Glejak mózgu-nowotwór, którego rozwój ”wspiera” własny organizm!

Polsko-niemieckie badania nad nowotworami mózgu – glejakami, prowadzą do nieoczekiwanych wniosków. Organizm, zamiast bronić się przed nowotworem, zaczyna go wspierać. W populacji polskiej zachorowalność na glejaki wynosi około 1300 przypadków rocznie, w tym na glejaki złośliwe (glejak wielopostaciowy i glejak anaplastyczny) około 600 przypadków.

Polsko-niemieckie badania nad nowotworami mózgu – glejakami, prowadzą do nieoczekiwanych wniosków. Organizm, zamiast bronić się przed nowotworem, zaczyna go wspierać. W populacji polskiej zachorowalność na glejaki wynosi około 1300 przypadków rocznie, w tym na glejaki złośliwe (glejak wielopostaciowy i glejak anaplastyczny) około 600 przypadków.
GLEJAK-TERMINATOR
Glejak złośliwy – jeden z nowotworów mózgu – nazywany jest terminatorem. Jednym kojarzy się z fazą terminalną choroby nowotworowej, w której pacjenta czeka rychła śmierć, innym nazwa przywodzi na myśl film Jamesa Camerona, opowiadający historię cyborga-mordercy.
Tak czy inaczej, glejak złośliwy kojarzy się z nieuchronną śmiercią. Od momentu diagnozy glejaka wielopostaciowego (IV stopień złośliwości) do zgonu chorego upływa średnio 7-11 miesięcy. W leczeniu glejaków złośliwych stosuje się usuwanie operacyjne i radioterapię, ale nie są to procedury skuteczne.
„Niestety, glejaki złośliwe nie są podatne ani na chemio-, ani na radioterapię, a ich rozprzestrzenienie się w mózgu wyklucza skuteczne leczenie chirurgiczne. Postanowiliśmy poszukać nowych metod terapeutycznych. Wyniki badań przedklinicznych są bardzo obiecujące” – mówi prof. Bożena Kamińska, kierownik Pracowni Regulacji Transkrypcji Instytutu Biologii Doświadczalnej PAN im. Nenckiego w Warszawie.
ZDRADA MIKROGLEJU
Glejaki to zróżnicowana grupa nowotworów, wywodzących się z tkanki glejowej – tkanki budującej zrąb mózgu, odżywiającej i chroniącej jego neurony. Choroba atakuje zwykle ludzi dorosłych w 3-6 dekadzie życia. Nowotwór rozprzestrzenia się po centralnym układzie nerwowym, tworząc liczne i rozległe guzy, przenikające zdrową tkankę nerwową.
Rozrost nowotworu nie umyka uwadze układu odpornościowego. Aktywacji ulega mikroglej – zdolne do fagocytozy (pochłonięcia) wroga, komórki pokrewne makrofagom. Otaczają one „intruza”.
„Dawniej uważano, że aktywacja mikrogleju jest próbą obrony organizmu przed nowotworem. Opublikowane w 2005 r. wyniki badań z laboratorium prof. Kettenmanna po raz pierwszy wykazały, że mikroglej wspomaga rozrost guza. Wyniki naszych wspólnych badań wskazują na to, że mikroglej jest „przywoływany” przez nowotwór i tak „przeprogramowywany”, by nie zwalczał, a wręcz promował rozrost glejaka – wyjaśnia prof. Kamińska. – Tak oto potencjalny obrońca zdradziecko współpracuje z agresorem. Zatem celem potencjalnych terapii powinien być nie tylko nowotwór, ale też wspierające go mikrośrodowisko”.
Dziś weryfikacją hipotezy o negatywnej roli mikrogleju w rozwoju glejaków, jej rozwinięciem i praktycznym wykorzystaniem zajmują się dwa zespoły – prof. Helmuta Kettenmanna z Max-Delbrueck-Centrum fuer Molekulare Medizin oraz warszawski prof. Kamińskiej – współpracujące w międzynarodowym programie badawczym pt. „Interakcje mikroglej–glejak i ich wpływ na patogenezę glejaków”.
PRZEZ RZYM DO BERLINA
Prof. Helmut Kettenmann jest uznanym ekspertem od fizjologii gleju. Od lat jego laboratorium zajmowało się badaniami funkcji mikrogleju w mózgu w zdrowym i chorym.
Projekt badań napisaliśmy wspólnie, na zasadach partnerskich. Nie będę jednak ukrywać, że inicjatywa współpracy była moja i to ja musiałam przekonać, że warto z nami współpracować – przyznaje biolog.
„Mamy sprzęt i dobrze wykształconą kadrę, mamy też dobre pomysły. Ponieważ postanowiliśmy się zająć nowym zagadnieniem – patogenezą i terapią glejaków – brakuje nam jeszcze renomy. Tę zaś zdobywa się przez wiele, wiele lat, współpracując z najlepszymi. Międzynarodowy grant pomaga, bo można zrobić dużo więcej i opublikować swoje wyniki w czasopiśmie o większej renomie” – podkreśla prof. Kamińska.
