Czy zwykłe badanie krwi morfologia i OB może wykryć boleriozę?.

Mam pewne pytanie. Mój mąż ma 35 lat i mieszkamy na wsi, miał on kleszcza którego wyciągnął i zrobiła się mu plama czerwona z prawej strony brzucha i mu znikła.Po paru miesiącach dostał gigantycznego bólu brzucha z lewej strony i zauważyłam,że tam gdzie była plamka z prawej strony to zrobiła się sama otoczka różowa wa w środku tej otoczki niema nic, na dzień dzisiejszy a jest styczeń 2012 ta otoczka różowa obejmuje całe podbrzusze, tłumaczę mu aby poszedł z tym do lekarza ale on nie robi sobie z tego nic. Drętwieją mu ręce tylko w nocy potrzebuje dużo picia ,zaczęła swędzieć go skóra najwięcej tam, gdzie jest ta otoczka . Czy zwykłe badanie krwi morfologia i OB może wykryć boleriozę?. A jeżeli tak to co jest podwyższone lub obniżone w moczu lub w krwi?. Bardzo proszę o pomoc. Czy jest jakiś typowy objaw, który mówi o boreliozie . PROSZĘ O POMOC!!!!!!!!!!!!!!

Szanowna Pani! Musi Pani przekonać Męża, aby jednak zgłosił się do Lekarza Rodzinnego. Aby wykryć boreliozę potrzebne są bardziej szczegółowe badania krwi niż badania podstawowe. Oto sporo informacji na temat boreliozy i kleszczy:
Niebezpieczne kleszcze ! – dr n. med. Zbigniew Martyka. (9) . Sierpień 15, 2007, 7:41 am,ilość odsłon 338

Większość osób wie, że kleszcze mogą być groźne i z obawy przed nimi unikają lasu. Tymczasem kleszcz przebywa nie tylko w optymalnych dla niego wilgotnych lasach liściastych i mieszanych o gęstym poszyciu, ale może nas zaatakować nawet na łące, w zaroślach, w gniazdach ptaków, na strychach i poddaszach, a także w wysokiej trawie między blokami na osiedlach mieszkaniowych……

