Eksperci: rakowi szyjki można zapobiec w prosty sposób.

Zachorowań na groźnego raka szyjki macicy i zgonów z jego powodu mogłoby w Polsce nie być – oceniają eksperci. Wystarczyłoby, żeby każda kobieta w wieku 25-59 lat regularnie robiła cytologię, a wszystkie nastolatki zostały zaszczepione przeciw wirusowi HPV. Lekarze i kobiety, które wygrały walkę z tym nowotworem, mówili o tym na konferencji prasowej zorganizowanej z okazji Europejskiego Tygodnia Profilaktyki Raka Szyjki. W tym roku jest on obchodzony w dniach 22-27 stycznia. „Rak szyjki najczęściej rozwija się wiele lat (w związku z przewlekłą infekcją wirusem HPV, który jest przenoszony drogą płciową – PAP), dlatego regularne badania cytologiczne umożliwiają wykrycie go we wczesnym stadium, tzw. przedinwazyjnym. Wtedy można go wyleczyć wykonując stosunkowo drobny zabieg, tzw. konizację szyjki macicy” – tłumaczył dr Jerzy Giermek, dyrektor Centralnego Ośrodka Koordynującego Programy Wczesnego Wykrywania Raka Piersi oraz Profilaktyki i Wczesnego Wykrywania Raka Szyjki Macicy.

Dodał, że po tym zabiegu większość kobiet może jeszcze urodzić dziecko.

„Tylko wczesne wykrycie tego nowotworu umożliwia oszczędne leczenie. W zaawansowanej fazie leczy się go chemio- i radioterapią. Ktoś kto tego nie przeszedł nie wie jak to jest uciążliwe i jakie powikłania może dawać przez wiele miesięcy, a nawet lat” – tłumaczył.

Tymczasem, większość Polek wciąż nie wykorzystuje możliwości zapobiegania inwazyjnemu rakowi szyjki, jakie stwarza im populacyjny program profilaktyki i wczesnego wykrywania tego nowotworu (finansowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia i Ministerstwo Zdrowia). Oferuje on kobietom w wieku 25-59 lat bezpłatną cytologię raz na trzy lata.

Największą popularnością wśród pań badania cieszyły się w 2008 r. Cytologię w ramach programu wykonało wówczas 27 proc. kobiet. Od tamtej pory odsetek ten lekko zmalał. W 2012 r. wyniósł 23 proc. uprawnionych pań.

„Gdy zliczyliśmy cytologie wykonywane w ramach programu z tymi, które są wykonywane poza nim (w ramach prywatnych wizyt u ginekologa – PAP) okazało się, że w drugim półroczu 2011 r. cytologię wykonało 45 proc. kobiet. Ale co z pozostałymi 50 procentami?” – zastanawiał się dr Giermek.

„Większość z nas nie dopuszcza do siebie myśli, że akurat nam może się przydarzyć coś takiego jak rak. Myślimy: +nic mnie nie boli, mam jeszcze dużo czasu, lekarz zaczeka+. Ja też tak myślałam i zachorowałam” – powiedziała dziennikarka telewizyjna Marzena Sienkiewicz, u której raka szyjki macicy zdiagnozowano 6 lat temu. W rozmowie z PAP podkreśliła, że po urodzeniu córki 11 lat temu przez kolejne pięć lat nie chodziła do lekarza i nie robiła cytologii. W pewnym momencie zaczęła do niej regularnie codziennie wydzwaniać mama i namawiać do zrobienia tego badania.

„Mówiłam jej: +Nie mam czasu+. +Nie chce mi się. Muszę iść do pracy+. Wymyślałam najróżniejsze preteksty i w końcu pomyślałam, że zrobię cytologię, żeby przestała mnie nękać. Później, gdy ją zrobiłam zapomniałam odebrać wynik. Wtedy zadzwoniła do mnie położna” – wspominała.

Okazało się, że musi zrobić dodatkowe badania. Pobrano jej wycinki. Na diagnozę czekała trzy tygodnie. To był rak szyjki. Przeszła leczenie. Wyzdrowiała. „To jednak było duże cierpienie, przede wszystkim psychiczne, ale wiedziałam, że nie mogę się poddać, mam małą córkę i muszę dać radę – tłumaczyła Sienkiewicz. – Teraz myślę, że nie chodziłam do lekarza i nie robiłam badań, bo bałam się wyniku, bałam się usłyszeć, że jestem chora. Ale musimy pamiętać, że w ten sposób robimy na złość tylko sobie i swoim bliskim – dzieciom, mężom – bo potem to my odchodzimy, a oni zostają sami”.

Według dr Giermka w Polsce bardzo wiele kobiet przestaje chodzić do ginekologa po urodzeniu dziecka. Często nie robią cytologii po kilkanaście, kilkadziesiąt lat. Dlatego, choć pod względem zachorowań na ten nowotwór nie wypadamy aż tak źle na tle innych krajów Europy (3078 zachorowań w 2010 r.), to pod względem umieralności wyprzedza nas tylko Albania. Dzieje się tak, bo w Polsce rak ten jest ciągle wykrywany w stadium większego zaawansowania.

„Nam bardzo zależy, by większość cytologii była wykonywana w programie populacyjnym, bo praca laboratoriów, które biorą w nim udział jest systematycznie kontrolowana pod względem jakości” – zaznaczył dr Giermek. W rozmowie z PAP ekspert podkreślił, że znaczna większość badań cytologicznych wykonywanych w ramach programu jest dobrej jakości.

Natomiast, w przypadku wizyt prywatnych może być z tym różnie. Ginekolog może bowiem wysłać pobrany preparat do laboratorium, które wykonuje takich badań mniej i wtedy większe jest ryzyko błędu.

Prof. Teresa Jackowska, kierownik Kliniki Pediatrii Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego (CMKP) w Warszawie podkreśliła, że w walce z rakiem szyjki niezbędne są trzy elementy: edukacja lekarzy, pielęgniarek, kobiet, młodzieży, regularne uczestnictwo kobiet w badaniach cytologicznych oraz powszechne szczepienie nastolatek przeciw wirusowi HPV (wirus brodawczaka ludzkiego), który jest głównym czynnikiem odpowiedzialnym za raka szyjki. Obecnie szczepienia przeciw HPV są w Polsce zalecane, ale nie są finansowane z budżetu państwa. (PAP)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>