Jak zatem warszawskiej biolog udało się nawiązać współpracę z prof. Kettenmannem, europejskim guru w dziedzinie fizjologii gleju?
Rozpoczynał się rok 2002. Wiadomo było, że nadchodzi moment przyznawania polsko-niemieckich (dobrze finansowanych) grantów w dziedzinie neurobiologii. Na europejską piątą konferencję „European Meeting on Glial Cell Function in Health and Disease” w Rzymie prof. Kamińska pojechała z 3 współpracowniczkami i przedstawiła 4 prezentacje. Każda pokazywała pewien fragment możliwości warszawskiej pracowni i miała dowieść, że polskie badania stoją na bardzo dobrym poziomie i są komplementarne do technik używanych w laboratorium niemieckim. Ofiarą akcji promocyjnej miał paść naukowiec z Berlina. Powiodło się.
POZORNY PARADOKS
„Lepszej współpracy nie umiem sobie wyobrazić. Od 3 lat co pół roku organizujemy minisympozja, na których na bieżąco prezentujemy wyniki. Wymiana myśli, odczynników, materiałów biologicznych, transfer metod badawczych, wspólne wykonywanie eksperymentów w Berlinie lub Warszawie – to bezpośrednie korzyści. Korzyścią oczywiście jest też znacznie szybszy postęp prac. Pierwsze publikacje ze wspólnych wyników zostały wysłane do bardzo dobrych czasopism, zanim więc nie zostaną opublikowane, szczegółów zdradzić nie mogę” – uprzedza prof. Bożena Kamińska.
Polsko-niemieckie badania wykazały, że w obecności glejaka dochodzi do aktywacji mikrogleju. Z kolei mikroglej stymuluje namnażanie się komórek, wzmaga migrację i ich inwazyjność. Wyjaśniono też molekularny mechanizm tej stymulacji i zidentyfikowano niektóre odpowiedzialne za to cząsteczki. Nadal trwają prace nad mechanizmami „przeprogramowania” mikrogleju.
Zrozumienie tak wielkiego znaczenia mikrogleju we wzroście guza skłoniło do poszukiwania substancji mogących blokować negatywne działania tych komórek. Przetestowano wpływ jednego ze znanych leków na zdolność do rozrastania się guzów glejaka w skrawkach mózgu. Okazało się, że nawet jego bardzo niewielkie dawki znoszą pronowotworowe działanie mikrogleju i całkowicie hamują rozrastanie się guza. Większe sprzyjają zaś nawet zanikowi guza. Nasze wcześniejsze badania na komórkach nowotworowych w hodowli pokazały, że lek ten bardzo skutecznie zabija komórki nowotworowe.
„Doszliśmy do pozornie paradoksalnego wniosku, że szansą na zwalczenie glejaka jest wyłączenie funkcji mikrogleju, który powinien wspierać odpowiedź układu odpornościowego przeciwko nowotworowi. Jeśli jednak uświadomimy sobie, że mikroglej przechodzi na stronę +wroga+, a odpowiedź przeciwnowotworowa jest nieskuteczna, wszystko nabiera sensu – wyjaśnia prof. Kamińska. – W tej chwili zastanawiamy się, jak naszą eksperymentalną terapię z modelu zwierzęcego transferować do kliniki”.
Niestety, z tym są pewne trudności. Po pierwsze, testowany lek nie przenika z krwi do mózgu. Rodzi to albo konieczność zastosowania innego, działającego podobnie środka (testowanych jest kilku kandydatów), albo też opracowania metody leczenia domózgowego. Nie jest, ani to łatwe, ani tanie.
Większym problemem, jak ocenia prof. Kamińska, będzie przekonanie środowiska naukowców i lekarzy, że znany lek ma dodatkowy, nieklasyczny mechanizm działania. I że można go zastosować w nietypowej sytuacji do wyłączenie funkcji komórek, które powinny wspierać odpowiedź układu odpornościowego przeciwko nowotworowi. Klasyczne podejście do chorób nowotworowych każe bowiem wzmagać siły obronne organizmu.
„Najpierw musimy wspólnie z naszymi niemieckimi kolegami pogłębić wiedzę na temat działania naszej terapii na poziomie molekularnym, zanim podejmiemy badania na ludziach. Odkrycie, że komórki mikrogleju, które nagromadzają się w guzie, wspierają jego wzrost i inwazyjność, jest nowe i otwiera szereg nowych możliwości, bo mamy w zanadrzu kilka substancji, które mogą działać selektywnie na mikroglej. Wszystko to zajmie nam kilka lat – nie kryje nadziei warszawska biolog.
PAP – Nauka w Polsce, Michał Henzler

