Łzy podczas Oscarów częstsze niż dawniej.

Uronienie łzy podczas oscarowej przemowy jest w ostatnich latach częstsze niż kiedyś – wynika z badań przeprowadzonych na Georgia Tech University. Po przeanalizowaniu nagrań z 50 oscarowych uroczystości badaczka Rebecca Rolfe wyliczyła, że 71 proc. przypadków łez miało miejsce po 1995 roku. „Możliwe, że publika oczekuje obecnie emocjonalnych przemówień” – napisała w oświadczeniu.
Rolf obejrzała 207 wystąpień wygrywających aktorów i aktorek oraz reżyserów z lat 1953-2012. Odkryła m.in., że przeciętne przemówienie rozciągnęło się ze średnio 40 sekund w latach 60. do średnio dwóch minut obecnie, a 79 proc. z nich zakończonych było różnymi formami słowa „dziękuję”. Najczęstszy schemat obejmował podziękowania dla Akademii Filmowej przyznającej statuetki, potem dla innych nominowanych, po czym podziękowania stawały się bardziej osobiste.

„Po podkreśleniu wagi nagrody zwycięzcy zwykle dziękowali swoim kolegom, a nawet swoim prawnikom, zanim przechodzili do podziękowań dla rodziny” – powiedziała Rolfe.

Aktorki płakały podczas przemówień dwukrotnie częściej niż ich koledzy po fachu. Łzy uroniło 12 spośród ostatnich 15 nagrodzonych w kategorii najlepsza aktorka. Nie wiadomo do końca, z czego wynikają częstsze łzy, ale Rolfe spekuluje, że chodzi o presję społeczną na celebrytów.

„Tak jak filmy mowy oscarowe są rodzajem przedstawienia – powiedziała. – Wierzę, że te łzy są prawdziwe, ale możliwe, że nawet podświadomie aktorki wiedzą, czego się od nich oczekuje, kiedy odbierają statuetkę”.

Jedynym reżyserem, który pozwolił sobie na łzy na oscarowej scenie był Steven Spielberg, kiedy odbierał nagrodę za „Listę Schindlera” w 1993 roku. (PAP)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>