Rewolucja w ochronie naszej Planety!(7)


Koegzystencja i dobrobyt dla wszystkich zamiast konkurencji


Obecne czasy obfitują w liczne przełomy i wstrząsy. Do tych przełomów należy także rozpad ZSRR. Ale jest to zaledwie jedno ze zdarzeń w długim szeregu nieprzewidzianych, chaotycznych wydarzeń. Chcielibyśmy żyć w świecie bez wojen, ale daleko nam do tego celu. Co się dzieje na co dzień? Wybuchają małe wojny i konflikty, spory, kłótnie i w sposób oczywisty nierozwiązywalne problemy pojawiają się na całej planecie z alarmującą regularnością i zaostrzają się. Patrząc od strony gospodarki, cały świat już od dłuższego czasu pogrąża się w recesji, z której, według wszelkich oznak, w najbliższej przyszłości nie wyjdzie. W obliczu wzrastającego globalnego zanieczyszczenia środowiska, braku żywności, spowodowanego gwałtownie wzrastającą liczbą ludności na świecie, rosnącymi problemami zdrowotnymi, z których AIDS jest jedną z wielu chorób, na które dotąd nie wynaleziono lekarstwa, staje się jasne, że ludzkość znalazła się w sytuacji kryzysu, jakiej nigdy dotąd nie doświadczyła……


Koegzystencja i dobrobyt dla wszystkich zamiast konkurencji


Obecne czasy obfitują w liczne przełomy i wstrząsy. Do tych przełomów należy także rozpad ZSRR. Ale jest to zaledwie jedno ze zdarzeń w długim szeregu nieprzewidzianych, chaotycznych wydarzeń. Chcielibyśmy żyć w świecie bez wojen, ale daleko nam do tego celu. Co się dzieje na co dzień? Wybuchają małe wojny i konflikty, spory, kłótnie i w sposób oczywisty nierozwiązywalne problemy pojawiają się na całej planecie z alarmującą regularnością i zaostrzają się. Patrząc od strony gospodarki, cały świat już od dłuższego czasu pogrąża się w recesji, z której, według wszelkich oznak, w najbliższej przyszłości nie wyjdzie. W obliczu wzrastającego globalnego zanieczyszczenia środowiska, braku żywności, spowodowanego gwałtownie wzrastającą liczbą ludności na świecie, rosnącymi problemami zdrowotnymi, z których AIDS jest jedną z wielu chorób, na które dotąd nie wynaleziono lekarstwa, staje się jasne, że ludzkość znalazła się w sytuacji kryzysu, jakiej nigdy dotąd nie doświadczyła. Przestaje dziwić rosnący pesymizm, zaciemniający spojrzenie w przyszłość.


