Lekarze: jesteśmy gotowi do utworzenia Narodowego Instytutu Onkologii.

Jesteśmy przygotowani do utworzenia Narodowego Instytutu Onkologii i Hematologii – powiedział szef warszawskiego Centrum Onkologii prof. Krzysztof Warzocha na konferencji, która w poniedziałek odbyła się w Warszawie. Dodał, że przed kilkoma dniami wysłał w tej sprawie oficjalne pismo do ministra zdrowia. „Nie otrzymaliśmy jeszcze odpowiedzi, ale oczekuję, że wkrótce to nastąpi” – powiedział prof. Warzocha.

Narodowy Instytut ma powstać na bazie Centrum Onkologii w Warszawie wraz z jego oddziałami m.in. w Gliwicach, Krakowie i Bydgoszczy. Ma stanowić trzon, na którym będzie się opierać leczenie onkologiczne w Polsce.

Szef warszawskiego Centrum powiedział, że Instytut będzie głównym koordynatorem całej polskiej onkologii, zarówno jeśli chodzi o leczenie chorób nowotworowych, jak i szkolenie lekarzy w dziedzinie onkologii.

Podkreślił, że jest to kontynuacja idei prof. Tadeusza Koszarowskiego, nieżyjącego już wieloletniego dyrektora warszawskiego Centrum Onkologii, a jednocześnie twórcy sieci ośrodków onkologicznych obejmującej cały kraj. W Polsce powstała ona zanim jeszcze podobne sieci utworzono w USA oraz innych krajach europejskich. Obecnie w Unii Europejskiej działa 20 krajowych sieci onkologicznych.

„Polska onkologia znalazła się w przełomowym momencie” – powiedział prof. Warzocha, wyjaśniając, że stale wzrasta zachorowalność na schorzenia nowotworowe, a jednocześnie coraz większemu rozproszeniu ulega opieka nad chorymi.

Leczeniem nowotworów zajmuje się w Polsce około 350 ośrodków, w tym małe szpitale regionalne, gdzie często nie ma odpowiedniej kadry ani wyposażenia. Wykonywane są głównie zabiegi operacyjne, tymczasem leczenie chorych na raka wymaga kompleksowej i skoordynowanej opieki – podkreślono na konferencji.

Według prof. Warzochy, nikt nad tym nie panuje, nie ma nadzoru merytorycznego, wojewódzcy konsultanci ds. onkologii nie są w stanie tego ogarnąć.

„Rozpada się nam idea prof. Koszarowskiego, który postulował, żeby Centrum Onkologii było koordynatorem całej opieki onkologicznej w kraju” – podkreślił prof. Bogusław Maciejewski, szef Instytutu Onkologii w Gliwicach.

W jego opinii, w Polsce dominuje leczenie sekwencyjne. Chorzy poddawani są operacji usunięcia guza, a potem często czekają na kolejne etapy leczenia, czyli na radioterapię i chemioterapię. Jednocześnie odsyłani są z jednego ośrodka do drugiego, bo tylko w niektórych placówkach jest sprzęt do radioterapii. Niepotrzebnie wydłuża to czas leczenia.

„Tymczasem powinno być odwrotnie: po wykryciu choroby pacjentem najpierw powinien zająć się zespół wielospecjalistyczny, który określa jaki schemat leczenia jest u niego najlepszy” – podkreślił prof. Maciejewski. Czasami przed operacją warto poddać chorego chemioterapii, a niekiedy zamiast skalpela lepsze efekty daje użycie radioterapii.

Zwracał uwagę, że nie może być zbyt długich przerw w poszczególnych etapach leczenia. Bywa, że nawet kilka dni zwłoki zmniejsza szanse wyleczenia. Wynika to z tego, że po zabiegu komórki nowotworowe mogą wielokrotnie szybciej się namnażać niż w okresie powstawania i wzrostu guza. Dlatego po operacji konieczne jest jak najszybsze zastosowanie radioterapii i chemioterapii.

„Skoordynowana terapia polega na zgraniu odpowiednich metod leczenia we właściwym reżimie czasowym. To bardzo ważne, inaczej będzie ono mało skuteczne” – powiedział prof. Maciejewski.

Dodał, że wyleczenie chorego możliwe jest tylko wtedy, gdy zlikwidowane zostaną w jego organizmie wszystkie komórki nowotworowe. Jeśli się to nie uda, po kilku latach najprawdopodobniej choroba się odnowi.

Prof. Warzocha powiedział, że nie jest przeciwny tworzeniu nowych ośrodków zajmujących się leczeniem nowotworów. „Chcemy je tylko uporządkować w systemie opieki onkologicznej w zależności od poziomu ich referencyjności” – dodał specjalista.

Pokreślił, że referencyjność – oznaczająca jakość leczenia – powinna również decydować o wysokości wycen procedur medycznych. W tej sprawie, jeśli chodzi o onkologię, prowadzone są rozmowy z Narodowym Funduszem Zdrowia.

Prof. Maciejewski akcentował, że co piąta operacja w naszym kraju wymaga powtórzenia, ponieważ została źle wykonana. To zwiększa koszty leczenia, a jednocześnie zmniejsza szanse chorego na przeżycie.

Innym przytoczonym przez niego przykładem jest rak tarczycy. Prawie co trzecie badanie histopatologiczne dotyczące tego nowotworu jest nieprawidłowe – fałszywie pozytywne lub fałszywie negatywne. Oznacza to, że wykrywane są złośliwe guzy tarczycy, których nie potwierdzają kolejne badania (często wykonywane już po zabiegu jego usunięcia). W innych przypadkach guz nie zostaje wykryty i ujawnia się dopiero w stadium zaawansowanym, gdy leczenie jest już mało skuteczne i bardzo drogie.

Prof. Maciejewski przytoczył wyliczenia, na podstawie których szacuje się, że dzięki lepszej organizacji leczenia można byłoby zaoszczędzić w onkologii od 1,5 do 1,8 mld zł rocznie.

Prof. Janusz Meder, prezes Polskiej Unii Onkologii, powiedział, że w 2010 r. chorobę nowotworową wykryto u 160 tys. Polaków. Za 20 lat mimo postępów terapii liczba rocznych zachorowań może się zwiększyć nawet dwukrotnie.

Zbigniew Wojtasiński (PAP)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>