Eksperci: lepiej lecząc tocznia można oszczędzić miliony.

Lepiej wykorzystując środki przeznaczone na leczenie osób z toczniem rumieniowatym układowym można uniknąć milionowych kosztów publicznych choroby – oceniają eksperci powołując się na najnowszy raport przygotowany przez pracowników Uczelni Łazarskiego. Mówili o tym we wtorek w stolicy na konferencji prasowej, na której zaprezentowano publikację pt. „Toczeń rumieniowaty układowy w Polsce”, powstałą we współpracy z Narodowym Funduszem Zdrowia (NFZ) i Zakładem Ubezpieczeń Społecznych (ZUS).

„Celem naszego raportu nie jest wskazanie, że potrzeba zwiększenia środków na leczenie chorych na tocznia. Chcemy jedynie, by te środki były wydawane racjonalnie i dlatego proponujemy model, który poprawi dostępność do świadczeń zdrowotnych i efektywność leczenia pacjentów, a nie zwiększy wydatków NFZ” – podkreślił współtwórca publikacji, dr Jerzy Gryglewicz, ekspert Instytutu Organizacji Ochrony Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie.

Krajowy konsultant ds. reumatologii prof. Witold Tłustochowicz przypomniał, że na toczeń – ciężkie schorzenie autoimmunologiczne – cierpią głownie młode kobiety. Choroba zaczyna się przeważnie w wieku 25-30 lat, często w ciąży lub po jej zakończeniu. W jej rozwoju dochodzi do zajęcia wielu narządów – centralnego układu nerwowego, nerek, krwi, stawów, skóry, błon surowiczych. Zaostrzenia tocznia są stanem zagrożenia życia.

„Mimo że choroba dotyczy stosunkowo małej populacji, występuje u osób młodych i dlatego generuje bardzo duże koszty zdrowotne i koszty pośrednie” – powiedział dr Gryglewicz.

Z najnowszego raportu wynika, że blisko 16 tys. pacjentów z rozpoznaniem tocznia rumieniowatego układowego jest leczonych w ramach kontraktów z NFZ (dane z 2012 r.). Wydatki funduszu na ten cel wynoszą 25 mln złotych rocznie.

„Bardzo charakterystyczna dla tej choroby jest wysoka częstość hospitalizacji. W ciągu roku 29 proc. pacjentów było hospitalizowanych co najmniej dwa razy, a średnia ich wieku wyniosła 39 lat” – mówił dr Gryglewicz. W związku z tym najwięcej środków wydanych przez NFZ na leczenie pacjentów z toczniem pochłonęło właśnie leczenie szpitalne – aż 21 mln zł z całej kwoty.

Gryglewicz zwrócił uwagę, że na świadczenia rehabilitacyjne dla chorych na tocznia Fundusz wydał w 2012 r. zaledwie 180 tys. zł. „Oznacza to, że pacjenci z tym schorzeniem mają bardzo utrudniony dostęp do rehabilitacji” – ocenił.

Jego zdaniem bardzo niepokojący jest fakt, że renty – na łączna kwotę 22,1 mln zł – pobierało w 2010 r. blisko 2,5 tys. chorych na toczeń. Może to świadczyć o tym, że pacjenci ci bardzo szybko korzystają ze świadczeń rentowych.

Co więcej, łączne wydatki ZUS związane z ich niepełnosprawnością i absencją chorobową wyniosły w 2010 r. ponad 28 mln zł, czyli więcej niż nakłady NFZ na leczenie tych pacjentów.

„Mnie najbardziej zaskoczyły koszty pośrednie tocznia wynikające z utraty produktywności chorych. W rezultacie osoby te nie dostarczyły aż 100 mln zł do obiegu społecznego” – podkreślił współautor raportu Jakub Gierczyński z Uczelni Łazarskiego. Są to koszty dwukrotnie wyższe niż koszty ponoszone przez NFZ i ZUS. Jego zdaniem mogłoby ich nie być, gdyby pacjenci z toczniem byli racjonalnie leczeni. Mogliby wówczas pracować i generować dochód.

Gryglewicz zaznaczył, że dane z raportu mogą być teraz wykorzystane do tego, by poprawić dostępność i efektywność leczenia chorych na tocznia w Polsce.

„Ze względu na interdyscyplinarny charakter choroby, pacjenci czują się zagubieni w systemie. Bardzo dużo czasu upływa od pierwszych objawów choroby do postawienia prawidłowej diagnozy i rozpoczęcia prawidłowego leczenia oraz ewentualnie rehabilitacji” – tłumaczył ekspert. Z tej przyczyny leczenie nie zawsze daje odpowiednie efekty, a koszty – generowane przez ZUS z tytułu niezdolności pacjentów z toczniem do pracy – są bardzo duże.

Aby poprawić diagnostykę oraz efektywność i kompleksowość leczenia tych chorych, autorzy raportu zaproponowali utworzenie – na bazie istniejących poradni reumatologicznych – co najmniej 16 specjalistycznych ośrodków referencyjnych, które oferowałyby kompleksową opiekę nad pacjentem z toczniem rumieniowatym układowym.

Tę propozycję poparł prof. Tłustochowicz. „Toczeń jest chorobą bardzo trudną i wielodyscyplinarną. Pacjenci powinni trafiać szybko do lekarza, który się na niej zna, bo tu jest potrzebne olbrzymie doświadczenie” – powiedział specjalista. Jego zdaniem najlepiej, aby chorego prowadził bardzo dobry internista, choć w Polsce pacjenci najczęściej trafiają do reumatologa.

Według ekspertów szpital, w którym mają być leczeni pacjenci z toczniem powinien być wyposażony m.in. w rezonans magnetyczny, tomograf komputerowy, całodobowe laboratorium, dyżur neurologa, nefrologa. „Nie może to być szpital powiatowy” – zaznaczył prof. Tłustochowicz.

Podał przykład 21-letniej pacjentki, która trafiła do niego na oddział w ciężkim stanie po sześciu dniach spędzonych w innych szpitalach i nie udało się jej uratować. „Gdyby trafiła od razu do nas, pewnie by żyła” – ocenił.

Wśród innych propozycji mających poprawić opiekę nad chorymi na toczeń i obniżyć wydatki publiczne związane z chorobą eksperci wymieniali opracowanie tzw. programu prewencji rentowej. Chodzi o to, by poprzez rehabilitację, pomoc psychologiczną i poradnictwo zawodowe wpływać na poprawę ogólnego stanu zdrowia pacjentów oraz ich funkcjonowanie w życiu społecznym i zawodowym. Miałoby to m.in. zmniejszyć wydatki ZUS związane z niezdolnością do pracy.

Autorzy publikacji proponują również wdrożenie krajowego rejestru pacjentów z toczniem rumieniowatym układowym, co pozwoli m.in. monitorować skuteczność ich leczenia.

Raport, który ma charakter Białej Księgi, ma być przekazany do konsultacji i analizy instytucjom publicznym, w tym Ministerstwu Zdrowia i NFZ, a także środowisku reumatologów i pacjentów. (PAP)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>