Jak do tego doszło? Co takiego zrobiliśmy, że wszystko to spada na nas? Sądzę, że ta sytuacja powstała przede wszystkim dlatego, że nasza cywilizacja jest zdominowana przez zasadę konkurencji. Przesadna konkurencja nie stwarza poczucia hojności i dzielenia się ze sobą nawzajem. Przeciwnie, te uczucia są tłumione, a zamiast nich wspierany jest protekcjonizm i pragnienie „zachowania dobrych rzeczy dla siebie”. Czasami te dążenia mogą na tyle przybrać na sile, że rzeczy korzystne dla całego społeczeństwa, są sabotowane przez tych, którzy je obecnie posiadają, z obawy przed utratą swoich korzyści i byciem poszkodowanym. Tego rodzaju postawy dają się zaobserwować nawet w nauce i technice, w których to dziedzinach często się zdarza, że produkty powstałe w rezultacie ciężkiej pracy i służące rozwojowi ludzkości i postępowi, nigdy nie ujrzą światła dziennego, znikają z pola widzenia jako rzekomo strukturalnie niepasujące i pełne anomalii.Inaczej mówiąc, zasady konkurencji, niekiedy siła napędowa rozwoju i postępu ludzkości, są dzisiaj do tego stopnia rozwinięte, że stały się zagrożeniem dla pokoju, bezpieczeństwa, dobrobytu i bogactwa ludzkości. Jak dotąd nie spełniły się jeszcze przepowiednie na temat końca świata i proroctwa o Sądzie Ostatecznym, o których było głośno także w poprzednich wiekach. Od końca XX wieku dzieli nas niewiele czasu, ale jeśli w dalszym ciągu będzie istniała tak zacięta walka na każdym polu, może się okazać, że tym razem spełni się straszna przepowiednia Nostradamusa i nadejdzie koniec świata, o jakim słyszeliśmy w przepowiedniach.Musimy sięgnąć po radykalne środki, jeśli rzeczywiście chcemy rozwiązać problemy związane z zagrożeniami dla naszego życia. Będziemy musieli całkowicie zmienić dotychczasowy system: zaniechać konkurencji i przestrukturyzować nasze religie, ideologie i filozofie, naszą naukę i społeczeństwo, żeby podstawą współżycia była harmonijna koegzystencja i ogólny dobrobyt. Żeby ten cel osiągnąć, trzeba najpierw zobaczyć cztery największe problemy obecnych czasów takimi, jaki naprawdę są. Są nimi: brak odpowiedniej ilości żywności, zanieczyszczenie środowiska, zagrożenia dla zdrowia i pozyskiwanie energii. Musimy zrozumieć, że jedyną drogą rozwiązania jest potraktowanie ich jako problemy dotyczące całej ludzkości i wspólne poszukiwanie rozwiązań.W głębi duszy marzę o tym, żeby to właśnie technologia EM okazała się być tą metodą, dzięki której będzie można skutecznie wykonać te ogromne zadania. Jeśli w ten sposób będziemy mogli rozwiązać te problemy – a mocno wierzę w to, że mamy potencjał i wszelkie dane ku temu –, to społeczeństwo XXI wieku będzie doskonałą jednością. Mam nadzieję, że powstanie wtedy społeczeństwo, której główną zasadą będzie koegzystencja i dobrobyt dla wszystkich. Głęboko wierzę w to, że taka wspaniała wizja przyszłości może się urzeczywistnić.Ostatnimi czasy w wielu miejscach na świecie powstają tzw. autentyczne technologie. Również ten fakt wydaje się być dobrą oznaką. Yukio Funai, znany doradca przedsiębiorstw w Japonii, definiuje autentyczną technologię jako „technikę, która jest korzystna pod każdym względem i nie szkodzi pod żadnym pozorem”. Czuję się zaszczycony tym, że umieścił on technologię EM na liście uznanych autentycznych technologii. Ja sam dodałbym jeszcze jeden warunek uznania danej technologii za autentyczną, a mianowicie: technika powinna być wolna od jakichkolwiek szkodliwych lub autodestrukcyjnych aspektów, lecz powinna sama się podtrzymywać i udoskonalać dzięki tkwiącej w niej spontanicznej zdolności do natychmiastowego korygowania wszelkich możliwych niezgodności lub tendencji do samozniszczenia. Mimo że technika pod wieloma względami oferuje wygodę, jednak w konsekwencji jest źródłem zanieczyszczenia, przez co podpada pod kategorię, której nie można określić inaczej jak autodestrukcją. Metody stosowane w rolnictwie, polegające na stosowaniu chemikaliów zanieczyszczających środowisko, pestycydów i nawozów sztucznych w celu wyprodukowania wystarczającej ilości żywności, w takim samym stopniu, w jakim są korzystne, powodują zniszczenie. Każdy zabieg medyczny, leczący jedną dolegliwość i powodujący skutki uboczne, jest tak samo samą siebie niszczącą techniką. Medycyna lecząca jedynie symptomy, a nie przyczyny, jako taka także niszczy sama siebie. Obecne wysokie koszty opieki medycznej są jednym z ognisk zapalnych w społeczeństwie japońskim. W rzeczywistości stanowią kolejny przykład autodestrukcji. Według mojej opinii medycyna powinna być właściwie regresywną gałęzią przemysłu. Chcę przez to powiedzieć, że gdyby była wydajna, z biegiem czasu zapotrzebowanie na nią właściwie powinno by maleć. Mówiąc prościej: postęp w medycynie powinien prowadzić do lepszych wyników w leczeniu. To by oznaczało malejącą liczbę pacjentów wymagających leczenia, co by w konsekwencji oznaczało, że lekarze nie mają co robić i zostaliby bezrobotni.Ale czy tak się dzieje? Skądże, jest dokładnie przeciwnie. Postęp w dziedzinie medycyny spowodował ogromne zwiększenie kosztów opieki lekarskiej. Oczywiście nie mogę powiedzieć, że te wysokie koszty są spowodowane wyłącznie postępem w lecznictwie. U wielu pacjentów występują choroby spowodowane odżywianiem, na które składają się produkty zatrute chemikaliami oraz choroby będące reakcją na zanieczyszczenie środowiska. Ponieważ zły wpływ zanieczyszczonego środowiska jest tak samo odczuwalny przez każdego pojedynczego członka społeczeństwa, w żaden sposób nie można wyobrazić sobie redukcji kosztów przeznaczanych na leczenie – i przypuszczalnie nie inaczej jest w większości krajów na ziemi. Z tego powodu medycyna i koszty, jakie stwarza lecznictwo, są symbolem sprzecznych i autodestrukcyjnych podstaw naszego całego dotychczasowego systemu społecznego.Będąc jak najdalej od uważania siebie za regresywną gałąź przemysłu, dzisiejsza medycyna jest zorganizowana jak kwitnąca gałąź przemysłu produkcyjnego. Dlatego uważam, że wspólny wysiłek w kierunku radykalnego obniżenia kosztów na lecznictwo i całkowite odwrócenie się od obecnie obowiązujących struktur i poglądów panujących w medycynie może być najefektywniejszą drogą w kierunku uwolnienia społeczeństwa od sprzeczności i samozniszczenia. Byłaby to droga do tworzenia społeczeństwa, opierającego swoje podstawy na koegzystencji i dobrobycie dla wszystkich.


