Eksperci: polska transplantologia wychodzi z zapaści.

Polska transplantologia powoli wychodzi z zapaści. Wskazuje na to wzrost liczby przeszczepów. W 2011 r. przeszczepiono w Polsce rekordową liczbę 1 514 narządów i w tym roku powinno być równie dobrze, jeśli nie lepiej – poinformował prof. Roman Danielewicz, dyr. Poltransplantu.
Specjalista mówił o tym podczas debaty eksperckiej „Transplantologia polska – fakty”, która odbyła się w Warszawie. Debata zorganizowana była w ramach konferencji „Żywy dawca narządów”, która zakończyła się w minioną sobotę.
Do końca sierpnia 2012 r. przeszczepiono w naszym kraju 1 tys. 14 narządów pozyskanych od zmarłych dawców, co pozwala oczekiwać, że również w tym roku zostanie przekroczona liczba 1,5 tys. przeszczepów. Ponadto w tym samym okresie przeszczepiono 34 nerki i 10 fragmentów wątroby pobranych od żywych dawców, dwa razy więcej niż w 2009 r.

To największy wzrost od 2007 r., gdy po tzw. aferze z doktorem G. w 2005 r. polska transplantologia przeżywała zapaść. Liczba przeszczepów spadła wtedy do zaledwie 983. „Cieszymy się z większej liczby zabiegów, ale nie odzyskaliśmy jeszcze w pełni tak dużej liczby pozyskań narządów do przeszczepów, jaką mieliśmy w 2005 r.” – podkreślił prof. Wojciech Rowiński, konsultant krajowy w dziedzinie transplantologii.

W 2005 r. organy wewnętrzne pobrano od 556 dawców, podczas gdy w 2011 r. od 553. Najmniej było ich w 2007 r. – zgłoszono wtedy zaledwie 352 dawców.

„Dążymy do tego żeby żaden z narządów pozyskanych do przeszczepienia nie został zmarnowany” – powiedział prof. Danielewicz. Liczba zabiegów zależy jednak przede wszystkim od tego jak dużo narządów zostanie pobranych od zmarłych, jak również ile osób zdecyduje się oddać własną nerkę lub fragment wątroby bliskiej sobie osobie. W obu tych przypadkach – podkreślono podczas debaty – jest jeszcze wiele do zrobienia.

Prof. Zbigniew Włodarczyk, prezes Polskiego Towarzystwa Transplantologicznego, podkreślił, że nadal są regiony kraju, gdzie od lat zgłaszanych jest bardzo mało zmarłych dawców, od których można było pobrać organy. Należy do nich przede wszystkim cała południowo-wschodnia Polska. Identyfikuje się tam kilkakrotnie mniej potencjalnych dawców niż w całym kraju.

Pod względem liczby zgłaszanych dawców zdecydowanie przodują województwa zachodniopomorskie i lubuskie. W 2011 r. zgłaszano tam 26 zmarłych na 1 mln mieszkańców. Na kolejnym miejscu było woj. wielkopolskie, gdzie narządy pobrano od 20 zmarłych.

Najgorzej w tej statystyce wypadły województwa świętokrzyskie, podkarpackie i małopolskie – zgłaszanych jest tam tylko 5-8 zmarłych dawców. Poprawiła się natomiast sytuacja w Mazowieckiem. O ile w 2010 r. zgłoszono zaledwie 8 dawców, to w 2011 r. było ich już ponad 14 (więcej nawet niż w 2006 r. gdy zgłoszono 13 dawców).

Według prof. Rowińskiego, wiele zależy od postaw, w tym wypadku lekarzy, a nie tylko od rozwiązań systemowych w służbie zdrowia. Jego zdaniem, lekarzy nie wolno zmuszać do tego, by po rozpoznaniu śmierci mózgowej zgłaszali potencjalnych dawców narządów. Można ich jedynie do tego przekonywać i zachęcać.

„Sytuacja w polskiej transplantologii nieco się poprawiła, ale wciąż daleka jest jeszcze od oczekiwań” – podkreślił prof. Andrzej Chmura, konsultant wojewódzki ds. transplantologii klinicznej dla woj. mazowieckiego.

Na przeszczep nerki do sierpnia 2012 r. oczekiwały 1 562 osoby, a na wszystkie transplantacje – 2 265 chorych. „Do przeszczepu nerki z powodu przewlekłej niewydolności tego narządu co roku zgłaszanych jest 1 200 osób” – dodał prof. Marian Klinger, konsultant krajowy w dziedzinie nefrologii. Jego zdaniem, nadal szwankuje zarówno pozyskiwanie potencjalnych zmarłych dawców, jak i kwalifikacja chorych do przeszczepu.

Prof. Danielewicz przedstawił dane, których wynika, że dla zaspokojenia wszystkich potrzeb już teraz trzeba byłoby co roku przeszczepiać około 2 tys. nerek, 600 wątrób i 220 serc.

Podkreślono, że do transplantacji nerek zbyt mało pacjentów zgłaszają stacje dializ. „Koszty przeszczepu nerek są trzykrotnie tańsze niż roczna dializoterapia, nie mówiąc o tym, że pacjent po transplantacji może być w pełni aktywny, również zawodowo” – powiedział prof. Włodarczyk.

Pięć lat po przeszczepie nerki żyje w Polsce 88 proc. chorych, po wymianie wątroby – 66 proc., a serca – 60 proc. W sumie żyje już prawie 9,3 tys. osób po przeszczepie nerki, w tym ponad 240 dzieci. Ta liczba będzie się zwiększać wraz ze wzrostem liczby zabiegów.

Prof. Chmura zwrócił uwagę, że nie należy oszczędzać na wczesnym wykrywaniu i leczeniu chorych z wirusowym zapaleniem wątroby typu C. Zbyt późne zdiagnozowanie tej choroby, jak też niedostateczne jej leczenie powoduje, że u chorego może dojść do marskości wątroby i przewlekłej niewydolności tego narządu. Tacy pacjenci nadają się wtedy tylko do przeszczepu wątroby – podkreślił.

Zbigniew Wojtasiński (PAP)

PAP/Rynek Zdrowia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>