96 myśli nt. „Glejak mózgu-nowotwór, którego rozwój ”wspiera” własny organizm!

  1. dla mnie to straszna smierc miec raka i to zlosliwego, moj tata poczatkowo mial bole glowy, drzenie rak, potem zapominal i mylil imiona okazalo sie ze guz w lewej czesci glowy…. biedny nie wiedzial dokladnie co tam ma i ciagle mowil ze nieglugo wyjdzie… przewieziono go na operacje do szpitala w sieradzu tam trzymano z 2 tyg bo brak skrzepliwosci krwi hmm do konca to nie wiem czy o to chodzilo i nadszedl czas operacji… kochani uwierzcie po operacji dla mnie to byl szok po prostu szok zmienil sie bardzo mowa bledna ale poznawal nas… oczy gdzies wpatrzone nieobecne nieraz i gdy go odwiedzalam widzialam jak gasna w ostatnia wizyte nie moglam sie z nim rozstac i glaskalam i glaskalam jak bym wiedziala ze to po raz ostatni…. 3 tyg po operacji zmarl… i do dzis w to nie wierze pamietam go wesolego, grajacego z nami w pilke i takim go zapamietam i kocham go tak samo jak mame nawet jak pisze mam lzy w oczach…. rak to normalnie plaga wspolczuje wszystkim ale to prawda ze teraz juz sie nie mecza… niech spoczywaja w pokoju……… pozdrawiam

  2. Witam,
    21. lipca minął rok od śmierci mojego brata Roberta, u którego 05.08.2008r. wykryto GBM IV stopnia. Umiejscowienie guza oraz jego rozmiary uniemożliwiały jego usunięcie. Pozostała nam radio- i chemioterapia oraz „standardowe” leki. O temodalu mogliśmy tylko pomarzyć. Po zakończeniu pierwszej serii chemii lekarze orzekli, że leczenie jest na dobrej drodze, ale druga seria chemii, była już dla brata zabójcza. Zmarł w szpitalu w obecności żony i na rękach matki. Zostawił dwójkę małych dzieci, niedokończoną budowę domu oraz niespełnione marzenia. Bardzo nam go wszystkim brakuje.
    Wiele osób pisało już, że ta choroba jest nieuleczalna. Zgadzam się z tym w 100 %. Nie traktujcie tego, jako zniechęcenia czy odebrania nadziei, nie. IV stopień jest śmiertelny, musimy mieć tego świadomość. Lecz to właśnie powinno dać nam siłę i motywację do walki, by przeciwstawić się chorobie i na wszelkie możliwe sposoby starać się wyrwać z jej szponów życie chorego. Jednak najważniejsze to być z chorym, nie opuszczać go w walce, wspierać, dodawać sił i korzystać ze wspólnych chwil.
    Poszukuję informacji, czy wiele spośród osób, które zmarły na glejaka, urodziła się w 1970 roku, mail: manon@vp.pl .
    Przekazuję wyrazy najgłębszego współczucia wszystkim, którym ta straszna choroba zabrała bliskich i pozdrawiam wszystkich, którzy dopiero podejmuję walkę. Odwagi!

  3. Fundacja Radia ZET zaprasza na spotkanie otwarte z Jerrym Klinem ? Amerykaninem, który od 6 lat skutecznie walczy z glejakiem wielopostaciowym.

    Spotkanie pod hasłem ?Glejak to nie wyrok? organizowane przez Fundację Radia ZET odbędzie się 17 sierpnia 2010 roku o godz. 11.00 w auli im. prof. Tadeusza Koszarowskiego w Centrum Onkologii w Warszawie (ul. Roentgena 5 w Warszawie, wejście G, piętro 1).

