Na produkcji roślin GMO można stracić. USA straciły ponad 11 mld dolarów!

Amerykańscy rolnicy wyprodukowali w latach 2006 do 2009 około 31 mln ton soi mniej, niż było to możliwe – mówi prof. Stanisław Wiąckowski z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, były Przewodniczący Sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa.
Obecnie funkcjonują dwa główne sposoby ochrony roślin. – Pierwszy sposób, który stosuje biotechnologia, wykorzystuje totalny pestycyd Roundup, który niszczy wszystkie organizmy w danej agrocenozie, a pozostawia tylko roślinę, która jest celem produkcji. Likwiduje w ten sposób wszystkie pożyteczne organizmy, a w tym pszczoły pozbawiając je pastwisk pszczelich – wskazuje prof. Wiąckowski. – Rośliny genetycznie modyfikowane zawierają toksyczne białka. Pomimo, że przeznacza się je do konsumpcji dla ludzi i zwierząt. To białko miało niszczyć głównego szkodnika roślin GM. Taki sposób wprawdzie przyniósł wiele korzyści koncernom, ale zrujnował miliony drobnych rolników, produkujących zdrową żywność – ocenia.

Drugi sposób traktuje przyrodę przyjaźnie, starając się wykorzystać wiele gatunków jako naturalnych sojuszników w przyrodzie. – Są to organizmy glebowe, pszczoły, owady drapieżne i pasożytnicze oraz ptaki owadożerne będące naturalnymi wrogami fitofagów – szkodników roślin. Jeżeli stosuje się związki chemiczne do ochrony roślin, to selektywne tzn. takie, które zabijają szkodniki, a oszczędzają sojuszników, którzy pomagają nam je ograniczać – tłumaczy profesor.

Każda roślina przemysłowa ma nie jednego szkodnika, ale co najmniej kilkanaście gatunków, rywalizujących między sobą o bazę pokarmową. – Zniszczenie tylko jednego z nich może zabezpieczyć jej ochronę na rok, lub nie wiele więcej. Jego brak natychmiast wykorzystają inne fitofagi. W USA kilkadziesiąt lat temu uważano, że szybkie uodpornianie się szkodników na stosowane pestycydy jest problemem narodowym, ponieważ powstaje ona w ciągu 2 – 5 lat. Rośliny GM uprawia się już od kilkunastu lat. Plony roślin GM nie zostały zwiększone w porównaniu do upraw konwencjonalnych, ani też nie były lepszej jakości – mówi Stanisław Wiąckowski. – Na przykład w Północnej Ameryce rolnicy zebrali plony soi o 5 – 10 proc., a niekiedy i o 20 proc. mniejsze. Odmiana Roundup Ready stanowi 95 proc. soi uprawianej w USA. W 2008 r. obsiano nią 30,6 miliona hektarów. Efekt obniżonych plonów spowodował stratę większą niż całoroczny eksport amerykańskiej soi do krajów Unii Europejskiej – podaje.

Zwraca uwagę, że amerykańscy rolnicy wyprodukowali w latach 2006 do 2009 około 31 mln ton soi mniej, niż było to możliwe. – W ciągu ostatnich czterech lat skumulowana wartość tej straty wyniosła ponad 11 miliardów dol. Podobne straty miały miejsce i w innych krajach uprawiających soję – podkreśla prof. Wiąckowski.
Więcej informacji: Stanisław Wiąckowski | Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach | soja | GMO | żywność modyfikowana genetycznie | USA | uprawy

Łukasz Rawa, portalspozywczy.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>