Nadmiar napojów z kofeiną w czasie ciąży spowalnia wzrost płodu.

Nawet mniej niż dwie filiżanki kawy z kofeiną wypijane dziennie przez kobietę w ciąży może spowalniać wzrost płodu i zwiększyć ryzyko, że dziecko urodzi się z małą masą ciała – wynika z pracy, którą publikuje pismo „BMC Medicine”.
Jak przypominają autorzy artykułu, kofeina jest alkaloidem ksantynowym obecnym przede wszystkim w kawie, herbacie, kakao, napojach energetycznych. Związek ten przechodzi łatwo przez łożysko, a płód nie posiada głównych enzymów, które go inaktywują. Wcześniej wykazano m.in., że metabolity kofeiny akumulują się w mózgu płodu.

Uwzględniając to, komitet ekspertów skandynawskich w 2005 r. doszedł do wniosku, że spożywanie dużych ilości kofeiny w okresie ciąży może szkodzić dziecku w łonie matki. Zgodnie z aktualnymi rekomendacjami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) kobiety ciężarne nie powinny konsumować więcej niż 300 mg kofeiny (co odpowiada trzem kawom espresso) dziennie. Natomiast Amerykańskie Collegium Położników i Ginekologów oraz norweski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności rekomendują najwyżej 200 mg na dzień (tj. do dwóch espresso).

Dotychczasowe badania nad wpływem kofeiny na przebieg ciąży i rozwój płodu przyniosły sprzeczne wyniki. Niektóre zespoły badaczy wykazały związek między konsumpcją tego związku a wyższym ryzykiem przedwczesnego porodu oraz niską masą ciała niemowlęcia.

Naukowcy z Uniwersytetu w Goeteborgu (Szwecja) wraz z kolegami z Norweskiego Instytutu Zdrowia Publicznego przeprowadzili największe do tej pory badania nad tym zagadnieniem. Objęto nimi 59 tys. kobiet, które przeszły niepowikłaną ciążę i urodziły dziecko. W 17., 22. i 30. tygodniu ciąży panie udzielały informacji na temat spożycia kofeiny z różnych źródeł. Zebrano też dane na temat ogólnego stanu ich zdrowia, stylu życia (w tym palenia papierosów – czynnego i biernego, picia alkoholu), diety, wskaźnika masy ciała (BMI) przed zajściem w ciążę, wykształcenia, stanu cywilnego, dochodów.

Jak wyliczyli autorzy pracy, głównym źródłem kofeiny dla ciężarnych była kawa, a w przypadku kobiet, które spożywały jej mało – herbata i czekolada.

Okazało się, że ani spożycie kawy, ani ogólne spożycie kofeiny nie zwiększało ryzyka przedwczesnego porodu.

Konsumpcja kofeiny z różnych źródeł miała natomiast wpływ z niższą masą ciała dziecka po narodzinach. Dla każdych dodatkowych 100 mg kofeiny na dzień niedowagę noworodka, który powinien ważyć 3,6 kg, wyliczono na 21-28 gram, zależnie od przyjętej standardowej krzywej wzrostu.

Ryzyko urodzenia dziecka z niedostateczną masą ciała w stosunku do wieku płodowego było wyższe w przypadku kobiet, które spożywały 200-300 mg kofeiny dziennie – o 27 proc., 44 proc. lub 67 proc. (zależnie od przyjętej krzywej wzrostu) – w porównaniu z paniami, których dieta zawierała od 0 do 50 mg kofeiny.

„Związek między kofeiną a wzrostem płodu udało się nam wykazać nawet w przypadku tych kobiet, które spożywały ją w ilościach zgodnych z oficjalnymi zaleceniami, tj. do 200 mg, czyli dwóch filiżanek dziennie, dziennie” – komentuje współautorka pracy Verena Sengpiel.

Jak tłumaczą naukowcy, w okresie ciąży metabolizm kofeiny jest wolniejszy. Przenika ona przez łożysko i zmniejsza przepływ krwi przez kosmki łożyska, co może prowadzić do ograniczenia wzrostu płodu. Nie można jednak wykluczyć innego wyjaśnienia. Być może u kobiet, które rodzą mniejsze dzieci łożysko jest po prostu mniejsze, a przez to produkuje ono mniej hormonów wpływających na występowanie objawów ciąży, takich jak nudności czy wymioty. Mając mniej takich dolegliwości ciężarne te mogą utrzymać wyższe spożycie kofeiny. Na podstawie swojej analizy, w której uwzględniono m.in. częstość wymiotów w ciąży, autorzy pracy oceniają, że nie może to być jedyne wytłumaczenie uzyskanych wyników.

Badacze przypominają, że dzieci rodzące się ze zbyt małą masą ciała są bardziej narażone na różne powikłania zdrowotne, a nawet na zgon.

„Jednak my nie sprawdzaliśmy czy dzieci, które po porodzie ważyły za mało faktycznie miały jakieś problem zdrowotne w późniejszym okresie. Dodatkowe badania są potrzebne zanim z całą pewnością będziemy mogli stwierdzić, co nasze wyniki oznaczają dla kobiet ciężarnych i ich dzieci” – podkreśla Sengpiel. (PAP)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>