  4. 09. sierpnia mój tato zmarl na glejaka IV. miał 68 lat. uważam że z tym rodzajem nowotworu nie da się wygeać. wiara pomaga ale rzeczywistość i tak bierze góre. to czy osoba po rozpoznaniu a raczej operacji zyje 2tyg czy 11 miesiecy nalezy traktowac zupelnie indywidualnie. wielkosc guza, umiejscowienie,ogólna kondycja zdrowotna chorego itp mają wpływ na czas trwania trwania choroby. tego nie da się inaczej określic jak czas trwania choroby. nawet włączenie leczenia to jest czas trwania choroby. a i tak z glejakiem nie da sie wygrać. poprostu nie. dzisiaj jestem pogrązona w żałobie, nie radze sobie ze smierciom mojego taty. ubolewam nad tym, że nie zdążylam powiedziec mu jak bardzo go kocham bo śmierc przyszła dużo za szybko.

  5. MÓJ BRAT zmarł w tym roku na glejaka, w zeszłym roku miał go wycinanego,ale nie usunięto całego,bo był za duży,wcześniej przez wiele lat miał ataki padaczki,i na to go leczono,nikt nie zrobił mu tommografii mózgu,tylko przepisywano mu leki na padaczkę,kiedy zaczął tracić przytomność ktoś wreszcie się tym zajął,ale guz był juz bardzo duży,miał tylko 35 lat i nigdy się z tym nie pogodzę,że już go nie ma,bardzo mi go brakuje,współczuję wszystkim ,śpieszmy się kochać bliskich tak szybko odchodzą.

  6. wczoraj zmarł mój kolega miał tylko 35 lat,od wykrycia glejaka minęło 6 miesięcy.;( to straszna choroba,dla chorego jak i całej rodziny.

  7. Nie chce nikomu odbierac nadzieji ale glejak to ciezka i nieuleczalna choroba,moj tatus ukochany zmarl po 2 miesiacach walki :(((

  8. moj dziadek tez mial glejaka mial bo przegralismy walke ktora trwala pond miesiac lekarze tak go badali ze nic nie widzieli!!!! a goz rozrstal sie spokojnie jak zostal wykrytu byl jak kamien 3 cm na 4 i co dziwne naswietlania tylko przyspieszyly zgon!! zawiezlismy chodzacego czlowieka do szpitala a odebralismy wrak !! zyl jeszcze 8 dni z dnia na dzien gorzej cale cialo sie deformowalo:( nie moglismy do totknac tak wszystko go bolalo . dziekowac lekarza ze tak nas lecza!!!!

  9. Witam.
    Mój tata (ma 50 lat) walczy z glejakiem już 4 lata.Przeszedł leczenie wszystkim co możliwe, włącznie z metodami medycyny naturalnej. Cały czas miał nadzieje aż tydzień temu lekarze powiedzieli że już nie dostanie chemii ani kolejnej (już 3 operacji) nie będzie.Załamał się. Codziennie jest coraz gorzej.Już prawie cały czas śpi.Ale warto było , doczekał się pierwszego wnuka (8 miesięcy już ma), ożenił ostatniego syna 2 tygodnie temu. Próbujcie wszystkiego, nie wyleczycie ale macie szanse na przedłużenie życia.WARTO!!! TRZEBA!!!
    ps. gdyby ktoś chciał kontakt – kru3ki@o2.pl

