Polacy opracowali nową metodę leczenia osób z zaburzeniami mowy.

Polscy naukowcy opracowali unikatową metodę neurorehabilitacji osób z zaburzeniami mowy, która u ludzi zdrowych poprawia również funkcje poznawcze. Metoda jest wprowadzana w Polsce i w Niemczech – poinformowała prof. Elżbieta Szeląg podczas warszawskich obchodów Światowego Tygodnia Mózgu. O metodzie serwis Nauka w Polsce pisał m.in. we wrześniu 2010 r. tutaj.
Nowa terapia – opracowana przez zespół prof. Szeląg z Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN – jest przeznaczona dla osób, którym nie pomaga klasyczna rehabilitacja czy logopedia, np. ludziom z afazją, zaburzeniem mowy powstałym na skutek uszkodzenia mózgu. Aż dwóm trzecim takich osób nie można w pełni przywrócić sprawności językowej klasycznymi terapiami. Logopedzi duże trudności mają również z poprawą mowy u dzieci z zaburzeniami językowymi. Czasami, mimo wielu żmudnych zajęć, poprawa mowy u wielu dzieci jest niewielka.

Według prof. Elżbiety Szeląg z Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN oraz Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie, obojętnie ile pracy włożymy w rehabilitacje niektórych osób, efekty będą mało satysfakcjonujące. Tak jest wtedy, gdy przyczyny ich zaburzeń nie znajduje się na poziomie językowym, lecz tkwią znacznie głębiej – w zakłóceniu mechanizmów neuronalnych mózgu.

„Bez usprawnienia odpowiednich neuronów niemożliwe jest przywrócenie sprawności językowej” – powiedziała prof. Szeląg w Warszawie podczas wykładu „Nowe horyzonty w neurorehabilitacji: rola przełomowych odkryć w badaniach nad mózgiem”. Chodzi o neurony odpowiedzialne za percepcję czasu, podstawowego procesu, od którego zależą nasze funkcje poznawcze, a być może także nasza świadomość.

Mózg człowieka nie pracuje w sposób ciągły, choć mamy takie wrażenie. Wszelkie kluczowe dopływające do nas informacje są opracowywane w przedziałach czasowych, trwających sekundy lub milisekundy. Bez tych przerw w mózgu powstałby chaos. W przedziałach czasowych odbierane są poszczególne dźwięki. Jeśli przerwa między nimi jest byt krótka, zlewają się w jeden dźwięk.

W interwałach czasowych rejestrowane są spółgłoski i samogłoski, jak również poszczególne wyrazy i zdania. Dla rozumienia mowy kluczowe znaczenie ma przerwa 30-50 ms. Taki minimalny przedział czasowy musi być zachowany, by rozróżnić zarówno oddzielne dźwięki, jak też zrozumieć spółgłoski twarde, takie jak „p”, „b”, „d”, „t”, „g” i „k”. Dlaczego? Bo w tym czasie dochodzi do wyładowania neuronów w korze mózgowej.

Scalenie głosek wymaga już 3 s. W tym tempie funkcjonuje też płynna mowa. Wypowiadamy poszczególne słowa w tempie 3 sekund, po czym następuje przerwa, która również trwa 3 s. W tym samy czasie następuje podejmowanie decyzji. „Nawet podanie ręki trwa zwykle około 3 sekund. Jeśli się przedłuża, jest to już źle odbierane przez osobę, z którą się witamy” – twierdzi prof. Szeląg.

To uniwersalna właściwość mózgu człowieka. 3-sekundowe przerwy występują u ludzi posługujących się różnymi językami. „Sprawdziliśmy to na przykładzie zarówno Polaków i Niemców, jak też Chińczyków, gdyż chiński nie jest językiem fonetycznym, lecz tonalnym, czyli o znaczeniu wyrazów decyduje wysokość dźwięków” – powiedziała prof. Szeląg. Ale tak funkcjonuje mózg jedynie u ludzi zdrowych.

U osób z zaburzeniami językowymi, do których doszło na skutek urazu lub udaru, a także u ludzi jąkających się, mózg pracuje z dłuższymi przerwami. W przypadku afazji wynosi ona od 200 do 300 ms, w innych zaburzeniach – nawet 600 ms. Przy takiej wydłużonej przerwie mózg nie można wychwycić poszczególnych głosek. Nie będzie dobrze rozróżniał słów „domek” i „Tomek”, „paczka” czy „kaczka”.

Sprawdzili to amerykańscy specjaliści. Gdy sztucznie wydłużyli przedziały czasowe między spółgłoskami, dzieci z opóźnieniami w rozwoju mowy lepiej rozumiały wypowiadane słowa.

Metoda terapii opracowana przez zespół prof. Szeląg polega na treningu percepcji czasu, który ma skrócić zbyt długie interwały w pracy mózgu. Służą do tego zestawy ćwiczeń przypominających gry komputerowe. Początkowo wykorzystywano w nich wypowiadane spółgłoski. Potem zastąpiono je tonami (wysokimi i niskimi) oraz tzw. klikami, czyli trzaskami nadawanymi jeden po drugim.

Po 8 lub 16 treningach, trwających 45 minut, można tak wyćwiczyć mózg, by wyłapywał tony i kliki w coraz krótszym przedziale czasowym. W ten sposób osoby z zaburzeniami mowy poprawią zdolności językowe bez potrzeby wypowiadania słów.

Trening daje trwałe efekty. „Sprawdziliśmy to u osób, które badaliśmy po upływie 6 miesięcy” – powiedziała prof. Szeląg. Obrazowanie ich mózgu przy użyciu funkcjonalnego rezonansu magnetycznego wykazało, że doszło w nim do reorganizacji neuronów.

Ćwiczenia pomagają też osobom zdrowym, które nie mają zaburzeń mózgu. Pozwalają usprawnić zdolności poznawcze, takie jak przyswajanie nowych informacji, pamięć, koncentrację uwagi i kojarzenie. Przydatne są zarówno u osób starszych, jak i ludzi młodych.

„Badania u osób w wieku 65-75 lat wykazały, że po ćwiczeniach mieli oni lepszą podzielność i trwałość uwagi. Ludzi w wieku 20-29 lat potrafi natomiast lepiej i szybciej reagować” – mówi prof. Szeląg.

Polscy uczeni pracują teraz nad nowymi ćwiczeniami, dostosowanych do poszczególnych grup wiekowych, jak i zaburzeń. Marzeniem byłoby udostępnienie ich w przyszłości za pośrednictwem internatu, do samodzielnych treningów.

PAP – Nauka w Polsce, Zbigniew Wojtasiński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>