Lekarze: potrzeba środków na nowy program leczenia chorych na WZW typ C.

Bez dodatkowych środków nie będziemy w stanie stosować u chorych na wirusowe zapalenie wątroby typu C (WZW C) tzw. terapii trójlekowej – alarmują lekarze. Ich zdaniem rozszerzenie od 1 maja programu lekowego dla tych chorych może okazać się fikcją. Rzecznik Ministerstwa Zdrowia Krzysztof Bąk zapewnił PAP, że nie ma żadnych podstaw do obaw o prawidłową realizację nowego świadczenia. Jak powiedział PAP prof. Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Hepatologicznego, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, Polska praktycznie jako ostatni kraj w Unii Europejskiej wprowadziła finansowanie terapii trójlekowej dla chorych na WZW C.

Polega ona na dołączeniu do standardowo stosowanej kombinacji dwóch leków (pegylowanego interferonu alfa i rybawiryny) leku trzeciego z grupy tzw. inhibitorów proteazy – boceprewiru lub telaprewiru. Możliwość leczenia trzema lekami dotyczy osób zakażonych wirusem HCV o tzw. genotypie 1, który w Polsce stwierdza się u 80 proc. pacjentów z WZW C.

„Terapia dwulekowa u pacjentów zakażonych genotypem 1 wirusa HCV daje tylko 40-50 proc. wyleczeń. Po dołączeniu inhibitora proteazy odsetek wyleczeń wzrasta do 70-80 proc.” – powiedział prof. Flisiak.

Zaznaczył, że zgodnie z międzynarodowymi rekomendacjami terapia trójlekowa powinna być stosowana u wszystkich pacjentów z WZW C zakażonych genotypem 1 wirusa HCV – zarówno u tych, których leczenie dwoma lekami nie dało efektów, jak i u nowo zdiagnozowanych chorych.

O tym, że terapię trójlekową powinni otrzymywać najszybciej chorzy na WZW C z najbardziej zaawansowanym włóknieniem wątroby mówiła w trakcie niedawnej debaty w Warszawie prof. Małgorzata Pawłowska, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych. Jak wyjaśniła, ci chorzy są w największym stopniu zagrożeni śmiertelnymi następstwami choroby, jak marskość czy rak wątrobowokomórkowy, i nie mogą czekać.

Zaznaczyła jednak, że już na początku roku placówki leczące chorych na WZW C miały zaplanowaną pulę pacjentów, którzy będą otrzymywać standardową terapię dwulekową – w ramach środków zakontraktowanych z Narodowym Funduszem Zdrowia w grudniu 2012 r. Tymczasem terapia trójlekowa jest ok. trzy razy droższa od dwulekowej. Zatem bez dodatkowych pieniędzy albo nie będzie jej można stosować, albo będzie podawana jednemu choremu w miejsce trzech leczonych dwoma lekami.

Dyrektor departamentu gospodarki lekami NFZ Barbara Wójcik-Klikiewicz poinformowała podczas debaty, że obecnie z ośrodkami leczącymi chorych na WZW C podpisywane są aneksy do wynegocjowanych wcześniej kontraktów, w celu rozszerzenia programu lekowego. Każdy ośrodek będzie musiał indywidualnie negocjować nakłady finansowe na ten cel z dyrektorem wojewódzkiego oddziału NFZ.

„NFZ wiedział o inicjatywach rozszerzenia programu i mam deklaracje od dyrektorów oddziałów, że pewne rezerwy finansowe na ten cel zostały przez nich przewidziane. Pytanie, czy rezerwy, które fundusz posiada na rozszerzenie wszystkich programów lekowych wprowadzonych w ciągu roku będą adekwatne do potrzeb. Śmiem twierdzić, że pewnie nie” – powiedziała Klikiewicz. Przypomniała, że NFZ finansuje świadczenia z puli środków, które są ustalane w planie finansowym tworzonym dużo wcześniej i przekazywane na początku roku.

„Wydaje mi się, że pacjent jest bałamucony możliwością terapii, do której dostępu mieć nie będzie, bo dyrektor wojewódzkiego oddziału NFZ nie podpisze żadnego kontraktu, gdy nie będzie miał pieniędzy” – zauważył prezes Polskiej Grupy Ekspertów HCV, prof. Waldemar Halota.

W informacji przesłanej PAP rzecznik MZ zapewnił, że pacjenci, którzy spełniają kryteria włączenia do programu będą mieli dostęp do terapii trójlekowej, po podpisaniu przez ośrodki leczące chorych odpowiednich aneksów. Zaznaczył też, że minister zdrowia, podejmując decyzję o rozszerzeniu programu lekowego dla chorych na WZW C, miał na uwadze możliwości finansowe NFZ, a przedstawiciele funduszu byli aktywnie włączeni w proces refundacyjny.

„Program lekowy dla chorych na WZW C, który zaczął obowiązywać w Polsce od 1 maja jest bardzo ograniczony” – ocenił prof. Flisiak. Aby się do niego zakwalifikować, pacjenci – zarówno po nieskutecznym leczeniu dwoma lekami, jak i wcześniej nieleczeni wcale – muszą mieć zaawansowane włóknienie wątroby. Tymczasem nawet mniej rozwinięte włóknienie jest czynnikiem ryzyka rozwoju raka wątrobowokomórkowego, a im bardziej odwleka się terapię trzema lekami, tym szanse na jej skuteczność maleją.

W ramach programu tylko jedna grupa nieleczonych uprzednio pacjentów może otrzymać terapię trójlekową. Są to chorzy z odpowiednim wariantem genu interleukiny 28 (IL-28), określanym w skrócie jako T/T.

„Żaden kraj UE nie kwalifikuje pacjentów do terapii trójlekowej na podstawie selekcji genetycznej. Nie ma to żadnego uzasadnienia naukowego – pacjenci z wariantem T/T interleukiny 28 stanowiący zaledwie 20 proc. chorych nie odpowiadają lepiej na leczenie niż ci z wariantem C/T, którzy stanowią aż połowę. Kryterium to przyjęto ze względów ekonomicznych, by znacznie ograniczyć liczbę chorych poddawanych nowej terapii” – powiedział prof. Flisiak.

Według niego lepszy dostęp do terapii trójlekowej zaoferowały pacjentom kraje o podobnym statusie ekonomicznym co Polska, np. Węgry, Rumunia i Bułgaria, a nawet kraje przechodzące poważny kryzys gospodarczy, jak Grecja i Portugalia. „Jest to uzasadnione, gdyż spowoduje obniżenie kosztów społecznych i ekonomicznych WZW C. Po pierwsze, pacjent, który zostaje wyleczony wraca do pracy, płaci podatki. A po drugie, pozwala to uniknąć najdroższych terapii, tj. przeszczepu wątroby z powodu zaawansowanej marskości czy leczenia raka wątrobowokomórkowego” – tłumaczył prof. Flisiak.

Ekspert ocenił, że ze względu na restrykcyjne kryteria w Polsce terapię trójlekową będzie mogło otrzymać 4-5 razy mniej pacjentów niż powinno.

Polska Grupa Ekspertów HCV szacuje, że przeciwciała anty-HCV są obecne u ponad 700 tys. Polaków, co oznacza, że mieli oni kontakt z wirusem. Aktywne przewlekłe WZW C wymagające leczenia ma ok. 230 tys. Polaków, ale tylko u ok. 55 tys. wykryto chorobę. Rocznie leczonych jest zaledwie 3 tys. pacjentów.

Joanna Morga (PAP)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>