać zbyt długo świeżych grzybów ani przyrządzonych z nich potraw.

Jeżeli dojdzie do zatrucia, a wiemy, że w ostatnim naszym posiłku były grzyby, czasu na reakcję nie ma wiele. „Gdybym ja poczuł się źle po zjedzeniu grzybów, natychmiast udałbym się na płukanie żołądka. Najprostszym sposobem usunięcia treści żołądkowej jest jak najszybsze wywołanie wymiotów, choćby przez wsadzenie dwóch palców w gardło. Wymiociny należy zebrać do słoiczka i dać do zbadania. Dzięki takiej próbce laboratorium będzie mogło określić, jaki grzyb wywołał u nas zatrucie. Jeżeli będzie to muchomor sromotnikowy – liczy się każda minuta” – powiedział Graliński.

Według niego nie można dać się zwieść łagodnym objawom. Rozwój choroby przebiega bowiem dość podstępnie. Po zjedzeniu muchomora sromotnikowego następuje okres utajenia, który może trwać od 6 do 24 godzin. Czujemy wtedy osłabienie, dopadają nas nudności, wymioty, wzrasta temperatura ciała. „Wszystko wygląda jak zwykłe zatrucie pokarmowe. Jednak po okresie utajenia choroba postępuje w sposób dynamiczny, wręcz drastyczny – żółtaczka, niewydolność wątroby, nerek, zaburzenia świadomości, łącznie z jej utratą. To ostatni dzwonek, chociaż zwykle bywa już za późno” – przestrzegł.

Ratunkiem w takich przypadkach jest intensywna terapia. „Włącza się procedury, które nie są możliwe do wykonania w szpitalu powiatowym, np. dializę albuminową, czyli tzw. sztuczną wątrobę. Dializa może być skuteczna jedynie przez kilka dni, ale tych kilka dni często ratuje życie – daje szansę znalezienia dawcy i czas na przeszczep wątroby i +drugie życie+” – zaznaczył Graliński.

„Niestety, zdarza się, że tragedii nie udaje się uniknąć. Na ratunek dla czternastoletniego chłopca zatrutego ostatnio muchomorem sromotnikowym było za późno. Zbyt długo czekał na dawcę. U nas był to pierwszy przypadek w tym roku” – dodał lekarz. JT

PAP – Nauka w Polsce

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>