Paląc w piecach trujemy…

Trujące piece!
Guma, plastik, płyty wiórowe, a nawet łój i padlina — to wszystko coraz częściej trafia do pieców. Z biedy. Ludzie ogrzewają się czym tylko mogą, byle tylko tanio. Przy okazji jednak trując siebie i innych…..
Trujące piece!
Guma, plastik, płyty wiórowe, a nawet łój i padlina — to wszystko coraz częściej trafia do pieców. Z biedy. Ludzie ogrzewają się czym tylko mogą, byle tylko tanio. Przy okazji jednak trując siebie i innych.

Mieszkańcy wielu osiedli na Warmii i Mazurach muszą ścierpieć smród, bo każdy z sąsiadów czym innym pali w węglowych piecach – pisze „Gazeta Olsztyńska”. – Stare czapki, kapcie, ubrania, klejone płyty meblowe, plastikowe butelki po napojach, pocięte opony i gumy, a nawet padlina i kości – wymienia Benedykt Pyśk, kominiarz z 15-letnim stażem z Wielbarka.

Doskonale znają ten problem mieszkańcy gminy Świętajno koło Szczytna. Jeszcze jakiś czas temu część z nich niemal nagminnie spalała w swoich domowych piecach zanieczyszczony… łój. Pozyskiwano go z jednego z zakładów zajmujących się utylizacją martwych zwierząt.

Jak się okazuje, ten problem dotyczy też dużych miast. Zapchany komin, gromadząca się sadza grożą pożarem. Takie przydomowe kotłownie, w których spala się niemal wszystko, zamieniają się także w małe fabryki produkujące silnie trujące substancje toksyczne.

Za palenie w piecu niewłaściwymi materiałami grozi grzywna. Od września policjanci z Warmii i Mazur nie ukarali jednak nikogo.

PAP – Nauka w Polsce

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>