  10. witam!
    szesc lat temu wykryto u mojej mamy glejaka I stopnia,usunieto go operacyjnie,mama doszla do siebie doslownie w kilka tygodni.miala robione bdania co 3 miesiace,z biegiem czasu co pol roku az w koncu raz na rok,za kazdym razem wynik badan byl doslownie cudowny,mama zyla aktywie ale i oszczednie.niestety wynik badania z wrzesnia 2010 spadl na nas jak grom z jasnego nieba.guz odnowil sie wiekszy i przeskoczyl na II stopien :( przeprowadzono operacje niestety nie usunieto calosci guza,gdyz zagrazalo to utrata podstawowych funkcji zyciowych…lekarze zastosowali radioterapie.za 2 tygodnie ma miec robiony tomograf i rezonans,teraz jest slaba i cala napuchnieta,ledwo rozpoznaje moja mame:/z jednej strony nie moge sie juz tego doczekac badan bo nie wem co robic a z drugiej chciala bym przedluzyc te 2 tygodnie o najlepiej kilkanascie dobrych lat! jestem zalamana,nie wiem co robic,aktualnie przebywam za granica nie jestem w stanie rzucuic ot tak calego zycia tam ale wiem ze to ja powinnam z nia walczyc tak jak 6 lat temu,niestety nie mam juz tyle sily i fizycznie i psychicznie,nie mam wsparcia w rodzinie kazdy obwinia mnie o brak zainteresowania,odkad wyjechalam jestem u mamy co 3 miesice dzwonie i pisze z nia codziennie,jedyna osoba ktora wspiera mnie i pomaga mamie 24h jest jej chlopak,on mnie rozumie.ten miesiac bedzie dla mnie koszmarem wlasciwie juz jest,bo nie moge zniesc widoku i mysli ze rak zabiera mi najukochansza osobe , ni wspomne juz ze 6 lat temu kiedy moja mam byla na poczatku drogi walki,rak zabral mi dziadka.
    wiem ze moja mama ma silna wole walki o zycie,sami lekarze za kazdym razem powtarzali mi to,wiem ze i tym razem bedzie ostro walczyc,musi wierze w to ale i jednoczesnie sie boje:(
    jezeli chcecie podzielic sie ze mna swoimi przezyciami piszcie: an_sah@hotmail.com wierze ze w koncu uda sie odkryc skuteczny lek na tego cholernego glejaka!

  11. ja wczoraj miałam pogrzeb taty który walczył z tym terminatorem .niestety przegrał na koncu tej choroby tak cierpiał ze to jest nie do opisania . na to nie ma lekarstwa miał tez podany temodal miesiac przed smieria , n to nie ma leku ta choroba zabija bez litosnie tata walczył 11 miesiecy i zostawił 6 dzieci w tym dzieci 7,8 lat .choroba nie oszczedziła bolu , zabrała mowe byłpekniecie czaszki,nie wierzyłam do konca ze nie da sie jej zwalczyc nikogo nie chce pozbawiac nadzieji bo ja ja mialam do konca i przez nadzieje nawet nie zdarzylam sie porzegnac tate zabrała tak nagle.przykro mi tych ludzi ktorzy to przezywaja to zycie z wyrokiem przykro mi tata miał tylko 45 lat

  12. szukam kontaktu z ludzmi ktorzy przechodzili przez tę straszna chorobę jaka jest glejak IV.Moj maz wlasnie dostał taki wyrok do tego diabelstwo nieoperacyjne ,chciałabym zasiegnąc rady jak przez to przejsć,moje gg 28357541

  13. Mój wtedy 8 letni synek zachorował na glejaka w maju 2 lata temu , wycięty w całości , przeszliśmy chemioterapię , radioterapię , chemię podtrzymującą , leczenie zakończone w listopadzie , glejak był 2/3 stopień, rezonanse u nas wykazywały nawrót choroby , rezo wykonywane w CZD – że to jeszcze nie nawrót. Dziś mamy wynik że to nawrót , w postaci nacieku…cokolwiek to znaczy będziemy walczyć , oddział onkologiczny był naszym 2 domem przez 2 lata , teraz musimy tam wrócić ……trudno się z tym pogodzić , synek ma prawie 10 lat i tylko to że tak naprawdę nie ma świadomości o powadze choroby, jeździ rowerem , biega , uczy się i mówi: daliśmy radę i teraz damy radę….3-majcie za nas za mojego synka

  14. Jestem we wloszech opiekuje sie pania u ktorej stwierdzono nowotwor muzgu glioblastoma …. neochirurdzye podjeli decyzie leczenia bez zabiegu chirurgicznego ze wzgledu na wiek pacienti rtora ma 78 lat. Minelo 8 miesiecy pacientka jest w dobrym stanie pod kontrola lekarzy takrze jest po radioterapi i po chemioterapi TEMODALjak do tej pory tutejsi neochirurdzy sa bardzo dumni z postepu leczenia , dodam ze pacientka ta jest lecona tak zwana metoda zwana we wloszech KURACJA LUIGI DI BELLA SLYNNEGO DOKTORA Z BOLONI KTURY OPRACOWYWUJE LECZENIAE RAKA MUZGU GLEJAKA

