Polski system leczenia pacjentów z chorobami reumatycznymi jest absurdalny i niezgodny ze światowymi standardami leczenia. .

Polski system leczenia pacjentów z chorobami reumatycznymi jest absurdalny i niezgodny ze światowymi standardami leczenia – mówili lekarze i pacjenci na konferencji w Warszawie. Zdaniem Piotra Rykowskiego, dyrektora firmy Communication Alliance trudniącej się doradztwem finansowym, w przypadku chorób reumatologicznych i wielu innych chorób przewlekłych dobrą propozycją na finansowanie drogich terapii jest skorzystanie z mechanizmu tzw. porozumień wolumenowo-cenowych (price volume agreements – PVA). Polega ono na tym, że – na mocy odpowiedniego porozumienia – producent leku ma współudział w finansowaniu terapii dla pacjentów.

Jak przypomniał dr hab. Piotr Wiland, Konsultant Krajowy w dziedzinie Reumatologii, choroby reumatologiczne są przewlekłymi schorzeniami zapalnymi tkanki łącznej. Wbrew powszechnemu przekonaniu, często chorują na nie ludzie młodzi, w pełni sił życiowych. Tak jest m.in. w przypadku reumatoidalnego zapalenia stawów (RZS), młodzieńczego idiopatycznego zapalenia stawów (MIZS) czy zesztywniającego zapalenia stawów kręgosłupa (ZZSK).

Objawy tych schorzeń dotyczą nie tylko narządów ruchu, jak stawy, ścięgna, kości i mięśnie, ale bardzo często obejmują też serce, nerki, błony śluzowe. Nieleczone lub leczone źle prowadzą do wczesnego kalectwa i wykluczenia z życia społecznego.

Obecnie dostępne są jednak liczne leki – na przykład tzw. leki biologiczne – które mogą znacznie zahamować postęp tych chorób i zapobiec inwalidztwu. „Niestety, z powodu wysokich cen ich dostępność dla polskich chorych jest bardzo ograniczona” – podkreślił mecenas Bartłomiej Kuchta, prezes Stowarzyszenia Chorych na ZZSK i osób Wspierających.

Zdaniem dr. Wilanda, w Polsce ważnym problemem w leczeniu pacjentów z chorobami reumatologicznymi są złe kryteria odstawiania programu lekowego u chorych z RZS czy MIZS. W obydwu przypadkach nowoczesne terapie biologiczne są finansowane w ramach programów lekowych pacjentom z agresywnymi postaciami choroby. „Na całym świecie, gdy pacjent uzyskuje poprawę, to jest utrzymywany na tym leku. W Polsce, gdy uzyska poprawę i objawy choroby złagodnieją lek mu się zabiera” – wyjaśnił specjalista.

Izabela Skonieczna leczy się na RZS od 19 lat. Leczono ją różnymi lekami dostępnymi na rynku. Jednak żadne nie przyniosły rezultatów. Pomogła jej dopiero terapia biologiczna, którą otrzymała po zakwalifikowaniu się do programu lekowego.

Dzięki niej może sama chodzić; wykonywać codzienne czynności, prowadzić życie towarzyskie. „W momencie, kiedy ten lek zostanie mi zabrany wrócę do punktu wyjścia. Można więc powiedzieć, że pieniądze na moją terapię zostaną wyrzucone w błoto” – ubolewała.

Jak wyznała, z powodu silnego bólu chorzy na RZS mają problemy z wykonaniem najprostszych czynności, jak makijaż; przykrycie się czy przewrócenie z boku na bok w łóżku; a nawet wstanie o poranku.

Do innych problemów z finansowaniem terapii reumatologicznych dr Wiland zaliczył zbyt niskie wyceny leczenia pacjentów z rzadkimi, ciężkimi układowymi chorobami tkanki łącznej. Choć wymagają one więcej środków na diagnostykę i na terapię, to ceny za ich leczenie są takie, jak za leczenie częstszych i lżejszych schorzeń reumatoidalnych. Dla tych chorób w ogóle brak programów lekowych.

Tak jest np. w przypadku zesztywniającego zapalenia stawów kręgosłupa, na które cierpi mecenas Kuchta. Jego zdaniem, w Polsce metodami niezgodnymi z prawem próbuje się ograniczyć pacjentom dostęp do skutecznych leków. „W polskiej rzeczywistości prawa pacjentów z chorobami reumatoidalnymi są bardzo naruszane i to przy akceptacji płatnika, czyli NFZ, a często i administracji szpitali” – ocenił.

Według Kuchty, w ostatnim czasie coraz więcej pacjentów zaczyna dochodzić swoich praw przed sądem. „Być może to wymusi na władzach jakieś zmiany systemowe” – podkreślił.

Zaproponowaną na konferencji zmianą w finansowaniu kosztownych terapii jest mechanizm porozumień cenowo-wolumenowych. „Jest on od lat wykorzystywany w krajach UE” – podkreślił Piotr Rykowski.

Polegałby on na tym, że na mocy umowy podpisanej między ministerstwem zdrowia a producentem leku, płatnik, czyli NFZ finansowałby terapię tylko dla pewnej puli pacjentów. Gdyby została przekroczona, terapie dla reszty pacjentów finansowałby producent. „Chodzi tu o wynegocjowanie takiej puli pacjentów, która pozwoliłaby firmie na opłacalną sprzedaż leków, a państwu polskiemu na zapewnienie tych leków określonej liczbie pacjentów” – wyjaśnił.

System ten wymaga oczywiście wprowadzenia zmian prawnych. Rykowski już kilka lat temu, jeszcze, gdy pracował w NFZ, przygotował wraz z kolegami projekt ustawy, która pozwoliłaby je wprowadzić. Na razie, nie trafił on do Sejmu.

PAP – Nauka w Polsce, Joanna Morga

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>