W stosowaniu EM leżą możliwości przyczynienia się w znaczącym stopniu do poprawy naszego stanu zdrowia na różne sposoby: przez skuteczną ochronę środowiska; przez zaopatrzenie w bezpieczną, jakościowo pełnowartościową żywność i przez stosowanie EM w rolnictwie; przez rozwiązanie problemów zanieczyszczenia środowiska za pomocą zakładów utylizacji odpadów na szeroką skalę, co jednocześnie zmniejszyłoby bezmyślną rozrzutność wobec źródeł naszych naturalnych surowców; w końcu przez poprawę naszej naturalnej zdolności do uzdrawiania samych siebie. Szacuję, że dzięki szerzeniu ogólnej idei koegzystencji i dobrobytu dla wszystkich w połączeniu z ogólnym stosowaniem EM, obecne koszty 20 trylionów jenów (ok. 600 miliardów DM) łącznie z kosztami na lecznictwo tylko w Japonii zmniejszyłyby się o połowę. Zaoszczędzone w ten sposób 10 trylionów mogłoby być przekazane krajom rozwijającym się albo na stworzenie instytucji na rzecz pokoju na świecie. Uczyniłoby to z Japonii pierwszy kraj w historii, który przeznaczyłby tak dużą sumę na pomoc innemu krajowi.


Patrząc z perspektywy historii, Japonia jest krajem o niesamowitym, dotąd nie wykorzystanym potencjale. W tym znaczeniu ponosi ona odpowiedzialność za nowy ład na świecie. Intencje Japonii z pewnością byłyby dobrze zrozumiane przez odbiorców tego daru, zwłaszcza że pochodziłby z zaoszczędzonych środków, powstałych wyłącznie dzięki pragnieniu stworzenia lepszej przyszłości dla wszystkich. W ten sposób Japonia wniosłaby coś znaczącego, tj. autentycznego do stosunków międzynarodowych. Jeśli Japonia w ten sposób osiągnie taką pozycję, że mogłaby odgrywać znaczącą rolę w tym, co się dzieje na świecie, miałoby to ogromne znaczenie dla naszego kraju i byłoby bardzo korzystne dla jego dalszego rozwoju.Mam nadzieję, że w tym krótkim prologu przybliżyłem czytelnikowi ogólną ideę technologii EM i przekonałem o korzyściach, jakie ta technologia może przynieść ludziom i naszej planecie w najbliższej przyszłości. W kolejnych rozdziałach zajmę się szczegółami dotyczącymi zastosowania EM w w/w dziedzinach.


ZWRACAM SIĘ DO ROLNIKÓW, SADOWNIKÓW, HODOWCÓW ORAZ LEKARZY I WSZYSTKICH OSÓB INTERESUJĄCYCH SIĘ ZAGADNIENIAMI OCHRONY ŚRODOWISKA! ZAKŁADAJMY W POLSCE KLUBY „EM”, POSTARAM SIĘ PAŃSTWU POMÓC W ICH ORGANIZACJI I ZORGANIZOWANIU PRELEKCJI! CZEKAM NA LISTY W TEJ SPRAWIE!  Jacek Roik, www.jroik.manpol.net/wt  i www.jroik.manpol.net, jroik@manpol.net, tel. 0-14, 621-53-48 (20.00-21


 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>