Śląskie szkoły nie chcą owoców za darmo?

Rolnicy mają dostarczać marchewkę, soki i jabłka do szkół podstawowych. Program jest opłacony w 85 proc. przez Unię Europejską, resztę dorzuca ministerstwo rolnictwa. Jednak na Śląsku zaledwie garstka szkół zgłosiła chęć uczestnictwa w tym programie.

Jest trzydzieści osiem milionów złotych dla szkół na program unijny „Owoce w szkole”. Wystarczy tylko chcieć je wziąć. Tymczasem do środy tylko 250 z 1237 szkół podstawowych województwa śląskiego było zainteresowanych, by od października uczniowie z klas 1-3 jedli na przerwach owoce i pili zdrowe soki. A na wykorzystanie europejskich funduszy dla zdrowia uczniów czasu pozostało już bardzo mało. Wnioski można składać tylko do piątku.

- Grzechem było nie skorzystać z tej możliwości, zwłaszcza, że coraz więcej uczniów ma problem z nadwagą. Z drugiej strony są uczniowie, których nie stać na ciepły posiłek w ciągu dnia, a tym bardziej na warzywa i owoce. Jest to oczywiście pewien kłopot organizacyjny i to być może zniechęca wiele szkół do podjęcia decyzji o przystąpieniu do programu – mówi Danuta Chudek, dyrektorka SP nr 11 w Katowicach, posiadającej certyfikat szkoły promującej zdrowie. Na wypełnienie wniosku znaleźli czas z chwilą uruchomienia programu.

- Próbowaliśmy się zorientować jak wygląda kwestia magazynowania, co w przypadku szkoły ma znaczenie. Wniosek złożymy – tłumaczy Marek Knapczyk, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3 w Tychach.

- Dziwię się, że są szkoły, które się jeszcze nad tym zastanawiają – mówi dr Urszula Paździorek-Pawlik, tyska radna, lekarka oraz autorka uchwały ograniczającej sprzedaż w szkolnych sklepikach chipsów, batoników i napojów koloryzowanych.

www.rynekspozywczy.pl „Dziennik Zachodni”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>