Epidemia choroby wcale nie przekonuje rodziców do szczepienia dzieci.

Obiegowa opinia głosi, że gdy ryzyko zachorowania na konkretną chorobę rośnie, ludzie są bardziej skłonni do szczepienia się przeciwko niej. Jednak nowe badanie naukowców z University of Washington w Seattle pokazuje, że założenie to może okazać się nieprawdziwe. Wyniki badania zaprezentowano w ubiegłym tygodniu podczas dorocznej konferencji Pediatric Academic Societies (PAS) w Vancouver (Kanada). Badacze z General Academic Pediatrics przy University of Washington (USA), pod kierownictwem dr Elizabeth R. Wolf, porównali liczbę zaszczepień niemowląt przeciw błonicy, tężcowi i krztuścowi (szczepionką DTaP) przed wystąpieniem epidemii krztuśca, która opanowała stan Waszyngton, oraz w jej trakcie. Ze zdziwieniem stwierdzili, że nie ma żadnych różnic w wyszczepialności dzieci w tych dwóch okresach.

„Wszystkim się wydaje, że kiedy ryzyko +złapania+ jakiejś choroby jest wysokie, ludzie powszechnie decydują się na przyjęcie skutecznej w zapobieganiu tej chorobie szczepionki. Nasze wyniki podważają to założenie” – mówi dr Wolf.

Krztusiec (zwany też kokluszem) to wysoce zaraźliwa choroba układu oddechowego o podłożu bakteryjnym. Charakteryzuje się niekontrolowanymi, gwałtownymi napadami kaszlu, prowadzącymi do duszności i trudności w oddychaniu. W niektórych przypadkach może prowadzi do zapalenia płuc, drgawek, uszkodzenia mózgu, a nawet śmierci.

Epidemia krztuśca w stanie Waszyngton trwała początku października 2011 roku do końca grudnia 2012 roku, a najwięcej zachorowań (do tego o najcięższym przebiegu) odnotowywano wśród niemowląt.

Dr Wolf i jej współpracownicy postanowili porównać liczbę szczepień DTaP wykonanych u dzieci między 3. a 8. miesiącem życia przed wystąpieniem epidemii oraz w jej trakcie. Zalecana ilość dawek DTaP w USA wynosi: jedna dawka do 3. miesiąca życia, dwie dawki do 5. miesiąca i trzy dawki do 7. miesiąca.

„Założyliśmy, że epidemia kokluszu spowoduje wzrost liczby rodziców, którzy zdecydują się na zaszczepienie swych dzieci – wyjaśnia autorka badania. – Jednak z zaskoczeniem stwierdziliśmy, że takiego wzrostu nie ma. Nie było żadnej znaczącej różnicy w liczbie zaszczepień maluchów w tych dwóch okresach”.

„Wyszczepialność w USA cały czas nie jest zadowalająca – tłumaczy dr Wolf. – I nie do końca rozumiemy, co mogłoby zwiększyć społeczną akceptację szczepień, skoro nie jest to np. sytuacja epidemii i poważnego zagrożenia. Podsumowując: nasze odkrycie kwestionuje powszechne założenie, iż przyjmowanie szczepionek wzrasta proporcjonalnie do ryzyka zachorowania”. (PAP)

kap/ agt/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>