Rewolucja w ochronie naszej Planety!(27)

 

Obecność mikroorganizmów w przyrodzie jest warunkiem wszelkiego życia


W Ameryce w pobliżu Loveland w Kolorado znajduje się gospodarstwo prowadzone kolektywnie i zajmujące się głównie rolnictwem ekologicznym. Ponieważ członkowie tego gospodarstwa wierzą w to, że odchody ludzkie ze wszystkim, co wnoszą, są także „darem od Boga”, gospodarstwo to popadło niedawno w tarapaty z powodu złych warunków higienicznych…..


Obecność mikroorganizmów w przyrodzie jest warunkiem wszelkiego życia


W Ameryce w pobliżu Loveland w Kolorado znajduje się gospodarstwo prowadzone kolektywnie i zajmujące się głównie rolnictwem ekologicznym. Ponieważ członkowie tego gospodarstwa wierzą w to, że odchody ludzkie ze wszystkim, co wnoszą, są także „darem od Boga”, gospodarstwo to popadło niedawno w tarapaty z powodu złych warunków higienicznych.


            Kiedy w 1991 roku gospodarstwo zaczęło stosować EM w swoim systemie oczyszczalni, problemy z brzydkimi zapachami i stanem higienicznym znikły prawie natychmiast. Wydarzyło się o wiele więcej: w ciągu 6 miesięcy pas ziemi na farmie, którym spływały ścieki, oczyścił się do tego stopnia, że rano i wieczorem był licznie nawiedzany przez dzikie kaczki i inne ptactwo wodne. Nikt nie zauważył, kiedy to się stało, ale po pewnym czasie w ściekach tych pojawiły się ryby w dużych ilościach. To, co było przedtem cuchnącym ściekiem, stało się tak czyste, że bez problemu można byłoby się tam kąpać.


            Mimo, że farma skutecznie pozbyła się problemów ze ściekami, dręczyły ją nadal inne problemy. Gleba zawierała dużą ilość soli metali, przedostających się do źródła wody, którą pojono zwierzęta. Skutkiem tego rodziło się wiele cieląt zniekształconych genetycznie lub te, które rodziły się zdrowe, z czasem ulegały deformacjom. Po zlokalizowaniu przyczyny farmerzy zaczęli regularnie dodawać EM do źródła, co doprowadziło do zdumiewających wyników. Całkowicie skończyły się problemy ze zniekształceniami i chorobami u zwierząt. Przypuszczam, że nie tylko było to związane z tym, że zlikwidowane zostały zanieczyszczenia w źródle, lecz także dlatego, że EM uniemożliwiło dalsze tworzenie wolnych rodników przez sole metali.


            Zastosowanie EM zmieniło los tego gospodarstwa o 180 stopni. Niegdyś osławiona z powodu agresywnego odoru i zniekształconych zwierząt okolica teraz jest chętnie odwiedzana przez turystów z powodu dobrego, świeżego powietrza.


Powietrze, woda i ziemia mają podstawowe znaczenie dla naturalnego ekosystemu i są ze sobą nierozerwalnie związane. Dlatego jeśli EM dostarczy się do tych trzech obszarów, naturalny ekosystem sam się ureguluje, powodując pozytywne zmiany także w innych obszarach i regenerując całe środowisko naturalne w danej okolicy.


            Jak ściśle związane są ze sobą ziemia, powietrze i woda, okazało się podczas eksperymentu przeprowadzonego na pustyni w Arizonie. Projekt o nazwie Biosphere II miał za zadanie stworzenie środowiska naturalnego en miniature. W tym celu zbudowano strukturę ze szkła zbliżoną do ogromnej szklarni. Budynek był całkowicie odizolowany od środowiska. Wewnątrz, przez dwa lata w całkowitej izolacji od świata zewnętrznego, miało mieszkać ośmiu mężczyzn i osiem kobiet. O projekcie szeroko informowała prasa, więc być może i Państwo o nim słyszeli. Konsultant tegoż projektu, profesor Akademii Medycznej w Nowym Jorku, będąc w Japonii poprosił mnie o spotkanie. Podczas spotkania powiedział mi, że zdaje się, że projekt „Mini-ziemia” spali na panewce.


