Eksperci: leczenie łuszczycy w Polsce wciąż niedofinansowane

Ciągły brak dostępu do leczenia biologicznego chorych na ciężkie postaci łuszczycy plackowatej, w tym dzieci, czy zbyt niskie finansowanie ich leczenia szpitalnego to problemy, z którymi zmagają się osoby z łuszczycą w Polsce – oceniają eksperci. Lekarze, pacjenci, parlamentarzyści oraz przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ) rozmawiali o tym w Warszawie podczas piątkowego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Łuszczycy.

Dagmara Samselska z Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Chorych na Łuszczycę Psoriasis zwróciła uwagę na problemy z leczeniem szpitalnym pacjentów cierpiących na łuszczycę – przewlekłą zapalną chorobę skóry, która może prowadzić do poważnych powikłań ze strony innych narządów. Z przytoczonych przez nią danych wynika, że np. w województwie zachodniopomorskim średni czas oczekiwania na pobyt w szpitalu wynosi 33 dni. „Tymczasem do szpitala kierowani są pacjenci ze zmianami chorobowymi, które uniemożliwiają im normalne funkcjonowanie i wymagają szybkiej pomocy” – tłumaczyła.

Problemy te mają związek m.in. z małą liczbą łóżek na oddziałach dermatologicznych.

„Dermatologia jest dla szpitali jak kula u nogi. Każdy się jej pozbywa, bo generuje tylko straty” – powiedział Jerzy Gała z Pomorskiego Stowarzyszenia Chorych na Łuszczycę Fala nadziei. Jak przypomniał, z tego powodu w województwie pomorskim spośród pięciu ośrodków, które wcześniej prowadziły oddziały dermatologiczne, zostały tylko dwa – jeden przy uniwersytecie medycznym, a drugi przy szpitalu wojewódzkim.

Dr Anna Czarnecka, ordynator Oddziału Dermatologicznego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu, zwróciła uwagę, że szpitalne leczenie chorych na łuszczycę jest bardzo nisko wycenione przez NFZ, przez co jest dla oddziałów bardzo nieopłacalne.

„W moim szpitalu doba kosztuje 311 zł, nie uwzględniając samego leczenia, a ja za pacjenta z łuszczycą dostaję nieco ponad 1700 zł (33 punkty, z czego każdy wart 52 zł – PAP), Więc po sześciu dniach już nie starcza na pokrycie jego pobytu” – tłumaczyła Czarnecka. Tymczasem tak krótka hospitalizacja często nie jest wystarczająca dla pacjentów z ciężką postacią łuszczycy plackowatej, u których zmiany mogą pokrywać całą skórę.

Jak oceniła przewodnicząca piątkowego posiedzenia posłanka Magdalena Kochan (PO), sposób leczenia łuszczycy w Polsce powinien zostać „ponownie zanalizowany i we właściwy sposób finansowany”. Zapowiedziała złożenie interpelacji do ministra zdrowia w sprawie finansowania szpitalnego leczenia pacjentów z tym schorzeniem.

Bogumiła Zyber z Dolnośląskiego Stowarzyszenia Pomocy Chorym na Łuszczycę zwróciła uwagę, że ciągle nie jest realizowany program leczenia chorych na ciężką postać łuszczycy plackowatej lekiem biologicznym o nazwie ustekinumab. Program ten został wprowadzony obwieszczeniem ministra zdrowia 1 stycznia 2013 r. Jednak NFZ do tej pory nie zakończył jeszcze procesu kontraktowania nowego świadczenia ze szpitalami.

Zdaniem obecnej na posiedzeniu dyrektor Departamentu Gospodarki Lekami NFZ, Barbary Wójcik–Klikiewicz, proces wdrażania programu lekowego z ustekinumabem jest tak samo długi, jak dla innych programów. Do końca kwietnia powinno się jednak zakończyć kontaktowanie tego świadczenia – oceniła.

„Ja nie mówię, że w przypadku innych programów lekowych jest inaczej, ale czy to jest słuszne?” – pytała dr Czarnecka. W rozmowie z PAP zwróciła uwagę, że dermatolodzy od co najmniej czterech lat walczyli o program leczenia biologicznego chorych na ciężką postać łuszczycy plackowatej. Miał to być program terapeutyczny, w którym znalazłyby się cztery leki – oprócz ustekinumabu, także etanercept, adalimumab i infliksimab. Jednak, mimo obietnic ze strony ministerstwa, nie wprowadzono go przed wejściem nowej ustawy refundacyjnej 1 stycznia 2012 r. Zgodnie z nią programy terapeutyczne zostały zastąpione programami lekowymi, obejmującymi tylko jeden lek (zamiast grupy leków) w danym w wskazaniu.

Dermatolodzy planowali, że do programu terapeutycznego uda im się zakwalifikować ok. 1500 pacjentów z ciężką łuszczycą. Tymczasem leczeniem ustekinumabem objęte będzie ok. 220, oceniła w rozmowie z PAP dr Czarnecka.

Bogumiła Zyber podkreśliła, że istnieje potrzeba wprowadzenia programów lekowych także dla pozostałych leków na łuszczycę. Jest to ważne, bo obecnie jeśli pacjent nie zareaguje na ustekinumab to lekarze nie mogą mu zaoferować innej terapii biologicznej.

Etanercept jako jedyny z tych czterech leków jest zarejestrowany dla pacjentów poniżej 18. roku życia. „Obecnie dzieci z ciężką postacią łuszczycy nie mają żadnej szansy na leczenie biologiczne” – oceniła Zyber. Dr Czarnecka powiedziała PAP, że dotyczy to na przykład jej dwóch 14-letnich pacjentek, które mają ciężką postacią choroby i przez to praktycznie nie mogą chodzić do szkoły.

Na piątkowym spotkaniu pacjenci wyrazili też nadzieję, że na liście refundacyjnej znajdą się w końcu nowej generacji maści na łuszczycę, które są dużo bardziej efektywne i mają mniej działań niepożądanych niż wiele starszych preparatów.

„Musimy trochę urealnić listę leków refundowanych i dopasować do tego, jak w tej chwili leczy się pacjentów z łuszczycą na świecie. W Polsce wygląda to tak, jakbyśmy wyciągnęli skądś pożółkłą kartkę sprzed wielu lat ze wskazaniem do leczenia tych chorych” – podsumował poseł Tomasz Latos (PiS).(PAP)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>