Nie mówimy: „proszę się nie martwić, wszystko będzie dobrze”.

Nie istnieje możliwości osiągnięcia pełnego zdrowia bez równowagi wewnętrznej, spokoju duchowego. Dlatego opieka duszpasterska jest tak istotna – mówi Alicja Homel, naczelna pielęgniarka krakowskiego Szpitala Zakonu Bonifratrów, koordynator Zespołu Opieki Duszpasterskiej.
Maciej Müller: W krakowskim szpitalu bonifratrów działa kilkuosobowy Zespół Opieki Duszpasterskiej. Na czym polega jego praca?
Alicja Homel: Przyjmowany do szpitala pacjent przychodzi nie tylko z określoną chorobą wymagającą diagnostyki czy leczenia, ale także przynosi bagaż licznych doświadczeń życiowych zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Lęk i niepokój spowodowany chorobą mogą wywołać wewnętrzny kryzys. Rola Zespołu polega na dopełnianiu opieki holistycznej nad pacjentem o aspekt opieki duchowej. To szeroko pojęta opieka psychologiczna, religijna wobec chorych i ich rodzin. To prowadzenie rozmów duszpasterskich, posługa sakramentalna, wsparcie modlitewne oraz inicjowanie i wspieranie szpitalnych obchodów różnych uroczystości.
W skład Zespołu, którego działalność koordynuję, wchodzi dziewięć osób: kapelani, siostry zakonne oraz pracownicy świeccy – psycholodzy, lekarz, rehabilitant, pielęgniarki i pracownik EKG. Podobne zespoły działają w innych placówkach bonifaterskich, a także w Domach Pomocy Społecznej i hospicjach. To w Polsce nowość, ale w innych krajach takie zespoły funkcjonują od dawna. W Austrii w skład zespołów wchodzą osoby różnych wyznań.

Z inicjatywy Zakonu Bonifratrów w 2011 r. rozpoczęła też działalność Podyplomowa Szkoła Opieki Duszpasterskiej św. Jana Bożego, prowadząca na Wydziale Nauk Społecznych UPJP II w Krakowie. W ramach Szkoły studiuje 46 osób – księży diecezjalnych i zakonnych, sióstr zakonnych i osób świeckich (ok. 1/3 słuchaczy). Zajęcia dotyczą komunikacji z pacjentem, teologii, nauk humanistycznych, studenci podejmują też praktyki pastoralno-kliniczne.

Jak wygląda codzienna praca zespołu?

Członkami Zespołu są pracownicy Szpitala, którzy na co dzień opiekują się pacjentami. Niejako przy okazji – choć często wykracza to poza godziny pracy – zajmują się duchowym wspieraniem pacjentów, poprzez towarzyszenie, rozmowę, umożliwienie im uczestnictwa w nabożeństwach w Kaplicy Szpitalnej. Raz w miesiącu odbywa się spotkanie Zespołu, podczas którego omawiamy plany, harmonogram działania oraz realizację dotychczasowych zadań.

To praca czy wolontariat?

W tym momencie te dodatkowe obowiązki członkowie zespołu realizują na zasadzie wolontariatu.

Czy pacjenci zwracali uwagę, że potrzebują opieki nie tylko medycznej?

Zgłaszali, że sama obecność i praca kapelana to za mało. Nasz szpital ma 131 łóżek, jeden ksiądz nie jest w stanie odpowiedzieć na wszystkie potrzeby chorych. Stad pomysł, by zaangażować do opieki duszpasterskiej także inne osoby, niekoniecznie konsekrowane.

Czy samo sformułowanie „opieka duszpasterska” nie ogranicza z góry liczy osób, do których można trafić?

Szpital Bonifratrów jest szczególny – sam fakt, że pacjent go wybiera, zazwyczaj świadczy o tym, że ma pewne oczekiwania związane ze sferą wiary. Ale religia katolicka nie jest absolutnie czymś wymaganym! Potrzeby duchowe ma każdy człowiek, niezależnie od wyznania. Staramy się wspierać wszystkich pacjentów.

Ksiądz Jan Twardowski napisał kiedyś znamienne słowa: „nie przyszedłem pana nawracać”…

Ideą pracy Zespołu Opieki Duszpasterskiej nie jest nawracanie, ale pomoc drugiemu człowiekowi. Dajemy też choremu szansę uczestnictwa w wydarzeniach religijnych. W czasie tegorocznego Wielkiego Postu z inicjatywy naszego kapelana o. Alberta Dorociaka została zorganizowana Droga Krzyżowa. Jej trasa prowadziła przez poszczególne oddziały szpitala. W trakcie rozważań Drogi Krzyżowej modliliśmy się za wszystkich chorych i cierpiących oraz cały personel szpitala. W nabożeństwie aktywnie uczestniczyli pacjenci, ich rodziny oraz personel. Widząc ogromne wzruszenie pacjentów, upewniliśmy się że takie przedsięwzięcia mają sens.

