Ocieplenie mórz i oceanów pozbawi nas rybiego białka.

Ocieplenie klimatu może uszczuplić nasze menu o wiele dań z kategorii „owoce morza”. Istnieje bowiem ryzyko, że jeśli globalne ocieplenie pozbawi ważnych łowisk dostatecznej ilości tlenu – zginie duża część ryb stanowiących ważny element morskiej sieci pokarmowej – informuje „Marine Ecology Progress Series”.
Taka prognoza opiera się na historycznych danych sięgających roku 1951. Zgromadzili je naukowcy z Kalifornii, którzy w blisko położonych akwenach systematycznie badali ilość i stan planktonu oraz narybku, bez których nie przetrwają łowiska sardynek. Zapisywali też wyniki pomiarów temperatury wody, zasolenia i zawartości tlenu w wodzie. „Praktycznie nie ma innych tak starych danych, które dotyczą każdego rodzaju ryb” – zauważa cytowany przez „New Scientist” Tony Koslow ze Scripps Institution of Oceanography w kalifornijskim La Jolla.

Współpracownicy Koslowa badali dane na temat 86 gatunków ryb i odkryli, że obfitość 27 z nich zależy od stężenia tlenu w wodzie na głębokości od 200 do 400 metrów. Według nich 20-procentowy spadek stężenia tlenu przekłada się na 63-procentowy spadek obfitości ryb. W ponad półwiecznej historii pomiarów kalifornijscy naukowcy odnotowali kilka takich spadków stężenia tlenu, głównie w latach 50. i od roku 1984.

Komputerowe modele do badań globalnego klimatu każą oczekiwać, że w ciągu najbliższego wieku na wspomnianych głębokościach zniknie od 20 do 40 procent tlenu. Będzie to efekt ocieplenia – mówi Koslow. Badacz tłumaczy, że woda z morskich głębin natlenia się, kiedy miesza się z wodami z powierzchni. Gdy lądy i oceany się ocieplają, ogrzane (a przez to lżejsze) wody z powierzchni słabiej mieszają się z chłodniejszą, gęstą wodą z głębin.

Wśród 27 gatunków bardzo wrażliwych na niedostatek tlenu, 24 to gatunki ryb, które całe dnie spędzają w głębinach powyżej dwustu metrów. Łatwiej im tam unikać drapieżników, np. kałamarnic, które podczas polowania kierują się wzrokiem. Ocenia się, że w wodach całej Ziemi masa takich ryb wynosi około dziesięciu miliardów ton (dziesięć razy więcej niż ilość łowiona na całym świecie w ciągu jednego roku). Są one ważnym źródłem pokarmu dla innych gatunków ryb, ptaków i ssaków.

Już dziś na dużych obszarach oceanów: Indyjskiego, wschodniego Pacyfiku i Atlantyku prądy oceaniczne pracują tak, że utrudniają mieszanie się wód z powierzchni i z głębin. W efekcie ryby żyjące poniżej dwustu metrów otrzymują minimalną ilość tlenu. Takie rejony słabego natlenienia coraz bardziej się powiększają, obejmując m.in. łowiska pacyficznych dorszy.

PAP – Nauka w Polsce

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>