Red. Zygmunt Szych- autor książki ?Dr Roik- Historia Haniebnego Zaniechania?, zabiera głos po liście Red. Krzysztofa Kamińskiego z Krosna, w sprawie zdrowej żywności i Targów Zdrowej Żywności.

Red. Zygmunt Szych- autor książki ?Dr Roik- Historia Haniebnego Zaniechania?, zabiera głos po liście Red. Krzysztofa Kamińskiego z Krosna, w sprawie zdrowej żywności i Targów Zdrowej Żywności. Otóż jest to bardzo cenny głos, tym bardziej, że wypowiedziany przez osobę znającą się na rzeczy. Aczkolwiek Tagów już nie ma i nie będzie, to warto jednak temat poszerzyć- o współczesność, konkretnie mam na myśli to, co się obecnie stało z samą ” pierwotną ideą”.

Otóż moim zdaniem obecnie zdrowej żywności jest pod dostatkiem, ale jednocześnie jej nie ma. Myśl tę rozwijam w artykule w czerwcowym numerze Nowego Tygodnika. Tu tylko kilka przykładów, świadczących o tym, jak producenci „kupili” modę na zdrową żywność, wietrząc w tym interes.

I dlatego mamy soki z wszelakich owoców, pełnych jednak chemii, nawet owoc jest tam zastąpiony sztucznym aromatem, a np. sok malinowy z tego powodu tak wściekle pachnie malinami, że nawet prawdziwe maliny nie mają takiego.

Banany, dojrzewające w polskich dojrzewalniach, gdzie sypie się chemię, żeby szybciej dojrzewały i nie psuły się.

Chleb z polepszaczami, a ten zalecany, tzw.” ciemny” to zwykła lipa: pieczywo zaciemniane karmelem.

Woda mineralna, w której głównym składnikiem jest zwykła kranówa.

Drób, zalecany jako alternatywa tłustej wieprzowiny, który po ugotowaniu daje jakąś maź a nie rosół- bo ” produkowany” jest w wielkich brojlerniach, gdzie kury „pędzone są” pestycydami.

Ryby? Jak najbardziej zdrowa żywność. Ale najtańsza z nich i b. popularna panga to świństwo, produkowane( bo przecież nie hodowane!) w jakichś ściekach z rzeki Mekong w Wietnamie: dorasta to paskudztwo w ciągu 3 miesięcy, pędzone specjalnymi środkami, podczas gdy nasz karp potrzebuje 3 lat, by stał się rybą handlową.

Piękne jak malowanie rzodkiewki z Holandii, biały jak śnieg z Chin, cudowna marchew o równej wielkości, grube jak dłoń pory- to wszystko z dodatkiem chemii.

Ale kupujemy to, bo co jeść trzeba. Jednocześnie wybierając takie produkty ( ten niby” ciemny” chleb, te ryby z Wietnamu, rzodkiew z Holandii, banany z polskich dojrzewalni, kury z wielkich brojlerni-, te cuchnące chemią kartonowe soki z rozmaitych owoców- kupujemy ze świadomością, ze zdrowo się odżywiamy! Otóż nie- faszerujemy się chemią, co musi się kiedyś odbić na zdrowiu.

Na władze bym nie liczył, bo władza zajęta jest władzą. Już raz się przeliczyliśmy, co książka dobitnie pokazuje: zjeżdżali tu premierzy, ministrowie, byli miejscowi, uśmiechali się przy przecinaniu wstęgi, a Targi konały i nikomu z nich na niczym nie zależało.

Ale stworzenie solidnego lobby, które by ludziom uświadamiało, jaka żywność teraz uznawana jest za „zdrową” (czyli ta wyżej wymieniona) może by odwróciło tendencję u producentów. Może raz jeszcze warto rozwinąć skrzydła i stworzyć w Tarnowie już nie powtórkę z Targów, ale silną niezależną komisję odważnych, nieprzekupnych (zwracam zwłaszcza uwagę na to ostatnie!),która by zechciała ocenić produkty i ze starannością przyznawać atest prawdziwej zdrowej żywności.