Sam byłem świadkiem, jak znajomy po powrocie ze spaceru z psem (spacerował po pustym, trochę zarośniętym placu między blokami) znalazł na swojej skórze cztery (!!!) kleszcze. Na szczęście nie zdołały zrobić nic złego, bo od razu je zauważył. Niemniej zaistniały fakt przemawia wyraźnie za tym, że nie tylko w lesie możemy się spotkać z tym małym szkodnikiem. Co ciekawe, przypadkowo widziałem kiedyś kleszcza spacerującego po firance.
Skoro kleszcze spotykać możemy w tak wielu miejscach, co zrobić, by zabezpieczyć się przed nimi? Czy wystarczy założyć długie spodnie i skarpetki oraz unikać chodzenia pod nisko wiszącymi gałęziami? Niestety, to nie w pełni nas chroni. Kleszcz może bowiem wędrować po naszym ciele szukając miejsca do żerowania i bez większych problemów potrafi przejść po ubraniu, wejść pod nogawki spodni czy rękawy koszuli, a także za kołnierz. Wystarczy, że „zaczepi” się na bucie, skarpetce czy innej części ubrania. Takie to małe a takie sprytne!
Nie doradzam jednak Państwu pozostawania w domu w obawie przed kleszczami, lecz zachęcam, by po każdej wycieczce do lasu czy na łąkę wziąć prysznic i dokładnie obejrzeć swoje ciało. Bardzo trudno jest zauważyć kleszcza w jego ulubionych miejscach: na plecach między łopatkami, pod kolanami, w fałdach międzypośladkowych, na karku. Dobrze więc, jeśli jest ktoś, kto może nas obejrzeć z tyłu, bo wypatrzenie kleszcza w lustrze graniczyć może z cudem. Tym bardziej, że początkowo stworzenie to jest niezwykle małe. Dopiero po kilku dniach żerowania, gdy wypije dużo krwi, powiększa swoje rozmiary (kleszcz może być wówczas większy od łebka zapałki, a niekiedy osiągać nawet wielkość groszku!).
Na domiar złego – kleszcz wkłuwając się w naszą skórę, wydziela środek znieczulający, tak więc możemy go nie tylko nie widzieć, ale i nie czuć. Jeżeli zdarzy się, że niezauważony przez nas kleszcz żeruje na naszym ciele przez kilka dni, na profilaktykę jest za późno. Możemy go jedynie wyciągnąć i zabić (po pierwsze ze złości, że nas ugryzł a po drugie – żeby nikogo więcej nie zaatakował). Małego pasożyta należy chwycić szczypcami (np. do depilacji włosów) jak najbliżej skóry i wyciągnąć jednym zdecydowanym ruchem do tyłu. Nie wykręcać, nie smarować tłuszczem, benzyną, nie przypalać (!!!). Przy tego typu „zabiegach” pobudzamy kleszcza do większego wydzielania śliny (i wymiocin) a to sprzyja przedostaniu się bakterii do naszej krwi. Jeśli kleszcz był zakażony i drobnoustroje wniknęły do naszego organizmu, to mamy problem. Kleszcze przenoszą bowiem różne zarazki. Mogą to być przykładowo wirusy kleszczowego zapalenia mózgu (na to jest na szczęście szczepionka) lub bakterie (krętki) boreliozy czyli choroby z Lyme.
Krętkami borrelii zarażają się od ssaków (jeleni, saren, myszy i psów). Po ukąszeniu człowieka bakterie z wydzieliną kleszcza mogą się dostać do naszego organizmu. Nie staje się to od razu. Zakażenie następuje zwykle w czasie 24 do 48 godzin od pierwszego kontaktu kleszcza z naszą skórą (dlatego tak ważne jest szukanie kleszczy na swoim ciele po spacerach, wycieczkach!). W ostatnich czasach coraz więcej mówi się o tej chorobie, coraz więcej pacjentów bada sobie krew, aby ją rozpoznać (nawet bez skierowania od lekarza). Gdy wyniki sugerują zakażenie, zgłaszają się do lekarza rodzinnego, a ten kieruje do poradni chorób zakaźnych. Nie znaczy to, że nagminnie wzrasta ilość zachorowań, wzrasta natomiast świadomość, że to może być borelioza. Wiele lat temu mało kto zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa i dlatego nie wykonywano badań w tym kierunku a co za tym idzie – nie rozpoznawano choroby, która wszakże występowała. Można więc powiedzieć, że najprawdopodobniej wzrasta nie tyle zachorowalność, co wykrywalność choroby z Lyme (boreliozy). Podkreślam to po to, by nie wpadać niepotrzebnie w panikę, że oto rozprzestrzenia się nowa choroba, której kiedyś nie było. Trzeba równocześnie pamiętać, że nie wszystkie kleszcze są zakażone bioreliozą. Szacuje się, że jest ich – w zależności od regionu – od kilku do kilkudziesięciu procent. I tak W USA na wybrzeżu zachodnim od 3-5%, w stanach północno-wschodnich od 43-100%, w Europie od 3-34%. W Polsce natomiast najwięcej zainfekowanych kleszczy (około 25%) występuje w regionie białostockim.
Spora część ludzi nie ma świadomości, że została ukąszona przez kleszcza. Kleszcz przez kilka dni pasożytował na ich skórze, po czym odpadł po wypiciu krwi, a pacjent tego ani nie czuł ani nie widział. Zaś choroba zaczęła się w najlepsze rozwijać. Jakie są jej objawy – w następnym odcinku. Źródło 27/2007 r.

Kleszcze i borelioza- dr n. med. Zbigniew Martyka. (10) . Sierpień 15, 2007, 7:48 am,ilość odsłon 183
Edytuj

