Energiczne spacery mogą łagodzić objawy choroby Parkinsona.

Regularne energiczne spacery mogą łagodzić objawy choroby Parkinsona, w tym zaburzenia ruchowe, problemy z pamięcią czy obniżony nastrój – wskazują wyniki wstępnego badania, które publikuje pismo „Neurology”. Choroba Parkinsona jest zaliczana do schorzeń neurodegeneracyjnych mózgu. Rozwija się na skutek uszkodzenia neuronów produkujących dopaminę – neuroprzekaźnik, który reguluje funkcje ruchowe, postawę ciała i emocje. Schorzenie objawia się zaburzeniami ruchu, takimi jak drżenie rąk i nóg w spoczynku, powłóczenie nogami, sztywność mięśni, problemy z mimiką twarzy, ale też zaburzeniami emocjonalnymi czy depresją.

Naukowcy z University of Iowa (USA) przeprowadzili badania w grupie 60 osób cierpiący na chorobę Parkinsona w łagodnym lub umiarkowanym stadium rozwoju. Wszyscy mogli samodzielnie się poruszać – bez laski czy chodzika i nie mieli poważnych problemów medycznych.

Przez pół roku, trzy razy w tygodniu badani spacerowali przez 45 minut w tempie 4,5 km na godzinę. Trasy spacerów pomagali im wybrać trenerzy.

Przed rozpoczęciem regularnych spacerów oraz po sześciu miesiącach chodzenia wszyscy pacjenci przeszli testy oceniające natężenie różnych objawów chorobowych.

Okazało się, że po upływie roku złagodzeniu uległy problemy ruchowe, z pamięcią i myśleniem, poprawiła się sprawność, nastrój oraz zmniejszyło uczucie zmęczenia. „Zaobserwowaliśmy poprawę o 7 do 15 proc., ale była ona istotna z medycznego punktu widzenia” – skomentował dla agencji Reuters współautor pracy dr Ergun Uc.

Naukowcy podkreślają, że była to na razie początkowa faza badania, ale wystąpili już o fundusze, które pozwolą przeprowadzić fazę zaawansowaną.

Jak przyznają, ograniczeniem tego badania jest fakt, że nie było grupy kontrolnej, tj. takiej, która nie spacerowała regularnie.

„Ćwiczenia są jak lekarstwo dla chorych na parkinsona. A to badanie pokazuje, że niekoniecznie muszą to być ćwiczenia bardzo intensywne” – powiedział niebiorący udział w pracach Jay Alberts z Cleveland Clinic Lerner Research Institute w Ohio.

Zdaniem dr. Uca trudno jest porównywać skuteczność leków i ćwiczeń fizycznych, gdyż prawdopodobnie mają one inny mechanizm działania. Badacz woli postrzegać ćwiczenia, jako dodatek do terapii farmakologicznej, którego skuteczność pacjenci mogą sprawdzać pod kierunkiem swoich lekarzy.

Dr Uc ocenia, że pacjenci z chorobą Parkinsona mogą być zniechęcani do ćwiczeń fizycznych z powodu ogólnie złego stanu zdrowia. Przyczynami tego mogą być również: brak wiedzy lekarzy na temat korzyści z ćwiczeń w tej grupie chorych, depresja pacjentów oraz strach – chorych i ich bliskich – przed urazami i upadkami.

Zdaniem Alberta aktywność fizyczna powinna być na 100 proc. częścią planu leczenia chorych na parkinsona, jeżeli pacjenci mogą ćwiczyć w bezpieczny sposób i nie mają żadnych powodów (np. ortopedycznych), by tego nie robić. „Nawet, jeśli nie ma poprawy objawów ruchowych, uzyskuje się inne korzyści, takie jak poprawa nastroju, mniejsze zmęczenie, większa sprawność” – wymienia specjalista.

Jak zaznacza, zawsze będą pojawiać się kwestie tego, jaki jest optymalny rodzaj aktywności fizycznej, jakie powinna mieć natężenie i ile czasu trwać, a naukowcy nigdy prawdopodobnie nie uzyskają precyzyjnej odpowiedzi na to pytanie, ponieważ każdy pacjent jest inny. Jednak aktywność tzw. aerobowa (w której mięśnie uzyskują energię z procesów spalania tlenowego – PAP) wydaje się być istotnym elementem takiego programu ćwiczeń, podkreśla Albert. (PAP)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>