Jak odzyskuje się zdrowie w Radawie pisze Red. Krzysztof Kamiński ! .

Ośrodek Profilaktyczno – Rehabilitacyjny im. o. Pio  w Radawie przyjął moje zaproszenie i zamieścił swoja ofertę na stronie „Wirtualnych Targów Zdrowego Życia” – www.jroik.manpol.net/wt ! . Jak odzyskuje się zdrowie w Radawie opisał Redaktor Krzysztof Kamiński……

Owocowo – warzywna Radawa, czyli diety dr Dąbrowskiej w praktyce

Przywracanie zdrowia przez zastosowanie głodówki leczniczej czy diety owocowo- warzywnej, nie jest wyłącznie odkryciem zagranicznych naukowców, jak mogliśmy niedawno przeczytać na łamach NŚ (nr 2/2007 „Nowa Biologia dr Younga”). Zalecane były już w starożytności. Także u nas leczenie wielu chorób przez oczyszczanie z toksyn i rewitalizację organizmu stosuje się od dawna. Prekursorką tej metody jest dr n. med. Ewa Dąbrowska z Gdańska. Wnioski z wieloletniej praktyki zawarła w, wielokrotnie wznawianej, książce „Ciało i ducha ratować żywieniem”.

Jednym z miejsc, gdzie tysiące chorych odzyskują zdrowie, pijąc soki oraz jedząc owoce i warzywa, jest Ośrodek Profilaktyczno – Rehabilitacyjny im. O. Pio w Radawie na Podkarpaciu. O jego utworzeniu pisaliśmy na naszych łamach (NŚ nr 3/2001”Smak postu”). W ciągu kilku lat istnienia zdobył rozgłos, toteż oprócz mieszkańców Podkarpacia, Lubelszczyzny, Krakowa, Śląska czy Warszawy, coraz częściej goszczą przyjezdni z daleka, z Niemiec, Anglii, Francji, Stanów Zjednoczonych, Ukrainy.

Kuracjusz syty i owca cała

Dzień w ośrodku, zwanym Domem Ojca Pio, zaczyna się od gimnastyki na świeżym powietrzu. A że jest ono wyjątkowe, o tym za chwilę. Nie trzeba nikogo siłą wyciągać z łóżka. Najlepszym budzikiem jest świergot ptaków, których mnóstwo gnieździ się w tej leśnej ostoi. Po rannej porcji ruchu, śniadanie: surówki, sałatki, sok i – obowiązkowo – kiszony barszcz. Przed południem wszyscy wychodzą na kilku lub kilkunastokilometrową ścieżkę zdrowia po lesie. W ciągu dnia lekarz sprawdza stan zdrowia kuracjuszy, a rehabilitanci wykonują zalecone zabiegi fizykoterapii. Menu obiadowe to zupa i drugie danie, jedno i drugie wyłącznie z gotowanych i surowych warzyw. Jeśli deser, to np. pieczone jabłko. Po odpoczynku, indywidualne zajęcia: rowerowa przejażdżka po lesie lub ćwiczenia na stacjonarnym sprzęcie, jak rower, bieżnia, stepper itp. Popołudnia wypełniają spotkania, pokazy, prelekcje, koncerty. Na kolację – jak zwykle – soczek, owoce, surówki. Drugim wariantem kuracji jest dieta makrobiotyczna, na jaką decyduje się mniej kuracjuszy, którzy przyjeżdżają głównie po to, by skorzystać ze skuteczności tej pierwszej. Niektórzy zaś przez cały turnus poprzestają tylko na sokach z owoców i warzyw. Nie są to, oczywiście, napoje z kartonów, a wyciskane ze świeżych lub mrożonych surowców.

Oprócz oczyszczenia i wzmocnienia organizmu, ważne jest nabycie nowych nawyków w odżywianiu, a równocześnie w stylu życia. Każdy wyjeżdżający dostaje do pomocy przykładowy zestaw przepisów wypróbowanych w miejscowej kuchni.

Kuracjusze chętnie dzielą się spostrzeżeniami o efektach terapeutycznych. Jerzemu S. z Sanoka dokuczały przewlekłe spastyczne zapalenie oskrzeli, rwa kulszowa, początek cukrzycy, ponadto zaburzenia krążenia. Dał się namówić na przyjazd do Radawy.

- Pierwszego dnia, kiedy na obiad dostałem same warzywa, myślałem, że to rodzaj przystawki i czekałem na zasadnicze danie – mówi. – Szybko jednak przywykłem do tego rodzaju odżywiania i odczułem poprawę zdrowia, po tygodniu odstawiłem wszystkie lekarstwa. Dotąd nie mogłem się obejść bez leków wziewnych, tutaj wystarczy mi wdychanie wspaniałego leśnego powietrza. Najciekawsze dla mnie jest to, że nie odczuwam głodu, chociaż wcześniej trudno mi było uwierzyć, że dłuższy czas można wytrzymać jedząc same warzywa i owoce.

