Eksperci: pozytywne zmiany w procesach o popełnienie błędu medycznego.

W ostatnich czterech latach nastąpiły pozytywne zmiany w przebiegu procesów, w których lekarze skarżeni są o popełnienie błędu medycznego. Nadal jednak prokuratorzy zbyt pochopnie stawiają lekarzom zarzuty o korupcję – twierdzili eksperci na konferencji prasowej. Spotkanie odbyło się w czwartek w Warszawie w związku z premierą książki „Hipokrates przed sądem”, w której dziennikarka sądowa Helena Kowalik zamieściła zbiór reportaży przedstawiających kontrowersyjne procesy pomiędzy lekarzami a pacjentami.

Prezes Naczelnego Sądu Lekarskiego dr Wojciech Łącki powiedział, że od stycznia 2010 r. wszystkie rozprawy przed sądem lekarskim są jawne. Na salę, w której taka rozprawa się toczy, może wejść każdy zainteresowany. Dawniej osoby postronne nie mogły w nich uczestniczyć. Dopuszczani byli jedynie pokrzywdzeni pacjenci, którzy występowali w roli świadka. „Napisanie takiej książki jak +Hipokrates przed sądem+ dawniej nie byłoby możliwe” – dodał specjalista.

Każdego roku do rzecznika odpowiedzialności zawodowej składanych jest kilka tysięcy skarg od pacjentów lub ich rodzin, z czego jedynie 10 proc. kieruje się do sądu lekarskiego. Z tych, które tam trafiają, od 60 do 80 proc. spraw kończy się skazaniem lekarza za to, że nie dochował on „należytej staranności podczas wykonywania swoich obowiązków”.

„Skazani lekarze rzadko są pozbawiani prawa do wykonywania zawodu” – powiedziała zastępca naczelnego rzecznika odpowiedzialności zawodowej przy Naczelnej Izbie Lekarskiej Barbara Baranowicz. Dr Łącki przyznał w rozmowie z PAP, że w sądach lekarskich medycy najczęściej zostają ukarani jedynie upomnieniem lub karą pieniężną, w ostateczności są zawieszani w pełnieniu obowiązków służbowych.

Mec. Piotr Rychłowski specjalizujący się w obronie zarówno pacjentów, jak i lekarzy powiedział, że w sądach powszechnych pozytywna zmiana jest taka, że od 3-4 lat raczej się nie zdarza, że powołani biegli wydają w sądach opinię o drugim lekarzu, posądzonym np. o popełnienie błędu medycznego, który jest ich kolegą, czasami nawet z tego samego ośrodka. „Wreszcie dostrzeżono w tym niezręczność i nieprawidłowość, nie ma również prób manipulacji” – dodał adwokat.

Obecni na konferencji sędziowie i adwokaci skarżyli się natomiast, że zbyt długo trwa powoływanie biegłych. Na ich opinie trzeba często czekać wiele miesięcy. Mec. Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska, specjalizująca się w obronie procesowej lekarzy, przyznała, że nie bez winy są sami adwokaci, którzy celowo przedłużają proces, np. po to, aby doszło do przedawnienia sprawy.

Według autorki książki Heleny Kowalik rozprawy medyczne przed sądami powszechnymi toczą się od sześciu do ośmiu lat, ale zdarza się, że ciągną się całe dziesięciolecie. W sądach lekarskich postępowanie wobec lekarza jest nieco krótsze, zwykle toczy się przez pięć lat. Po pięciu latach skarga jest przedawniania.

„Kolejność jest zwykle taka, że pacjenci lub jego rodzina najpierw udają się do sądu lekarskiego. Dopiero wtedy, gdy w ich mniemaniu uzasadniona skarga nie zostanie uznana, oddają sprawę do sądu powszechnego” – podkreśliła dziennikarka.

Mec. Gajowniczek-Pruszyńska podkreśliła, że dla wielu lekarzy proces jest ogromną traumą. Często chcą oni, żeby się już skończył, szczególnie wtedy, gdy postawiono im zarzut o korupcję. „Oskarżeni lekarze są poddawani ostracyzmowi w swoim środowisku zanim jeszcze zapadnie wyrok, pozbawia się ich stanowiska, nierzadko muszą zmienić miejsce pracy” – podkreśliła.

Dr Urszula Ludwikowska, była ordynator szpital psychiatrycznego z Pruszkowa niesłusznie oskarżona o korupcję przy wydaniu opinii jako biegła i łapówkę w kwocie 30 zł, spędziła w areszcie 9 miesięcy. „W tym czasie w mojej sprawie nie działo się nic, nikt nie był zainteresowany nawet tym, żeby mnie przesłuchać. Zwolniono mnie jedynie z powodu złego stanu zdrowia, miałam kłopoty z sercem” – opowiadała dr Ludwikowska.

Jej proces trwał 7 lat. Została ostatecznie oczyszczona z wszelkich zarzutów 20 marca 2013 r. Uniewinniono ją już w pierwszej instancji, ale prokurator złożył apelację. Sprawa wróciła do sądu okręgowego, gdzie drugi wyrok był skazujący. Tym razem apelację złożyła oskarżona lekarka, a sąd ją ostatecznie uniewinnił. „W moim środowisku wyrok zapadł już w chwili postawienia mi zarzutu o korupcję, nie poznawała mnie nawet moją najbliższa koleżanka” – zwierzała się dr Ludwikowska.

Adwokaci i eksperci przyznali, że do wielu procesów sądowych o pełnienie błędu medycznego by nie doszło, gdyby lekarze potrafili rozmawiać z pacjentem i jego rodziną. „Często wystarczyłoby, żeby lekarz wyjaśnił, jakie były okoliczności tego, że doszło do groźnego powikłania lub zgonu chorego” – podkreślił mec. Rychłowski. Później dochodzi jednak do zacietrzewienia i wzajemnej wrogości, która przewija się przez całą rozprawę sądową.

Zbigniew Wojtasiński (PAP)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>