            Przyczyną beznadziejnych rokowań była błędna kalkulacja podczas projektowania całego systemu, który miał stanowić dokładną kopię naturalnego ekosystemu naszej planety. Źródła problemu tkwiły w tej części systemu, która była odpowiedzialna za wytwarzanie dwutlenku węgla (CO2). Ponieważ system ten nie był wystarczająco efektywny, dwutlenek węgla był stale obecny w atmosferze, a jego ilość wzrosła do takiej ilości, że mieszkańcy „Mini-świata” zaczęli się uskarżać na silne bóle głowy. W końcu nie było innego wyjścia, jak wprowadzić zapas powietrza z zewnątrz.


            Głównym celem projektu było osiągnięcie pełnej samowystarczalności i samodzielne rozwiązywanie wszelkich problemów w ramach danej biosfery, bez jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz. Taka była w każdym razie koncepcja od początku i według tejże koncepcji zbudowano ten „mini-świat”. W momencie, kiedy konsultant medyczny zgłosił się do mnie z tym problemem, eksperyment właściwie się nie powiódł, ponieważ w związku z niekontrolowanym mnożeniem się dwutlenku węgla konieczne było wprowadzenie powietrza z zewnątrz. Jeśli przyjrzeć się sprawie z bliska, jasne wyda się to, że coś musiało być odpowiedzialne za mnożenie się CO2. A ponieważ przyczyną niepowodzenia projektu mogły być tylko mikroorganizmy, uznałem, że w planowaniu po prostu nie wzięto pod uwagę tych maleńkich istot.


            Proces przemiany substancji organicznej w anorganiczną jest cykliczny i z konieczności wynika ze wzrostu poziomu dwutlenku węgla. Taki wzrost jednak nie nastąpi, jeśli do cyklu włączone są bakterie zymogeniczne. Umożliwiają one roślinom organiczne odżywianie, przy czym dwutlenek węgla w ogóle nie powstaje. Jeśli bakterie zymogeniczne byłyby od początku uwzględnione w projekcie, wówczas nie wystąpiłyby problemy z nadprodukcją dwutlenku węgla. Wydaje się, że w planowaniu biosfery poświęcono wystarczająco dużo uwagi współgraniu powietrza, wody i życia roślin, ale nie zwrócono uwagi na rolę, jaką w tych trzech obszarach odgrywają mikroorganizmy.


            Podczas gdy wiemy dużo o podstawowych sposobach działania powietrza, wody i ziemi oraz o sposobach, w jakie wpływają na siebie nawzajem, posiadamy niewielką wiedzę na temat mikroorganizmów – tych maleńkich istot żywych, niedostrzegalnych dla człowieka gołym okiem. Nie wiemy, jak właściwie działają i jaką rolę dokładnie spełniają. Badania nad mikroorganizmami tendencyjnie koncentrowały się zawsze na jednym z tych zagadnień. Istnieją studia nad mikroorganizmami, których autorzy zajmowali się badaniem mikroorganizmów odpowiedzialnych za powstawanie chorób, czy też mikroorganizmów trzymających w szachu mikroorganizmy wywołujące choroby. Wszystko to jest dobre i potrzebne, jednakże mam wrażenie, że w badaniach została pominięta istotna kwestia, a mianowicie: jak mikroorganizmy zachowują się razem w przyrodzie.


            Dzisiaj wiemy tyle, że w przyrodzie istnieje dynamika, inaczej mówiąc, system albo mechanizm, który może pozytywnie lub negatywnie wpływać na wszystkie istoty żywe, w ekologicznym łańcuchu stojące wyżej od mikroorganizmów, o ile ta niewidoczna armia mikroorganizmów ma możliwość prowadzić swoją antyutleniającą działalność. Inaczej mówiąc, kiedy wszystko w świecie mikroorganizmów jest w porządku, ten sam porządek panuje w całym świecie. Zbawienny wpływ mikroorganizmów przenosi się na inne dziedziny i wprowadza wszystko inne – rolnictwo, środowisko naturalne i zdrowie – na drogę regeneracji, witalności i produktywności w ciągłym cyklu. Obecnie jednak na naszej planecie odbywa się coś zupełnie odwrotnego: stale mnożą się tylko mikroorganizmy degeneratywne. Jeśli nie zdamy sobie z tego sprawy i raz na zawsze nie uznamy, że tak właśnie jest i jeśli jak najszybciej nie podejmiemy środków w celu przeciwdziałania temu zjawisku, istnieje realne zagrożenie, że cała ziemia ostatecznie doświadczy tego, co zdarzyło się „mini-ziemi” w projekcie Biosphere II.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>