Promocja zdrowych nawyków żywieniowych z uwzględnieniem owoców i warzyw.

Najlepiej wchłaniamy żelazo nie ze szpinaku, a z mięsa wołowego, najbogatszym źródłem witaminy C w diecie Polaków są ziemniaki, najwięcej cholesterolu zawierają podroby, zaś smoczy owoc to nie wymysł bajkopisarzy, a produkt natury, który – razem z kumkwatem lub grenadillą warto czasem włączyć do zdrowego jadłospisu, obok tradycyjnej marchewki i jabłka. Co zawierają popularne i nieznane szerokiej publiczności potrawy, a także o tym, co dzieje się z owocami w próżni – mówili 16 maja podczas Wielkiej Majówki SGGW, studenci z kół naukowych działających na uczelni.

„Promując zdrowe nawyki żywieniowe, skupiamy się w tym roku na owocach i warzywach. Chcemy zaskoczyć odwiedzających nasze stoisko i pokazać im owoce egzotyczne, których być może nie znają, choć można je kupić w polskich sklepach. Są to m.in. kumkwaty, papaja; wczoraj można było wygrać smoczy owoc o białym miąższu, są naszi – połączenia smaku jabłka i gruszki, granaty, pomarańcze, bakłażan i granadilla – bardzo twardy owoc przypominający gruszkę” – wyliczała Agnieszka Krzaczek, studentka z sekcji dietetyki Koła Naukowego Żywieniowców Wydziału Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji SGGW, kierowanego przez dr Danutę Gajewską.
Studenci nie narzucali się ze swoją wiedzą uczestnikom pikniku. Namawiali jednak gości do udziału w konkursach. Goście sami dochodzili do wniosków lub zapamiętywali żywieniowe „ciekawostki”, dzięki zaskoczeniu, które towarzyszyło ich odkrywaniu. Za odpowiedzi na – pozornie proste – pytania testowe, można było wygrać drobne nagrody.

„Pytamy o zawartość różnych składników w potrawach, o stosowanie dużych ilości ziół i naturalnych przypraw do przygotowania potraw mięsnych (pozwala to na stosowanie mniejszych ilości soli, co wpływa korzystnie na ciśnienie i zapobiega miażdżycy). Mówimy, że w diecie lekkostrawnej nie powinno się stosować smażenia na tłuszczu, tylko gotowanie lub grillowanie. Łamiemy stereotypy związane z niechęcią do czerwonego mięsa – są pytania o to, z czego ludzki organizm najlepiej przyswaja żelazo – wśród odpowiedzi: szpinak, jaja i fasola, mięso wołowe – właściwa jest ta ostatnia. Mięso trzeba jeść ze względu na tzw. dobre białko i niezbędne dla organizmu tłuszcze. Jednak należy pamiętać, że podroby zawierają najwięcej cholesterolu i trzeba je ograniczyć przy chorej wątrobie” – tłumaczyła Krzaczek.

Jak zaobserwowała, największe zdziwienie uczestników zabawy budziła odpowiedź na pytanie o główne źródło witaminy C w polskiej diecie. Okazuje się, że dostarczają nam jej ziemniaki, których spożywamy dużo. Wśród owoców najwięcej witaminy C ma owoc dzikiej róży, czarna porzeczka i natka pietruszki.

Studenci przypominali o tym, że w zrównoważonej diecie nie powinno zabraknąć jaj (najlepiej przyswajalne przez organizm są te przygotowane na miękko) oraz ryb -preferowane są tłuste, morskie ryby, bogate w kwasy omega-3 i omega-6, a tym samym niezwykle ważne dla rozwoju naszego organizmu, w szczególności płodu (ważne dla przyszłych mam).

Nieco inną zabawę zaproponowało gościom majówki Koło Naukowe Technologów Żywności. Na swoim stoisku również prezentowało owoce, które – po bliższym przyjrzeniu się, sprawiały wrażenie sztucznych. Odważni mogli jednak spróbować owych suchych, lekkich truskawek i jabłek, żeby przekonać się, że… smakują wybornie!

„Owoce poddano procesowi liofilizacji. Najpierw zostały zamrożone do temperatury minus 40 stopni Celsjusza. Następnie włożono je do komory, z której zostało odessane powietrze. Utrzymywano tam próżnię przez dwie doby, a truskawki były suszone pod obniżonym ciśnieniem. Woda odparowała i osadziła się na parowniku urządzenia (jak w lodówce, której parownik obrasta szronem). Owoce zachowały w tych warunkach swoją strukturę, nie skurczyły się, jak podczas tradycyjnego suszenia. Co najważniejsze – pozostały w nich składniki, które odpowiadają za smak, a ulatniają się w wyższej temperaturze: olejki eteryczne, kwasy lotne” – tłumaczył Marcin Iwaniuk, student Wydziału Technologii Żywności.

Jak zaznaczył, jest to bardzo drogi proces. Maszyna laboratoryjna SGGW pozwala na umieszczenie w próżni czterech tac o 40 cm średnicy, na tacach można położyć jedną warstwę owoców – około 2 kg. Zaledwie jedna firma w Polsce prowadzi ów proces na skalę przemysłową – suszone w ten sposób owoce mogą znaleźć zastosowanie w przemyśle koncentratów, np. kisieli.

Dzięki oryginalnym prezentacjom, owoce były ważnym „bohaterem” tegorocznej majówki SGGW, choć tradycyjnie już musiały jednak oddać palmę pierwszeństwa zwierzętom, wokół których, jak co roku, działo się na rolniczym pikniku najwięcej. KOL

PAP – Nauka w Polsce

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>