Eksperci: nowe leki wydłużają przeżycie chorych na raka jelita grubego.

Nowe terapie tzw. celowane wydłużyły przeżycie chorych na zaawansowanego raka jelita grubego średnio o 6-7 miesięcy, ale część chorych, którym dawano zaledwie kilka tygodni życia funkcjonuje dzięki nim nawet przez kilka lat – podkreślają eksperci. Lekarze i przedstawiciele pacjentów mówili o tym podczas 15. Światowego Kongresu nt. Nowotworów Układu Pokarmowego, który do soboty trwa w Barcelonie.

Zaznaczyli, że trzeba znaleźć sposób na to, by nowe leki, które są bardzo drogie, były bardziej dostępne dla chorych w czasach kryzysu gospodarczego.

„Z szacunkowych danych wynika, że standardowe metody leczenia, w tym chemioterapia, wydłużyły przeżycie chorych na zaawansowanego raka jelita grubego z ok. 6 miesięcy do 22-23 miesięcy, natomiast dołączenie nowych leków działających na konkretne cele molekularne (tj. konkretne cząsteczki w komórkach i tkankach – PAP) wydłużyło je do 28-30 miesięcy” – powiedział PAP dr Fotios Loupakis z Uniwersytetu w Pizie.

Jak zaznaczył, są to dane uśrednione. „Ja zawsze mówię swoim pacjentom, żeby nie sugerowali się nimi, ponieważ dany lek może też nie zadziałać u nich wcale, albo wydłużyć przeżycie znacznie bardziej niż to wynika z badań” – wyjaśnił specjalista.

Jola Gore-Booth, założycielka i dyrektor stowarzyszenia na rzecz pacjentów z rakiem jelita grubego – EuropaColon, przytoczyła przykład brytyjskiej pacjentki Barbary Moss, u której zaawansowanego raka jelita grubego zdiagnozowano w listopadzie 2006 r., w wieku 51 lat. Miała już wówczas przerzuty do wątroby.

„Lekarze dawali jej maksymalnie kilka tygodni życia, więc pożegnała się z rodziną i przygotowywała na najgorsze. Wtedy dowiedziała się o nowym leku (zawierającym przeciwciało bewacizumab – PAP) i zaczęła walczyć” – mówiła Gore-Booth. Nie otrzymała jednak refundacji, ze względu na wysokie koszty terapii, dlatego razem z mężem musiała na własną rękę uzbierać pieniądze na lek. Dzięki niemu żyje do dziś, czyli już 6,5 roku, podczas gdy bewacizumab wydłuża życie pacjentom z zaawansowanym rakiem jelita średnio o 4-5 miesięcy.

„Gdy słyszymy o takich przypadkach pojawia się myśl, dlaczego nie dać każdemu choremu szansy na takie leczenie?” – zastanawiała się Gore-Booth. W rozmowie z dziennikarzami podkreśliła, że potrzebna jest debata społeczna na ten temat z udziałem pacjentów, lekarzy i decydentów.

Dodała, że w mediach często słyszy się sceptyczne opinie na temat skuteczności nowych leków przeciwnowotworowych, które wydłużają przeżycie chorych średnio o kilka miesięcy. „Jednak dla pacjenta z chorobą nowotworową te dodatkowe miesiące mogą być wyjątkowo ważne, mogą dać mu szanse dożycia do jakiegoś szczególnie ważnego wydarzenia, jak urodziny wnuka czy jego chrzest” – tłumaczyła.

Zdaniem prof. Erica van Cutsema ze Szpitala Uniwersyteckiego Gasthuisberg w Leuven w Belgii należy też zwrócić uwagę, że nowe leki testowane są na bardzo specyficznych grupach pacjentów, u których często wyczerpano już wszystkie skuteczne metody terapii. Przykładem jest najnowszy lek na zaawansowanego raka jelita grubego – regorafenib, który został zarejestrowany w USA i Japonii, a obecnie oczekuje na rejestrację Europejskiej Agencji Leków (EMA).

III faza badania nad tym lekiem (o nazwie CORRECT) była przeprowadzona w grupie 760 pacjentów z zaawansowanym rakiem jelita grubego, u których przestały działać wszystkie możliwe metody leczenia, nawet najnowsze leki, w tym blokujący angiogenezę bewacizumab czy inhibitory receptora nabłonkowego czynnika wzrostu EGFR (cetuksymab lub panitumumab) u pacjentów bez mutacji genu KRAS.

Okazało się, że regorafenib wydłużył całkowite przeżycie chorych średnio o 1,4 miesiąca w porównaniu z pacjentami, którzy oprócz terapii podtrzymującej otrzymywali placebo. Po pół roku w grupie stosującej lek żyło o 11 proc. więcej osób niż w grupie kontrolnej, a po 9 miesiącach o 7-8 proc. więcej.

„Wydłużenie przeżycia dzięki temu lekowi wydaje się nie być zbyt duże, ale to była bardzo specyficzna grupa pacjentów” – podkreślił prof. van Cutsem. Zaznaczył, że na razie nie wiadomo, jakie byłyby efekty działania regorafenibu, gdyby zastosować go na wcześniejszym etapie leczenia.

W ocenie prof. Williama Li, prezesa i dyrektora medycznego Fundacji Angiogenezy (Angiogenesis Foundation), bardzo ważne jest zrozumienie, że postęp w medycynie jest stopniowy. „Ale każdy krok do przodu, jeśli chodzi o wydłużenie przeżycia chorych na nowotwory, stabilizację choroby czy poprawę jakości życia pacjentów, jest istotny” – podkreślił ekspert.

Prof. van Cutsem zwrócił uwagę, że zanim u pacjenta z bardzo zaawansowaną terapią włączy się nowy lek należy rozważyć stosunek ryzyka do korzyści, gdyż każda terapia ma swoje działania niepożądane. W przypadku regorafenibu do najpoważniejszych działań niepożądanych, tzw. stopnia trzeciego lub czwartego, należały: zespół ręka-stopa (zmiany skórne, opuchlizna oraz drętwienie stóp i dłoni), zmęczenie, biegunki, nadciśnienie, wysypka, złuszczanie naskórka.

Joanna Morga (PAP)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>