Eksperci: na opiece kardiologicznej nie powinno się oszczędzać.

Nakłady finansowe na prewencję i leczenie chorób serca powinny odzwierciedlać fakt, że schorzenia te wciąż są najczęstszą przyczyną zgonów Polaków. Toteż na opiece medycznej nie powinno się oszczędzać – ocenili kardiolodzy w piątek na konferencji prasowej w Warszawie. Prof. Grzegorz Opolski, konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii, podkreślił, że stan polskiej kardiologii nie jest zły. Dzięki dostatecznej liczbie tzw. pracowni hemodynamicznych – które prowadzą 24-godzinny dyżur – w kraju zapewniona jest dostępność do interwencyjnego leczenia choroby wieńcowej, a zwłaszcza świeżego zawału serca. Chodzi o zabiegi tzw. angioplastyki wieńcowej, tj. udrażniania zamkniętej tętnicy wieńcowej.

Systematycznie wzrasta też liczba implantowanych defibrylatorów, które zapobiegają nagłej śmierci sercowej oraz tzw. ablacji, które pozwalają na leczenie zaburzeń rytmu serca prądem lub niską temperaturą. W przypadku ablacji problemem jest jednak długi czas oczekiwania na te zabiegi, zwłaszcza dla osób z migotaniem przedsionków, zaznaczył Opolski.

„Kardiologię postrzega się w Polsce jako +dziecko szczęścia+, +dziecko sukcesu+, ale od pewnego czasu ona musi tego sukcesu bronić” – powiedział ekspert. Przypomniał, że czasem słyszy się głosy, iż nadszedł czas, by nakłady na kardiologię zostały zmniejszone i przeznaczone na rozwój innych dziedzin medycyny.

„Zdajemy sobie sprawę, że kardiologia zrobiła ogromny postęp, poprawiło się wyposażenie w sprzęt, ale nadal uważamy, że te środki powinny być wyższe i bardziej nakierowane na przemyślaną prewencję chorób sercowo-naczyniowych” – ocenił kardiolog.

Zwrócił uwagę, że nakłady przeznaczane na Narodowy Program Profilaktyki i Leczenia Chorób Układu Sercowo-Naczyniowego (POLKARD) zmniejszyły się w ostatnich latach ośmiokrotnie.

„Trzeba pamiętać, że w kardiologii dużo się dzieje, pojawiają się nowe technologie i chcielibyśmy, aby były one dostępne dla Polaków. W związku z tym zależy nam, aby ta dziedzina była ciągle dostrzegana przez decydentów” – mówił Opolski. Przypomniał, że w Polsce co roku u 120 tys. osób występują tzw. ostre zespoły wieńcowe (tj. zaburzenia krążenia w tętnicach wieńcowych), z czego u 90 tys. występuje zawał serca.

Według prof. Hanny Szwed, konsultantki w dziedzinie kardiologii dla województwa mazowieckiego, wśród problemów zgłaszanych przez ośrodki kardiologiczne są zbyt niskie kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia. „W ubiegłym roku były one niedostateczne i większość ośrodków miała nadwykonania. W tym roku kontrakty są niższe niż w ubiegłym, więc należy się spodziewać jeszcze większych nadwykonań” – tłumaczyła kardiolog.

Opolski podkreślił, że za najciężej chorych pacjentów ośrodki kardiologiczne otrzymują z NFZ znacznie mniej pieniędzy niż pochłania ich leczenie. Dlatego rośnie zadłużenie placówek, które leczą najtrudniejszych chorych.

Ekspert zwrócił też uwagę na potrzebę oceny jakości świadczeń kardiologicznych, poprzez certyfikację ośrodków i osób wykonujących zabiegi.

Konsultant przyznał, że „piętą achillesową polskiej kardiologii jest opieka ambulatoryjna”. Jego zdaniem, należy jej nadać większą rangę i zwiększyć nakłady na jej rozwój.

Szwed wyjaśniła, że jest to ważne zarówno dla pacjentów, którzy w ten sposób uzyskają lepszy dostęp do kardiologa w ambulatorium, jak i dla budżetu służby zdrowia, gdyż usprawnienie opieki ambulatoryjnej zmniejszy koszty hospitalizacji. Te zaś wydatki są największe. Na przykład w przypadku chorych z niewydolnością serca stanowią one 70 proc. całkowitych kosztów leczenia. Gdyby pacjentów, którzy nie wymagają zabiegu w szpitalu można było leczyć ambulatoryjnie, to ilość pieniędzy w systemie by wzrosła – oceniła kardiolog.

Inny ważny problem stanowi zbyt mała dostępność do rehabilitacji kardiologicznej, w ramach której prowadzi się m.in. edukację pacjenta na temat jego choroby, zmiany stylu życia i konieczności regularnego przyjmowania przepisanych mu leków. „Obecnie tylko co piąty pacjent wychodzący ze szpitala po zawale lub operacji kardiochirurgicznej ma możliwość otrzymać rehabilitację kardiologiczną” – tłumaczył Opolski. Ocenił, że wycena tych świadczeń jest zbyt niska i oferuje je za mało ośrodków. Obserwuje się też duże nierówności pomiędzy poszczególnymi województwami.

Aby to poprawić eksperci Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego (PTK) opracowali „Optymalny model kompleksowej rehabilitacji i prewencji wtórnej” wraz z jego analizą ekonomiczną. Prezes PTK prof. Janina Stępińska podkreśliła, że z wersją tego programu kardiolodzy planują w najbliższym czasie zwrócić się do Ministerstwa Zdrowia, NFZ oraz Agencji Oceny Technologii Medycznych. (PAP)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>