  15. Witam,
    mojej koleżamki 10 letnia córka ma raka mózgu 4stopnia, nie ma sznas na operację, czy ktos z Państwa zna podobny przypadek, sposób leczenia itp…jeśli tak to bardzo prosze o maila, wroclaw4@wp.pl, dziekuje za każdą inf

  16. Witam. 10,10,2010r. Mój Tata miał operacje. Wycięto mu większą część tego świństwa (glejak wielopostaciowy 4stopnia). naciek był wielkości 7 cm i 3,5 cm średnicy w prawej skroni. przyjmował radioterapię w szpitalu w Gdyni. teraz przyjmuje chemioterapię w tabletkach. Bodajże Temodal. 20 czerwca ma jechać po ostatnią dawkę. Ma … Nie wiadomo czy pojedzie ponieważ od niedzieli jest z nim zero kontaktu. Lekarz Który do niego wczoraj przyjechał stwierdził że to już katatonia. nie je nie pije. jest strasznie odwodniony. Moja mama jest z nim dziś w szpitalu. czekamy na jakiekolwiek wieści.

    Chciała bym się tylko dowiedzieć czy ten cały glejak jest chorobą dziedziczną. czy jest jakiekolwiek prawdopodobieństwo że ja moi bracia albo moje nienarodzone dzieci (termin mam na wrzesień – Bliźnięta 2 córeczki) zachorują na to świństwo? Proszę o kontakt karolcech@o2.pl

  17. Doświadczyliśmy tego w naszej rodzinie. 34-letnia żona i matka trójki dzieci. O glejaku 3 stopnia dowiedzieliśmy się niemal dwa lata temu. Była ogromna determinacja całej rodziny, przyjaciół, znajomych …, najlepsi w Polsce lekarze, najlepsze szpitale (w Bydgoszczy, w Olsztynie, w Gliwicach). W tym ostatnim dniu lekarz na oddziale paliatywnym powiedział, że zrobiliśmy więcej niż można było zrobić. Odeszła od nas we śnie. Staliśmy nad nią bezsilni w ten niedzielny poranek i patrzyli przerażonymi oczyma pełnymi łez jak odchodzi.
    Trzeba dużo sił, dużo wiary, że to decyzja Boga, a On przecież nie chciałby źle, nie mógłby – jest przecież Miłością.

  18. Witam,

    u mojego najwspanialszego taty zdiagnozowano guza mozgu. operacji jeszcze nie bylo, ale guz ma kilka ognisk i najprawdopodobniej jest to glejak IV. walczymy o przewiezienie taty ze szpitala powiatowego do Bydgoszczy, chociaz na miejscu chca go operowac. jednak boimy sie i chcemy zeby najlepsi specjalisci operowali tate. czy macie dla nas jakas porade, jakies przydatne informacje? co robic, jak walczyc?

    pozdrawiam i lacze sie ze wszystkimi chorymi i ich rodzinami…

  19. Witam,moja mama miała glejaka, stwierdzono go w maju 2012 i na operacje sie nie zgodzilismy bo nic nie da. Glejaka nie da sie zoperowac calego bo to „plyn” w komórkach mozgowych i jeszcze nikt nie zostal uratowany operacyjnie zawsze cos zostanie.Dlugosc zycia to do roku na ta chorobe.moja mama miala 81 lat i zmarala po 5 miesiacach od diagnozy.Zycze duzo cierpliwosci.Pozdrawiam

  20. Ja bym nie operowała, lampy nic nie dadzą niech sobie zyje tak jak jest.Po operacji jest duzo problemów wiec jak jest na chodzie trzeba zyc normalnie.Tylko uwazajcie bo takie osoby lubia rzadzic i chodzic za wami bo to takie obiawy strachu ale operacja nic nie pomoze, bo jeszcze nikt nie zostal uratowany operacyjnie.Pozdrawiam i zycze duo cierpliwosci

  21. Moj partner zyciowy dowiedzial sie o chorobie w padzierniku ubieglego roku, ze jest w 4stadium choroby…po pierwszym bloku chemi peklo mu jelito i powstal dodatkowy obrzek na mozgu.
    Obecnie jest w hospicjum w Berlinie nie mowi , jest jak roslina.
    Stan stabilny , ale bez zmian.
    Co tu pisac jestem zalamana bo juz wiecej nigdy go nie uslysze a co bedzie dalej probuje nie myslec ale to trudne..