W szpitalu pojawia się nowy pacjent i…

Praktycznie na każdym oddziale pracuje któryś z członków Zespołu Opieki Duszpasterskiej, więc na bieżąco nawiązujemy kontakt z chorymi i dowiadujemy się o trapiących ich problemach. Oczywiście na ogół przy pierwszym spotkaniu pacjent nie opowiada o swoich obawach natury duchowej. Ale jeśli leży w szpitalu przez kilka dni, możliwe się staje nawiązanie z nim kontaktu długofalowego.

Jeśli boi się, czy operacja się uda, czy się po niej wybudzi – co można mu powiedzieć?

To są częste obawy chorych… Nigdy nie mówimy rzeczy typu „proszę się nie martwić, wszystko będzie dobrze”. Proste słowa pocieszenia są nie na miejscu wobec np. pacjenta oddziału chirurgii naczyniowej przerażonego tym, że czeka go amputacja kończyny czy poważny zabieg naczyniowy. Za każdym razem, kiedy przyjeżdża do nas pacjent – nawet w ostrym stanie, wymagający natychmiastowych interwencji chirurgicznych – wzywamy kapelana. Jeśli to tylko możliwe, chory ma szansę na spowiedź i przyjęcie Sakramentu Namaszczenia Chorych.

O co poza tym pytają chorzy?

Najczęściej: co ze mną będzie, czy wrócę do normalnego życia? Często starają się dopatrywać sensu swojego cierpienia. Choroba konfrontuje człowieka ze śmiercią, zmusza do refleksji nad sensem życia, do dokonania bilansu życiowego. Często pacjenci dochodzą do wniosku, że pozwala im wiele rzeczy uporządkować, przemyśleć. Takie są pozytywne skutki walki z chorobą. My poprzez towarzyszenie ułatwiamy poszukiwania odpowiedzi na te pytania, ale sami ich nie dostarczamy. Nie chodzi tu o narzucanie własnych przekonań.

Na ile Pani zdaniem opieka duszpasterska jest potrzebna w walce z chorobą i w zdrowieniu?

Opieka duszpasterska dopełnia kompleksowość opieki nad chorym. Zdrowie to stan pełnego, dobrego samopoczucia fizycznego, psychicznego, społecznego. W ostatnich latach do tej definicji dodano wymiar duchowy. Zdrowie duchowe związane jest z wiarą, praktykami religijnymi, a także osobistym credo. Nie istnieje możliwości osiągnięcia pełnego zdrowia bez równowagi wewnętrznej, spokoju duchowego. Dlatego opieka duszpasterska jest tak istotna.

Czy pacjent, którym zaopiekuje się Zespół Opieki Duszpasterskiej, mniej się boi?

Kolejne rozmowy pomagają w osiągnięciu spokoju wewnętrznego. Dla pacjenta ważna jest już sama świadomość, że może z kimś porozmawiać. Współczesny świat to świat ludzi zapracowanych, którym często nie starcza czasu na realizację obowiązków. Często trudno pogodzić życie codzienne z życiem duchowym. Na kontakt z Bogiem pozostaje człowiekowi często bardzo mało czasu. Choroba zmusza do zadania sobie pytań dotyczących sensu naszego istnienia; na łóżku szpitalnym jest dużo czasu na rozmyślania. To szczególny moment w życiu, w którym człowiek bardzo potrzebuje kontaktu z drugą osobą, rozmowy, niekoniecznie na tematy związane bezpośrednio z chorobą. Oczywiście jeśli pacjent nie chce kontaktu z osobą z zespołu ani wizyty kapelana, szanujemy jego decyzję.

Ale podejmują Państwo kolejne próby, żeby do niego trafić?

Tak, ale jeśli definitywnie sobie nie życzy, musimy to uszanować.

Kapelani hospicjów opowiadają, że czasem pacjent wręcz wygania księdza, krzyczy, że nie życzy sobie jego obecności.

Dlatego niekoniecznie kapelan jest osobą, która jako pierwsza odpowie na problemy duchowe pacjenta. Niejednokrotnie w większym stopniu osoba świecka jest w stanie wytworzyć szczerą, opartą na szacunku więź i przygotować pacjenta na spotkanie z księdzem.

Muszę też podkreślić, że więź jest ważna dla obu stron: my też dużo czerpiemy od chorych. Te spotkania skłaniają nas do pracy nad sobą i dają siłę do pomagania innym. Tym chorym, którzy odchodzą, staramy się zapewnić jak najbardziej godne warunki. Nie zapominamy o ich rodzinach: np. w listopadzie organizujemy Mszę św., na którą zapraszamy rodziny zmarłych pacjentów.

Maciej Müller
mp.pl
15.11.2012

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>