Do podobnych spostrzeżeń dochodzi większość przywykłych do tradycyjnej polskiej kuchni. Złe odżywianie, do tego używki, powodują zakwaszenie organizmu i powstanie toksyn. Aby oczyścić organizm, trzeba przynajmniej przez dwa tygodnie zrezygnować z codziennych przyzwyczajeń. Dla osiągnięcia pełnego efektu leczniczego, w radawskim ośrodku panuje surowy reżim. Zabronione jest nie tylko podjadanie chleba, frytek, nawet sucharków. Kto chce się naprawdę pozbyć dolegliwości, musi odstawić poranną kawę, papierosy, słodycze, kolorowe napoje. Do woli za to można i należy pić źródlaną wodę i napary owocowe lub ziołowe, dostępne tu całą dobę.

- Po sałatkach nawet tak nie chce się palić i nie ciągnie do wypicia kawy czy piwa – przyznają sami kuracjusze.

To działa!
- Na podstawie efektów kuracji, całkowicie przekonałam się do tej metody. U chorych następuje wyraźna poprawa poziomu lipidów, cholesterolu, normalizacja ciśnienia  – mówi zatrudniona w ośrodku Anna Gruchała, lekarz z II stopniem specjalizacji chorób wewnętrznych.

   Trudno nie zauważyć dobroczynnego działania postu. Obserwacje personelu medycznego, skrupulatnie prowadzona dokumentacja lekarska, także wpisy do księgi pamiątkowej, to już wystarczające dowody.

   – Przyjeżdżają osoby z nadwagą, podwyższonym cholesterolem, zwyrodnieniami kręgosłupa, schorzeniami stawów, alergiami, wrzodami żołądka, wysokim ciśnieniem, po przebytych zawałach – wylicza pielęgniarka Katarzyna Skrzypek. – Często już po tygodniu odczuwają poprawę zdrowia. Przede wszystkim normalizację ciśnienia, trójglicerydy wracają do normalnej wartości, ustępują obrzęki i przykurcze stawów. Chorzy redukują dawki leków, wielu całkiem przestaje stosować.

Z doświadczenia wynika, że prawie dla każdego poddającego się tej mało znanej terapii, najtrudniejszy jest trzeci dzień, kiedy organizm zmienia system odżywiania. Tymczasem sensacje żołądkowe są właśnie oznaką samooczyszczania organizmu. W przetrwaniu krótkotrwałego kryzysu pomagają prelekcje lekarskie wyjaśniające mechanizm leczniczy. Po kilku kolejnych dobach chorzy zauważają korzystne objawy.

- Wiele przypadków zwyrodnień bierze się z wieloletnich zaniedbań – mówi rehabilitant Janusz Halwa, mający do dyspozycji cały arsenał aparatury z dziedziny fizykoterapii. – Stosuję ćwiczenia na podwieszkach, masaże, diadynamik i inne zabiegi.

- Jeden z kuracjuszy przyjechał tylko na odpoczynek i oczyszczenie organizmu, a długo już miał otwarte rany żylakowe. Nie wierzył w ich wyleczenie. Tymczasem podczas pobytu, zagoiły mu się rany. Kiedy znowu przyjechał po 2 latach, już ich nie miał – relacjonuje Joanna Huk, pielęgniarka. – Byłam świadkiem tego, jak kuracjuszce po jednym turnusie minęła zaćma, mężczyźnie ustąpiły objawy łuszczycy. Często ustępują takie dolegliwości, jak chroniczny katar, alergie, usprawnia się praca stawów, mija zadyszka spowodowana chorobą wieńcową, prostują się palce powyginane przez reumatyzm.

Dieta dr Dąbrowskiej w połączeniu z zabiegami fizykoterapii czynią dosłownie cuda. A tak naprawdę, organizm sam reguluje swoje działanie, gdy tylko stworzy mu się sprzyjające warunki, czyli oczyści z toksyn, dostarczy niezbędne witaminy i mikroelementy. Nie jest rzadkością, że do Radawy przyjeżdżają ludzie poruszający się o kulach, a wyjeżdżają chodząc o własnych siłach. Pewien kuracjusz z Ukrainy przybył z nowotworem odbytu, cierpiał ogromne bóle. Dzięki diecie oczyszczającej i rewitalizującej, całkowicie odzyskał zdrowie. To nie jedyny przypadek, jaki powinien zainteresować świat nauki. W Radawie powstał do tego znakomity poligon.

