Chorzy na raka mają nierealistyczne oczekiwania wobec chemioterapii.

Chemioterapia u chorych w zaawansowanym stadium raka jest często nadużywana, bo domagają się jej chorzy, którzy sądzą, że może im uratować życie – informuje „The New England Journal of Medicine”. Niestety, na ogół tak nie jest.
„Pacjenci mają nierealistyczne wyobrażenia o tym, jakie efekty może przynieść leczenie chemioterapeutykami, bo nie rozumieją na ogół, na czym polega jej działanie” – uważa dr Jane C. Weeks, onkolog z Dana-Farber Cancer Institute w Bostonie.
Uczona powołuje się na badania, jakie przeprowadziła na grupie 1 193 chorych cierpiących na raka płuc lub raka jelita grubego. Wszyscy byli w najbardziej zaawansowanym, czwartym stadium choroby. A na tym etapie szanse na pięcioletnie przeżycia są raczej niewielkie, szczególnie u chorych z rakiem płuca. Mimo to wielu chorych wiązało z leczeniem duże nadzieje.
W sondażu aż 81 proc. chorych na raka jelita grubego i 69 proc. na raka płuca nie wiedziało, że leczenie chemioterapeutykami już ich nie wyleczy. Niestety, w stanach zaawansowanych taka terapia nie ratuje życia. Czasami może jedynie je przedłużyć, ale nie więcej niż o rok w przypadku raka jelita grubego, a u chorych z rakiem płuca zaledwie o 10-12 tygodni.

Chemioterapia jest pomocna we wcześniejszych stadiach choroby nowotworowej. W IV etapie rozwoju u niektórych chorych może złagodzić dolegliwości, np. u chorych na raka płuc poprawi oddychanie. U innych może wywołać skutki uboczne pogarszające jakość ich życia, takie jak nudności, wymioty, biegunki i ogólne zmęczenie.

Większość badanych pacjentów była w wieku 55-69 lat. Jedynie co czwarty chory na raka jelita grubego i co trzeci z rakiem płuca był po siedemdziesiątce.

Zdaniem dr Weeks jest zdumiewające, że chorzy wolą wierzyć w to, że chemioterapia ich wyleczy, z kolei lekarze nie podejmują starań, by im wytłumaczyć, że ich oczekiwania są błędne. Efekt tego jest taki, że wielu pacjentów domaga się terapii do końca swych dni, spędzając ten czas w szpitalu, a nie w domu wśród najbliższych, jak na ogół chcą tego chorzy.

Lekarze często boją się powiedzieć pacjentowi, że jego choroba jest nieuleczalna. Dr Weeks przyznaje, że jest to najtrudniejsza rozmowa. Twierdzi jednak, że dobry specjalista potrafi to wytłumaczyć, nie tracąc przy tym zaufania chorego.

Według dr. Thomasa J. Smitha, który również uczestniczył w badaniach, aż jedna trzecia chorych nie akceptuje tego, że jest w stanie terminalnym i nie ma dla nich żadnej nadziei. „Nie powinniśmy jednak przekonywać, by pacjent się z tym pogodził, lecz jedynie, by jak najlepiej wykorzystał czas, jaki mu pozostał” – podkreśla.

Jak to robić? Dr Smith twierdzi, że nie należy zaczynać od pytania, co chory chciałby wiedzieć. Lepiej jest zapytać, co wie i co chce wiedzieć o swej chorobie. Czy chciałby, żeby w tej rozmowie uczestniczył jeszcze ktoś inny? Co jest dla niego najważniejsze i jakie ma nadzieje?

Smith dodaje, że nie wystarczy jedna rozmowa. Powinna być ona kontynuowana przy każdej okazji. (PAP)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>