  22. Mój syn walczy szósty rok. Lekarze nie wierzą i pytają jak długo będziemy go męczyć. Ale jeśli ma kobietę i córeczkę które go kochają, to może warto jeszcze pocierpieć. Przeszedł pięć operacji , dwie radioterapie i trzydzieści chemii.

  23. Czytam te wszystkie historie i dociera do mnie powoli, że to choroba z którą nie można wygrać ale wiem że walczyć warto. Jak długo to wszystko potrwa to czas pokaże. U mojej mamy w styczniu tego roku zdiagnozowano glejaka wielopostaciowego, jesteśmy po operacji i teraz czekamy na radioterapie, mamy nadzieję,że choć trochę to pomoże ale znamy ryzyko.Wiem,że nie możemy się poddać ale też za wszelką cenę nie można dążyć do przedłużania cierpienia.Wiem,że gdy leczenie będzie zawodzić to musimy pomóc mamie aby nie cierpiała,mam nadzieję,że to możliwe.Wszystkim życzę wytrwałości i wspierajcie swoich bliskich bo to naprawdę ważne, bądżcie przy nich uśmiechnięci,choć wiem jakie to trudne..Pozdrawiam.

  24. moj tatus zyl z glejakiem 2 miesiace, ten rak nie jest do wyleczenia, lekarze wam beda mowic tak chemioterapia albo radioterapia, nie wierzcie im, jak wiedza ze to glejak to juz im nic sie nie chce robic nawet jak jest jakas nadzieja………

  25. Mój kochany braciszek od postawienia diagnozy żył jeszcze równe 2 lata. Zmarł mając zaledwie 34 lata. Przeszedł 2 operacje, przy drugiej operacji został uszkodzony wzrok. A potem było już tylko gorzej. To straszne patrzeć na ukochaną osobę, kiedy wiemy że nie ma ratunku ,że nie możemy już nic zrobić. Glejak IV stopnia to straszna choroba, chorzy nie mają żadnych szans na przeżycie. Tak bardzo go kochałam, tak bardzo mi go brakuje. Boże tak żal……….

  26. moja mama mila IV stopien od wykrycia i 1 operacji minewlo raptem 4 mies jak zmarla . radioterapia nie przyniosla efektowo i po tyg odeslali ja do domu . nikt by soe nie spodziewal akurat takiej choroby u niej . przeszla 2 trepanacje lekarze od poczatku nie dawli cienia nadzieji ….

  27. Moja córka ma8 lat. 27 wrzesnia 2012 roku wykryto u niej glejak wielopostacjowy4 stopien .Jest po 4 cyklach chemi 6,5 tygodniach radioterapi i 8 cyklach chemi potrzymującej rezonanse są dobre to że jest to choroba niewyleczalna wiedzą wszyscy ale nadzieje trzeba mnieć zawsze .

  28. kochani! czytam i płaczę.mój Tatuś walczy z tym świństwem.nie wiem jak mu pomóc i co robić.jest po operacji,radioterapii, w trakcie chemii.od momentu operacji jest 6 miesięcy.widzę jak gaśnie…widzę jak walczy i chce żyć…nie wiem dlaczego Pan Bóg wybrał Jego.nie pogodzę się z tym nigdy…

  29. u mojego meza stwierdzono glejaka mozgu nieoperacyjnego jest w stanie dobrym chodzi jest z nim dobry kontakt ma apetyt niewiem co robic czy wziasc go do domu i czekac co bedzie

  30. Mój brat miał 35 ,po rozpoznaniu glejaka 4 stopnia dano mu 6 miesięcy-dziś minęło 3,5 roku jak go nie ma z nami,to straszna choroba-spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą….

  31. moj maz jest po radioterapi 5 lamp stan o 50 procent jest poprawa jak dalej walczyc

  32. Proponuję zapoznanie się z produktami medycyny komórkowej dr Ratha , proszę o telefon : 14, 655 84 49, 13.00-15.00 lub 119.00- 20.00 , Jacek Roik

  33. Moja mama trafila do szpitala w poniedzialek ,wykryto glejaka – w piatek operacja 9 godzin – 20 min po operacji jej serduszko zamilklo na zawsze :’( o 8 rano widzialysmy sie ostatni raz – dlaczego ???? :’( w ciagu pieciu dni w szpitalu stracilam ja na zawsze :’( tak nagle :( miala 64 lat w sobote jeszcze razem sadzilysmy ogrod :( w dzien mamy 26-maja byl jej pogrzeb :( los jest okrutny :( gdybysmy wiedzieli ze umrze tak szybko nigdy nie zgodzilibysmy sie na ta operacje!!! Mamusiu tak tesknie brakuje ciebie strasznie. …. :’(