Niedawno wyczytałem, ze PSL postuluje, aby nazwę ” chleb” zarezerwować tylko dla pieczywa bez polepszaczy. Co prawda wiązanie się z jakąkolwiek partią jest ryzykowne-ale kto wie- może to jakiś pierwszy krok? Zresztą już ukazały się w związku z tą propozycją kąśliwe uwagi w prasie (np. ostatnia „Angora”) ośmieszające ów projekt. Któż za tym nie stoi jak nie lobby piekarnicze?

Ale dość na tym. Proponuję spotkanie: dr Roik, Kamiński, Szych w Tarnowie, celem przedyskutowania, czy i co można by zrobić w tej kwestii.

Red. Zygmunt Szych- www.nowytygodnik.com, autor książki ?Dr Roik- Historia haniebnego zaniechania?

Moje trzy grosze nie tylko na temat książki
Ukazanie się książki-rozmowy zatytułowanej „dr Jacek Roik – historia haniebnego zaniechania” autorstwa Zygmunta Szycha, moim ?i nie tylko moim- zdaniem, nie spowoduje od razu żadnej rewolucji. Nie wskrzesi znakomicie rozwiniętego w latach 80. w Tarnowie cyklu imprez wystawienniczo- eukacyjno- handlowych. Sam autor książki, podczas jej promocji w Tarnowie powiedział, że stanowi ona tylko dziennikarski zapis faktów, kulisów powstania i upadku słynnych Targów Zdrowej Żywności. Nie znaczy to jednak, że publikacja jest pozbawiona głębszego sensu.
Miałem i ja związek z tarnowskimi Targami, jako bywalec corocznie opisujący w prasie targowe (rynkowe) nowinki. Podkreślam jeszcze i to, o czym dr Roik nie powiedział na łamach książki: że ta impreza wystawiennicza miała też ważny cel edukacyjny. Sam dużo skorzystałem, rozmawiając z wystawcami, a były wśród nich nie byle jakie osobistości. Wspomnę choćby kilku, jak dr Jan Giza i prof. Ryszard Czarnecki (specjaliści od apiterapii), zielarz o. Grzegorz Sroka, popularyzatorka zdrowego stylu życia i autorka wielu poradników Maja Błaszczyszyn. Wiele pouczających rozmów przeprowadziłem choćby z producentami pozornie prostego wyrobu jak chleb. Od nich dowiadywałem się, że ich produkt może być lekarstwem albo…nafaszerowanym środkami chemicznymi ersatzem tego podstawowego pokarmu. A podczas pierwszych edycji targów wielu piekarzy wystawiało swoje nowości i zdobywało targowe laury.
Pamiętam też wykłady w sali przyległej do hali targowej, gdzie można było posłuchać wybitnych specjalistów z dziedziny medycyny naturalnej, jak profesorowie: Stanisław Kohlmunzer czy Jerzy Woy-Wojciechowski.
Wiem, że cechą starca jest wspominanie „dawnych dobrych czasów” i nie zmieni to obecnej rzeczywistości. Chce jednak dołożyć swoje trzy grosze do głosu red. Zygmunta Szycha w sprawie zaprzepaszczonej szansy miasta, w którym spędziłem wiele lat. Nie tylko uświadomić włodarzom Tarnowa błędy ich poprzedników, aby historia nie powtórzyła się w innej dziedzinie. Myślę, że dziś mamy jeszcze lepsze warunki i przy dobrych chęciach udałoby się(niekoniecznie prezydentowi Tarnowa) kontynuowanie w tym mieście dawnej tradycji. Nie chodzi mi o wznowienie takich samych targów, bo podobnych jest już w Polsce co najmniej kilka. Ale utworzenie np. stałej wystawy nowości rynkowych związanych ze zdrową żywnością, a przy tym centrum informacyjnego, swego rodzaju poradni, może jeszcze hurtowni itp… Nie liczę oczywiście na to, że Urząd Miasta urządzi taką placówkę. Ale przecież administracja ma możliwości stymulowania przedsiębiorczości, a ludzi z pomysłami na pewno w tym mieście nie brakuje.
Życzę więc powodzenia odważnym i przedsiębiorczym. Już dziś zapewniam swoją pomoc w propagowaniu gdzie tylko się da, kolejnej tarnowskiej inicjatywy. Jeśli tylko powstanie.
Krzysztof Kamiński
Redaktor Naczelny kwartalnik „Porady na zdrowie”
www.poradynazdrowie.manpol.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>