Kara za receptę po pięciu latach.

NFZ nałożył 635 zł kary na lekarza, który w 2009 r. przyjął w swoim gabinecie nieubezpieczonego – według Funduszu – pacjenta. W styczniu tego roku kazał więc lekarzowi zwrócić pieniądze za przepisane mu leki. Oczywiście, z odsetkami. Zażalenie na decyzję NFZ złożyła ukarana przychodnia. Argumentuje, że lekarz, przyjmując pięć lat temu pacjenta sprawdził – na tyle, na ile to było możliwe – ubezpieczenia pacjenta. W chwili udzielania świadczenia pacjent miał 21 lat i był wpisany w ważną legitymację ubezpieczeniową matki – w dokumentach w przychodni jest kopia jej legitymacji dokumentów.

Na tej podstawie lekarz mógł domniemywać, że ubezpieczone jest także dziecko bo – co także jest podnoszone w zażaleniu – w ustawie zdrowotnej nie jest określone, jakie konkretnie dokumenty potwierdzają fakt ubezpieczenia. „Nie jest istotne, jakie informacje posiada ZUS czy NFZ, ale czy lekarz i świadczeniodawca udzielając świadczeń w sposób prawidłowy sprawdzili dowód ubezpieczenia” – piszą właściciele przychodni.

Drugi, kluczowy zarzut dotyczy postępowania podkarpackiego oddziału NFZ. Równocześnie z nałożeniem kary ściągnął on pieniądze z kontraktu przychodni. Tymczasem, jak podkreśla w zażaleniu kierownictwo przychodni, NFZ zgodnie z umową zawieraną ze świadczeniodawcami ma prawo tak zrobić dopiero po wyczerpaniu całej drogi odwoławczej. „Sam sposób potrącenia dokonany przez oddział NFZ nie znajduje odzwierciedlenia w przepisach prawa. (…) Potrącenie jest możliwe dopiero po wyczerpaniu drogi odwoławczej. Dokonane potrącenie jest więc przedwczesne” – zaznaczają właściciele przychodni.

W sprawę zaangażowało się Porozumienie Zielonogórskie. – Sprawdzaliśmy w Narodowym Funduszu Zdrowia czy takie będzie postępowanie urzędników w całej Polsce. Prezes Funduszu twierdzi jednak stanowczo, że żadnych zaleceń w tej sprawie nie ma – mówi Monika Kowalska, rzecznik Porozumienia. – Czekamy na to, jak podkarpacki oddział NFZ odniesie się do zażalenia.

Porozumienie Zielonogórskie jest zaniepokojone, bo według informacji organizacji przypadków karania świadczeniodawców za przepisanie refundowanego leku pacjentowi, którego Centralny Wykaz Ubezpieczonych wykazuje jako nieuprawnionego do bezpłatnych świadczeń jest więcej. – Mamy sygnały o 200 takich sytuacjach w regionie. Informacja nie pochodzi od poszkodowanych lekarzy, bo często chodzi o kilkunastozłotowe kwoty i część świadczeniodawców zdecydowała się je zapłacić – mówi Mariusz Małecki, szef podkarpackiego oddziału PZ.

I dodaje: – Boimy się, że dojdzie do groźnego precedensu. Kary są w tej chwili nakładane za okres, w którym lekarz nie miał żadnych możliwości skutecznej weryfikacji ubezpieczenia pacjenta – mówi Małecki.

Postępowanie Funduszu jest też sprzeczne z późniejszymi deklaracjami Ministerstwa Zdrowia, które po wprowadzeniu ustawy refundacyjnej deklarowało, że jeśli lekarz dochowa należytej staranności, nie będzie karany za przepisanie leków refundowanych nieubezpieczonemu pacjentowi. – W tej sytuacji możemy mówić o dochowaniu staranności w stopniu znacznie większym, niż zazwyczaj. Ukarana przychodnia dysponuje przecież dowodami ubezpieczenia sprzed kilku lat – mówi Małecki.

Sprawa może mieć znaczenie także dla innych lekarzy: Fundusz nie prowadzi działalności gospodarczej, a to znaczy, że z roszczeniami może zgłaszać się na zasadach ogólnych – przedawniają się one dopiero po dziesięciu latach.

Sylwia Szparkowska , www.mp.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>