Przepisywanie lekarstw nie wyczerpuje obowiązków lekarza- mój wywiad dla Portalu Regionalnego TarnowskieInfo.pl.

Z doktorem Jackiem Roikiem, lekarzem, laureatem nagrody ?Dobry dla innych? rozmawiał Piotr Filip. Odbierając nagrodę ?Dobry dla innych? mówił Pan, że pracuje nad tematyką profilaktyki zdrowia od 25 lat, a wszystko zaczęło się od korespondencji z profesorem Julianem Aleksandrowiczem. Może Pan przypomnieć te początki sprzed ćwierci wieku?
Do profesora Aleksandrowicza dotarłem czytając jego książki. Te prace mnie zafascynowały, napisałem list do profesora, odpowiedź dostałem w marcu 1984 roku, stąd mówię o 25 latach mojej pracy w innej nieco formule. W pierwszym liście profesor napisał, abym doprowadził wszelkimi siłami do otwarcia w Tarnowie sklepu ze zdrową żywnością. Rozpocząłem więc pielgrzymki do decydentów PSS, którzy zwykle wyrzucali mnie jednymi drzwiami, a ja wracałem drugimi. Wypisywałem recepty, które były do zrealizowania w sklepie spożywczym, np. na zakup otrębów pszennych, czy soli z Wieliczki. Chodziło o to, by sprzedawcy również wiedzieli, że mogą mieć na półkach tego typu towar.

Przed laty zarówno Pan, jak i miasto stało się znane z organizacji ?Targów Zdrowej Żywności?, później ?Targów Zdrowego Życia?. Inicjatywy jednak ostatecznie upadły. Dlaczego?
Dopóki mogłem starałem się robić jak najwięcej samemu. Ówczesne władze miasta nie bardzo nadążały za moimi pomysłami. Przedsięwzięcie szybko przerosło możliwości jednego człowieka, a ja musiałem dokonać wyboru, czy chcę nadal być lekarzem, czy przekwalifikować się na handlowca. Uznałem, że nadal powinienem przede wszystkim zajmować się leczeniem, bo dzięki temu mogłem więcej dla ludzi zrobić. Tarnów był rzeczywiście na ustach całego kraju, nawet Europy, gdyż był to projekt pionierski w skali kontynentu. Trzeba też powiedzieć, że z czasem targi zaczęły zmierzać w złym kierunku, a ja nie miałem chęci tych działań firmować. Gdy na Targach Zdrowego Życia zaczęły pojawiać się samochody, czy naczynia kuchenne, uznałem, że pora podać się do dymisji.

Targi jednak całkiem nie zniknęły. Dziś prowadzi Pan podobną działalność w sieci.
To prawda. Nie chciałem zupełnie rezygnować z tej idei. Dlatego organizuję małe, wirtualne targi za pośrednictwem własnej strony internetowej. Mam jednak świadomość, że to jedynie namiastka imprezy, z którą przez wiele lat byłem kojarzony.

Czy dostrzega Pan realne efekty swoich działań po tylu latach pracy.
Mam poczucie, że moja praca nie poszła na marne. Przed laty pracowałem np. jako lekarz w II Liceum Ogólnokształcącym. Oprócz klasycznych obowiązków lekarza szkolnego propagowałem również zdrowy styl życia i odżywania się. Przygotowywaliśmy wspólnie surówki, inne ciekawe dania. Do dzisiaj moje uczennice wspominają o tym, kiedy mnie spotykają. Ubolewam nad tym jednak, że praca ta nie znalazła należytej kontynuacji. W Ameryce kilkadziesiąt lat pracowano nad promocją profilaktyki zdrowia. Ja zajmuję się tym od 25 lat. Przydałoby się tę pracę w sposób kompleksowy i systematyczny kontynuować.

Dlaczego to takie ważne?
Bo to najważniejsze, co można zrobić. Świetnie, że medycyna się rozwija, technika pomaga przeszczepiać organy, ale nikt przecież nie ma ochoty dobrowolnie kłaść się na stole operacyjnym. Dlatego, by takich przykrości uniknąć należy systematycznie pracować nad utrzymaniem zdrowia, najlepiej pod okiem lekarza. W naszym kraju, nad czym ubolewam, ciągle nie ma warunków, by wdrażać działania profilaktyczne. Wiem, ile to kosztuje, i wiem, że wielu osób na to nie stać.

Czy pańscy młodsi koledzy nie chcą tego robić?
Dzisiaj młodzi lekarze są trochę inaczej kształceni, niż my przed laty. Mnie zajęło 17 lat od zakończenia studiów zrozumienie, że nie liczba wypisanych recept stanowi o sukcesie, ale ilość przekazywanej pacjentom wiedzy. Miałem też ogromne szczęście, że spotkałem na swojej drodze profesora Aleksandrowicza. Uczestniczyłem w wielu jego spotkaniach, uczyłem się intensywnie, bo także niewiele wiedziałem. Czułem jedynie, że samo przepisywanie lekarstw nie wyczerpuje obowiązków lekarza.

Po 25 latach działalności otrzymał Pan statuetkę ?Dobry dla innych?. Czy ta nagroda zmieni coś w Pana aktywności?
Nagroda to dla mnie wielki zaszczyt. A działał będę nadal i coraz więcej. Uważam, że jako lekarz nie mogę cofać się w tym, co robię. Wiem, że wiele osób uważa przede wszystkim, by się nie wychylać. Ja wychyliłem się już tyle razy, że zupełnie się tym nie przejmuję i nadal będę się wychylał. Chciałbym, by Tarnów był miastem słynącym ze zdrowia, nie tylko ?biegunem ciepła?. Być może to, o czym mówię to utopia, ale wolę dążyć do takiej utopii, niż nic nie robić.
09-03-2009

http://www.tarnowskieinfo.pl/wywiady/index.php?id_trif=28&str=1&start=1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>