Gdyby badania analityczne prowadziło jakieś autoryzowane laboratorium, można by skorzystać z doświadczeń tego ośrodka i przeprowadzić cenne obserwacje naukowe – twierdzi doktor Anna Gruchała.

Nie do powielenia
Idea utworzenia placówki leczącej żywnością zrodziła się w końcu lat 90. w Jarosławskim Stowarzyszeniu Charytatywnym im. o. Pio, pod wpływem efektów leczniczych diety dr Ewy Dąbrowskiej, jakie zastosowała na Wybrzeżu. Nieprzypadkowo patronem ośrodka otwartego na Podkarpaciu w 2000 roku został twórca słynnej kliniki w San Giovanni Rotondo.

 – Jako organizacja charytatywna kierujemy się pragnieniem o. Pio, „aby cała ziemia była Domem Ulgi w Cierpieniu”. Za cel przyjęliśmy umożliwienie leczenia wszystkim potrzebującym, nie tylko ludziom zamożnym – deklaruje prezes Stowarzyszenia Wacław Bojarski.

Podobnych lecznic stosujących kuracje owocowo- warzywne przybywa w Polsce. Nie sposób jednak skopiować tę z Radawy. Niepowtarzalny jest przede wszystkim mikroklimat z dużą zawartością jodu, wspomagający przemianę materii. Dzięki położeniu w Kotlinie Sandomierskiej, w sercu kompleksów leśnych Sieniawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu, powietrze jest tu żywiczne, wolne od przemysłowych zanieczyszczeń. Okoliczne lasy urzekają bogactwem flory i fauny, pełno w nich grzybów, jeżyn, jagód, malin. Leśne spacery zapewniają nie tylko solidną porcję ruchu i naturalne inhalacje. Las jest wszak ekosystemem, którego wszystkie elementy egzystują w doskonałej harmonii. Człowiek, przebywając w takim otoczeniu, dostraja się, wtapia w naturę, której przecież stanowi cząstkę. Walory rekreacyjne tej miejscowości są znane już od dawna, o czym świadczą setki domków letniskowych ukrytych wśród drzew i w pobliżu zalewu na Lubaczówce.

Niepowtarzalna jest i atmosfera pod dachem Domu o. Pio. Dwutygodniowy pobyt jest czymś więcej niż turnus w zwykłym sanatorium. Jak zauważyła autorka jednego z artykułów o Domu o Pio, „nikomu się tu nie spieszy i dlatego ludzie mają czas uśmiechać się do siebie”. W kaplicy pod dachem ośrodka, w codziennych mszach często uczestniczą również wczasowicze z okolicy. Pewnie także to wyciszenie i duchowe wzmocnienie przyczyniają się do uwolnienia od chorób cywilizacyjnych. Większość ich ma przecież przyczynę w psychice, którą mniej lub bardziej świadomie „psujemy” codziennym trybem życia. O tym, że te kuracje pomagają w poprawie zdrowia, a przebywanie w tym niezwykłym Domu sprawia przyjemność, świadczą powroty. Znaczny procent gości przyjeżdża drugi i trzeci raz. Rekordzista był aż na siedmiu turnusach.

- Leczenie przez oczyszczenie to jedno, drugi ważny czynnik jest taki, że ludzie mają tu czas dla siebie samego i dla innych. Jest w nas jakaś tęsknota za ciszą i spokojem, a tu każdy je znajduje. Oprócz tego, na co dzień ludzie dziś żyją w samotności, tu nawiązują kontakty, tworzą się wspólnoty, wszyscy lub prawie wszyscy się modlą. Czuje się przez to niezwykłą duchowość tego miejsca. Ten ośrodek sprzyja wewnętrznej odnowie – wyznaje o. Benedykt, karmelita pracujący w Berdyczowie. Przyjechał już czwarty raz. Zawsze przyjeżdża z nim po kilku Ukraińców, którzy nie mają u siebie podobnych ośrodków.

Jest jeszcze jeden szczegół trudny do podrobienia. O tym, jak sałatki z pospolitych surowców: marchwi, kapusty, buraka, selera, rzodkiewki czy grapefruita mogą być podane apetycznie, wręcz artystycznie komponowane na półmiskach, gospodynie domowe przekonują się najczęściej po raz pierwszy właśnie w Domu ojca Pio w Radawie.

A przecież wszystko to jest takie proste… Krzysztof Kamiński

Powyższy artykuł ukazał się w numerze 4/2008 r.  miesięcznika „Nieznany Świat”- www.nieznanyswiat.pl

W Katalogu Firm na stronie „Wirtualnych Targów Zdrowego Życia” – www.jroik.manpol.net/wt ,szczegółowa  oferta Ośrodka Profilaktyczno – Rehabilitacyjnego im. o. Pio  w Radawie .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>