Po ukąszeniu kleszcza zakażonego krętkami borrelii może początkowo nie być żadnych objawów. Najczęściej jednak po kilku dniach (czasem dopiero po kilku tygodniach) w miejscu ukąszenia pojawia się tzw. rumień wędrujący – zaczerwienienie w formie plamistej czerwonej wysypki, często przybierającej kolisty kształt…… Zaczyna się ono powiększać ku obwodowi przekraczając zwykle 5 cm średnicy. W miarę rozprzestrzeniania, centrum blednie, przyjmując kolor naturalnej skóry a zaczerwieniona i lekko obrzmiała pozostaje obwódka. W ten sposób tworzy się swoisty pierścień. Niewykluczone jest także jednolite zabarwienie całego rumienia. Samo miejsce ukąszenia staje się zwykle stwardniałe, lekko obrzmiałe, niekiedy sinawo-niebieskie. Zmiana jest zwykle niebolesna i nieswędząca, gdy więc zlokalizowana jest na przykład na plecach, to może zostać przeoczona. Zanika po kilku tygodniach, nawet bez leczenia.
Rumień wędrujący jest wyrazem zakażenia umiejscowionego we wczesnym stadium. Zakażenie uogólnione (również jest to stadium wczesne) pojawia się po kilku tygodniach. Następuje rozsiew bakterii do różnych narządów. Mogą pojawić się takie objawy jak: ponowne zmiany skórne (liczne, nie tylko w miejscu ukąszenia), bóle głowy, sztywność karku, gorączka, dreszcze, wędrujące bóle mięśni i stawów, osłabienie, złe samopoczucie. Rzadziej dochodzi do powiększenia węzłów chłonnych, wątroby, śledziony. Niekiedy pojawia się ból gardła, kaszel, dochodzić może do zapalenia spojówek. Objawy te samoistnie nasilają się i ustępują, mają zmienne nasilenie. Jeśli pacjent nie kojarzy ich z ugryzieniem kleszcza i nie zaobserwował rumienia wędrującego, to zwykle można szukać innych chorób, gdyż wszystkie te objawy mogą występować przy różnego rodzaju infekcjach.
Znacznie bardziej niepokojącymi objawami jest podrażnienie (zapalenie) opon mózgowo-rdzeniowych, mózgu, nerwów czaszkowych, rdzenia kręgowego. Ze strony układu krążenia mogą występować objawy zaburzenia przewodzenia aż do całkowitego bloku, zapalenie mięśnia sercowego, jego niewydolność. Ponadto mogą wystąpić objawy ze strony narządu ruchu: bóle mięśni, stawów, ścięgien. Po kilku miesiącach większość z tych objawów może całkowicie ustąpić. Choroba wkracza w tzw. fazę utajenia. Z upływem czasu (miesiące lub lata) dochodzi do rozwoju stadium późnego (przewlekłego). Pojawiają się zapalenia stawów (powtarzające się rzuty choroby), dochodzić może do uszkodzenia chrząstek stawowych i nasad kości. Ze strony układu nerwowego pojawiają się zaburzenia funkcjonowania mózgu (zaburzenia nastroju, osłabienie pamięci, pogorszenie sprawności myślenia), nerwów obwodowych (zaburzenia czucia, mrowienia, porażenia). Późnym objawem skórnym jest zanikowe zapalenie skóry kończyn. Rozpoznanie choroby jest stosunkowo proste, jeśli zauważyliśmy w skórze kleszcza lub typowy rumień wędrujący. Gorzej jeśli w świadomości pacjenta żadnego kleszcza nie było. Nawet w takich przypadkach badanie krwi może wykazać obecność specyficznych przeciwciał przeciwko krętkowi borrelii, co sugeruje chorobę.
Wielu pacjentów, podejrzewających u siebie boreliozę wykonuje prywatnie badania na obecność swoistych przeciwciał, by po uzyskaniu wyniku zgłosić się do specjalisty z prośbą o leczenie. Nie zawsze wykrycie przeciwciał świadczy o obecności choroby. Są różne metody badań. Najczęściej wykonywane jest badanie (metodą ELISA) przeciwciał w klasie IgG i IgM. Przeciwciała IgG pojawiają się po kontakcie z zakażonym kleszczem i utrzymują się latami. Np. po skutecznym leczeniu antybiotykiem pozostawać mogą na wysokim poziomie, co nie świadczy o trwającym zakażeniu. Przeciwciała IgM mają kilkumiesięczną żywotność i ich wysoki poziom świadczy najczęściej o aktywnym zakażeniu (czyli o chorobie). Są wszakże wyjątki, dlatego stosuje się (choć rzadziej) tzw. testy potwierdzenia. Generalną zasadą jest jednak ta, że poziom przeciwciał może być podwyższony w sposób niespecyficzny (tzn. nie być spowodowany chorobą) i dlatego niektórzy specjaliści zalecają leczenie tylko wtedy, kiedy oprócz podwyższonych poziomów przeciwciał obecne są objawy boreliozy. Gorzej jest, gdy pacjent ma dolegliwości, które mogą być spowodowane boreliozą, ale w rzeczywistości wynikają z obecności innych chorób, związanych z wiekiem: zaburzeń układu krążenia, zmian zwyrodnieniowych stawów itp. W takich sytuacjach niezwykle trudno zawyrokować, czy to borelioza, czy inna choroba, a może i jedno i drugie nakłada się na siebie, bo jest to możliwe. Leczenie boreliozy jest najbardziej skuteczne w początkowych etapach choroby. Zwykle wystarczy przez trzy tygodnie podawać doustnie antybiotyk. O wiele trudniej wyleczyć chorobę w fazie późnej, tym bardziej, że zdarzają się nawroty pomimo kilkumiesięcznego niekiedy leczenia. Na wszelki wypadek bądźcie Państwo czujni i sprawdzajcie (powtarzam to do znudzenia) swoją skórę po powrocie z wycieczek w lasach, zaroślach, łąkach. Źródło 28/2007 r.

 

 

Jacek Roik, tel. 14, 655 84 49, www.roik.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>