  34. Jestem mamom dziewczynki , która zmarła w wieku 14 lat. Leczyliśmy się w Warszawie u prf Perek. Zawsze miałam nadzieje , że mojej córeczce się uda. Walczyła dzielnie, ale po 11 miesiącach leczenia zmarła. Glejak IV stopnia jest wyrokiem. Szukałam pomocy wszędzie , lecz gdzie kolwiek napisałam (wysyłałam płytki )odpowiedź była zawsze ta sama – wyrok.

  35. 5 lat temu w wieku 23 lat miałam operację na glejaka III stopnia, żyję i funkcjonuję normalnie … mam lekki niedowład, kłopoty z pamięcią oraz przyjmuję leki przeciw padaczkowe, ale co to jest w porównaniu z tym jakie mogłyby być konsekwencje operacji. Rokowania przed operacyjne nie były różowe,ale na szczęście trafiłam na świetnych specjalistów, albo ktoś z góry czuwał nade mną :) . Dostałam najsilniejszą dawkę chemii i radio, ani przez moment od wykrycia choroby nie zwątpiłam w to, że mogę wygrać.
    Kochani trzymajcie się , trzeba wierzyć że się uda …

  36. Mój tata jest 2 tygodnie po operacji glejaka IV stopnia ( ma 85 lat) ,guz był duzy 5na 5 cm.,ale usunięty w całosci. Czuł się dobrze, bardzo dobrze czuł się po operacji (przestała go boleć głowa, przestało szumieć w uszach ), zachował funkcję (chodzi, słyszy, rozumie , gorzej było z mową) ,jest na depakinie . Niestety ,ale od wczoraj żle się zaczął czuć ( spał prawie całą dobę , tylko wstaje do ubikacji , zaczął się chwiać i duży problem z mową i orientacją w domu) . Jutro powrót do szpitala ( pan doktor podejrzewa udar) …. Jak patrzę na tatę , to serce mi pęka , nigdy nie pomyślałam ,że będzie tak bardzo cierpiał . Myślę ,że po badaniach zabierzemy go do domu , jeśli ma umrzeć to miedzy bliskimi. (:

  37. moj syn zmarł na to 10 pazdziernika2013 Trudno się z tym pogodzić .Wcześniej bałam sie czytac o glejakach.Nadzieja umiera ostatnia.Wsółczuję tym na początku drogi,nie zostawiajcie swoich bliskich,bądzcie z nimi ciągle i zawsze.Kochałam Michała najbardziej na świecie i bardzo mi go brakuje.21 kwietnia 2013 przebiegł maraton warszawski a 30 maja gdy poczuł sie żle to wreszcie zrobiono to czego wcześniej nikt nigdy nie zlecił mimo wizyt u lekarza czyli tomograf.Guz miał 9,4cm.TAK WYGLĄDA NASZA DIAGNOSTYKA.

  38. Witam, moj tato został zdiagnozowany w grudniu. Poczatkowo to był pnet , potem wielopostaciowy wreszcie gwiazdziak 2/3 stopien! Operacja byla w styczniu w kwietniu mial naswietlania w gliwicach teraz jest w domu 2 tygodnie i jest bardzo kiepsko. Strasznie sie podlamal zawsze było go wszędzie pelno a teraz nie ma sily na nic, 2 dni temu mielismy atak padaczki pierwszy raz , ma klopoty z pamięcią. Teraz lezy na neurologii zrobili mu po tym ataku padaczki tomograf i stwierdzili ze guz sie odnawia! Narazie tacie nic nie mowimy chcemy sprawdzić ta diagnoze . Czy mozliwe jest to ze tak szybko byłby nawrot? W szpitalu na naswietlaniach jest chyba wszystko na tych ekranach do naswietlan?! Jestem przerażona pare dni temu tato by sie przy mnie udusil teraz znowu powiedzieli nam o nawrocie… prosze o info na mail zuziasmolen@interia.pl z gory dziekuje

  39. Ktoś bardzo bliski odszedł w maju,na szczęście tylko przez dwa ostatnie dni ogarnęła Go słabość…Chciał chronić bliskich przed prawdą…odchodził wierząc,że mu się to udało.Tęsknota jest nieznośna,ból,bunt,pytania,współchoroba….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>