Lekarza, który przepisuje refundowane leki, pilnuje się jak oka w głowie

Dostęp do leków refundowanych jest ograniczony przez to, że bardzo trudno znaleźć lekarza, który bez wahania je wypisuje – mówi Piotr Piotrowski z „Porozumienia 1 czerwca”, stowarzyszenia skupiającego wiele organizacji pacjenckich.
Stowarzyszenie 1 czerwca poparło akcję „Premierze pomóż”, która ma zwrócić uwagę na niezałatwione wciąż problemy wynikające z ustawy refundacyjnej. Skąd taka decyzja? – Pacjenci znaleźli się w trudnej sytuacji – tłumaczy Piotr Piotrowski. – Problemów z uzyskaniem recepty na leki refundowane nie mają tylko ci, którzy leczą się stale u lekarza specjalisty, który zna ich od lat i ma wgląd w ich pełną dokumentację medyczną. Pozostali lekarze nie chcą przepisywać leków refundowanych na choroby przewlekłe – opowiada. Problem mają pacjenci kontynuujący leczenie u lekarza POZ, który przepisuje im leki na chorobę przewlekłą. – Nawet, jeśli leczenie jest udokumentowane, lekarze coraz mniej chętnie przepisują receptę uprawniającą do dopłaty NFZ. Wysyłają na dodatkowe badania do specjalistów, żądają dokumentacji – mówi Piotrowski.

Pacjenci znajdują się w sytuacji patowej: w publicznej służbie zdrowia do specjalisty są kolejki, szczególnie dla osób, których stan ani się nie pogorszył, ani nie zachorowały niedawno. Czekają więc po kilka miesięcy, chyba że zdecydują się na wizytę prywatną. – I tu trafiamy na kolejną barierę, bo bardzo wielu lekarzy nie podpisało z NFZ umów na przepisywanie refundowanych leków w prywatnych gabinetach. Koło się zamyka: w POZ leku z dopłatą nie dostanę bez wizyty u specjalisty, u specjalisty też go nie dostanę, bo ten nie ma do tego uprawnień. A ten, który uprawnienia ma, jest w praktyce nieosiągalny – mówi Piotrowski. – To właśnie stanowi o problemie z dostępem do leków refundowanych.

W dramatycznej sytuacji są osoby, które z jakiegoś powodu nie mogą iść do lekarza, który ich stale leczy. Dotyczy to zarówno wyjeżdżających na wakacje, jak np. starszych osób, które na dłużej przyjeżdżają do dzieci do innego miasta. – Przed wyjazdem z chorym dzieckiem trzeba zaopatrzyć się w leki albo brać ze sobą całą dokumentację medyczną, by lekarz nie miał wątpliwości, że może przepisać lek z refundacją – opowiada Piotrowski.

Problemy mają też starsi ludzie, z uprawnieniami kombatanckimi. – Matka mojego przyjaciela ma uprawnienia kombatanckie. Od kilku tygodni trwają poszukiwania lekarza, który w trakcie jej pobytu u syna w innym mieście wypisze jej bezpłatne leki, zgodnie z uprawnieniami. Lekarze wprost mówią, że przepisanie takiej recepty ściągnie na nich kontrolę z NFZ – dodaje.

Pacjenci niechętnie wypowiadają się też o uzależnieniu refundacji od Charakterystyki Produktu Leczniczego. Powoduje ono, że np. osoby, które nie mają udokumentowanej lekoopornej padaczki, muszą za lek płacić pełną kwotę (bo w ChPL jest zapisane, że lek jest skuteczny właśnie przy lekoopornej padaczce).

- Wiele błędów ustawy refundacyjnej jest sukcesywnie usuwanych, listy są stale uzupełniane, co jest dla pacjentów bardzo ważne. Jedno się jednak nie zmienia: bardzo trudno znaleźć lekarza, który bez oporów przepisuje refundowane leki. Ten, kto go znalazł, pilnuje go jak oka w głowie – komentuje Piotrowski.

Sylwia Szparkowska , www.mp.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>